-
Posts
6276 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Betbet
-
Trzeba będzie potrzymać dłużej. Pojechali się zastanowić. sympatyczni, spokojni, cała familia przyjechała. Dorosli ludzie i ich rodzice. Sopot, mają ogród czy działkę - coś takiego. Kejyi pokazała jak daje sobie ladnie zakropić oczka, jak sie bawi, jak tańczy, jak robi siad i zostań. Więcej nie mogłam superlatywów zaprezentować. Poinformowałam o leczniu uszu i oczu, o zostawaniu w domu i o antypatii do niektórych psów. Olenka u której byłysmy pokazała nam jak się studzi emocje psa gdy wariuje do innego:P Kejti poczatkowo starła się z suczką owczarka ale po chwili ustawiania przez nas suki sie zaakceptowały. Z samcami olenki super:) nie wiem czy ją wezmą ci ludzie. Nie umiem wyczuć, ale to jest dobry omen bo w końcu był pierwszy telefon...
-
Napiszę tylko tyle: trzymajcie kciuki ze wszystkich sił najmocniej jak się da!!!
-
Stan o godzinie 13:00 wszystko porozrzucane, gazety porwane (zostawiłam je niżej żeby nie musiała wchodzić na stół i parapet w kuchni:P) ale nie ma strat materialnych nieplanowanych. Ona chyba gorzej znosi ten czas 13:00-17:00. Być może więc zmodyfikujemy trochę godziny. Wydłużymy czas np 10-15 i potem 15-17. Tylko że na spacer wychodzi 7:30-8:30 żeby wytrzymała:/ Własnie zauważyłam, że przyszłam do pracy z jej kagańcem w torbie:P
-
Postaram się dzisiaj po powrocie z pracy jeśli zostawi cokolwiek:) Bo po wczoraj to dziś dostała dawkę GIGA;) Własciwie to wyjełam już wszystko co miałam. Jutro muszę odkupić jakieś kostki czy kurze łapki do memlania.
-
ok przy okazji zajrzysz jej w te gały. Są cały czas czerwone, zwłaszcza rano mimo zakrapiania już dłuższy czas. Z uchalami jakby lepiej, nie trzepi aż tak namiętnie glową, ale wciąż drapie uszka. Podajemy lek. Może umiałabyś jej dzisiaj wyczyścić uszy, bo ja się boję, że wyjmę jej mózg:P
-
Myślałam, że chodzi Ci codziennie. Czasowo po prostu bym nie wyrobiła, nie jestem na to przygotowana. Mój gnój pali na miescie 10 litrów na stówkę. Litr jest za 5 zł więc wychodzi jakaś masakra. Odczułam to po pojechaniu do Ciebie po Kejti;) że jednak sporo. Możemy spróbować np dzisiaj, ale muszę czekać na Olkę, sama nie dam rady pojechać. Kejti się wierci po aucie i musi mieć głowę za szybą bo jej niedobrze. Olka kończy prace po 18:00 więc sądzę, że byłybyśmy na 20:00. Jutro i w piątek 9 h samotności przed Kejti. Bo 8 h pracy plus dojazd. Olka na te dni zmienia oddział, nie będzie jej w pobliżu i nie wpadnie po 4 h. Kejti miała zostać w klatce, ale to olka musiałaby ją tam zamknąć, a nie daje sobie rady ze wsadzeniem Kejti do klatki i też niezabardzo jej się to podoba. Uważa, że to okrucieństwo i równie dobrz emogłaby siedzieć w klatce w schronisku. A zarazem jest zła na zniszczenia. Suma sumarum Kejti znowu zostaje na wolności. Przygotowałam jej karton nakrętek do zabawy, pojemniczki wysmarowane tłuszczem od kurczaka, taki jakby kong z szynką w środku, suchą bułkę (zauwazyłam, że bawiła się podobną na spacerze), butelkę z dziurkami a w środku z suchą karmą. Po domu porozwieszałam rzeczy, które może sobie zdejmowac - jej ręczniki, pogryziony mop, galąź, smycz, gazety i kartony.
-
olenko, obawiam się ,że byłoby cięzko. Kończę pracę o 17, zanim dojade do domu. nie jeździłabym autem, bo mnie na to nie stać, mój smok pali jak głupi. A Olka ma na gaz, ale ona kńczy po 18:00, dopiero je obiad potem. Tak to jest jak sie kończy późno robotę. Dzień jest rozbity. A gdzie jakieś pranie, sprzątanie, o wyjściu gdzieś już nie wspominam:( Odległosć między nami jest bardzo duża:(
-
No zobacyzmy, jeśli sie zaprzyjaźnią, to może Puka nauczy Kejti pewnych rzeczy. Kejti jest bardzo skupiona na innych psach .Chce się non stop bawić ale w trochę zbyt nachalny i twardy sposób. Zadziwia nas, że Kejti potrafi włączyć światło. Prawdopodobnie gdy skacze do drzwi po naszym wyjściu włącza włącznik, który jest tuż obok:) No i światło się pali;) Wieczorny spacer byl idealny. Udalo nam się ominąć WSZYSTKIE psy:) Czysto, cicho, pusto, Kejti wesola, rozmerdana pobiegała na wybiegu. Tak byłoby fajnie:)
-
Ilonajot niestety szkody są i to coraz większe. Kejti zeżarła prezent Olki,który wisiał na ścianie-wieszak decoupage. Skoczyła i ściągnęła go. Do tego pogryzła plastikowe elemety- mopy, uchwyty. Kartony też, ale kartonów mi nie żal. Weszła na stół w kuchni, ze stołu na parapet, ściągnęła rzeczy stamtąd. Dobrze, że nie dorwała myszy, są wysoko na szafce w kuchnie, aleeee jak dobrze skoczy. No nie wiem.. skoczna jest bardzo jak sarenka. Punk wiem, że można w to wszystko nie wierzyć. Ale widzieliście na własne oczy jak brzydko wyglądają te ataki, jakie ADHD gdy skacze inie uważa ani na siebie, ani na innych. Psy jej nie lubią... Dziękuję, że poświęciliście swój czas i przyjechaliście. Na pewno psychicznie będzie mi lżej z tym, że ktoś już widział i nie będę podejrzewana o kłamstwo. Ustaliłyśmy, że od jutra mała zostaje w klatce. Niestety, w środę np 8 h. ale teraz siedzimy, patrzymy na nią i... kurde... ona nienawidzi tej klatki. Jest cholernie smutna, zagubiona... No i tak patrzymy na niąjak te sroki w gnat i próbujemy coś wymyślić... zamknięcie w kuchni nie wchodzi w grę ani w pokoju bo umie otwierać drzwi skakaniem.
-
Taaaa wiem ile kosztuje hotel...czy płatny DT... dlatego modlę się ,żeby ona znalazła wspólny język z sunią Ilonajot. Z najnowszych więsci, jest maleńka wpłata dla małej: 12 zł
-
Prosze o pomoc w ogłoszeniach. O tyle proszę. Finanse próbujemy ratować same. Może jestem dosadna, bo tego też nauczyło mnie dogo. Gdybym nie pisała nic byłoby źle. Gdybym pisała superlatywy a potem pies poszedłby do nowego domku nieprzygotowanego na jej wyskoki i by wrócił - byłoby źle. To jest wyrzut, ale ja już gdzieś to napisałam, że jestem zła na siebie. Podjęłam złą decyzję. Po prostu. Ja miałam kłopotliw ezwierzaki w DT - chociażby 2 wielkie sikające szczeniaki, sikającą suczkę. Apogeum osiągnęłam z gołębiami. Ale wtedy miałam na to czas. Po prostu urywałam się z zajęć a dla Stworka wzięłam urlop. I było ciężko, ale fajnie, miałam wszystko pod kontrolą. Teraz nie jest fajnie bo ja nie mogę nic dla niej zrobić. Nie mogę wziąć urlopu. Nie mogę z nią siedzieć. Nie mogę jej zostawić u znajomych. Nie mam nawet tyle czasu żeby jej 5 razy dziennie zakrapiać oczy, bo po prostu pracuję. Stąd mój wyrzut, ja pracuje a ten pies mnie potrzebuje. A ponieważ mam wyrzut że jest tyle sama, to już popołudniami nigdzie nie chodze zeby jej więcej nie zostawiać. I to się zapętla.
-
Punk masz zapchaną skrzynkę. Ponieważ nie mam nic do ukrycia to kopiuję co napisałam: sugerujesz,że kłamię? Ona z emną też wsiadła do samochodu choć olenka musiała ją wsadzić, bosama się bała. I jechała ze mną - obcą osobą. Ale to jest coś innego niż wejście na kaltkę schodową i do windy. Mówię, przypadkowo spotkałam parę dogomaniaków i oni widzieli jak to wyglądało. Kejti była przerażona. w tej chwili już jest coraz lepiej. Klatka, winda, dom - to zna. Nawet do sklepu wchodzi. Powoli, ale wchodzi. Nie zmienił się jedynie jej stosunek do psów, nawet tych które wcześniej już zapoznała. 17:30 bedę z nią spacerować na tych "łąkach" chociaż celowo chciałam przejść miastem żeby trafić na psy. W razie gdybyś nie mgół mnie znaleźć - 519185150. Poprosze także Twój numer telefonu, bo bywa różnie, nie chciałabym żebyś w razie wypadku stał i czekał. Bedę tam w okolicach Biedronki Beata kontunuując. Mam dość oskarżeń, insunuacji. Punk uważa że kłamię, że z psem nie ma żadnego problemu, bo ona WSIADŁA do jego samochodu. Polecam jeszcze raz telefon do markofixa, przypadek sprawił że się spotkaliśmy i BYŁ świadkiem ataku paniki. Razem z żoną. Świadkami sa też sąsiedzi i moja kuzynka. Brazowa już zmieszała mnie z błotem. Gameta tylko czeka żeby się gdzieś przypiąć ze swoim jadem. Jestem baaaardzo złym człowiekiem, bo wzięłam psa i śmiem twierdzić, że są z nim problemy. Jestem okropna! Chodze z nią do weta, na spacery, szukam domu, dbam i widzę jej wady, które nie wiem jak korygować. Przecież to okrucieństwo w cystej postaci. Idę się podać do sądu... za znęcanie... Ten wątek nie ma sensu. Bo oprócz wywnętrzania sie na mnie nikt nie potrafi niczego poradzić, doradzić. O, sorka, bardzo pomogła nam kaerjot klatką i szelkami oraz brązowa która pokazała jak robić siad. Kejti robi siad w domu bardzo ładnie, na podwórku jej nie interesuję.
-
Tam nie było ironii. To autentyczna zaleta Kejti - nie grysie ludzi, nawet weteryanrza przy gmeraniu... Dobranoc
-
Jak nagle? Brazowa ja to pisałam na wątki starogardzkich psów, że ten tymczas nie może trwać długo... Szaleje na plazy? Na plażę nie wolno wejść z psami - to raz. Dwa, ona nie może zostać spuszczona to jak ma szaleć? Plącząc się i podduszając w smyczy? Spuszczam ją na wybiegu tlyko, gdzie jest bezpieczna. Markofix spotkany przypadkowo widział panikę Kejti w windzie, gdy było więcej osób niż ja jedna. Proszę bardzo, jest niezależny świadek ,można dzwonić, pytać. Wynosiłam zapierającą się Kejti z windy gdy 4 osoby oprócz niej i mnie były w środku... Dobrego w niej jest wiele, cieszę sie ,że mnie nie pogryzła, naprawdę. Ja jej nie rozumiem i nie potrafię interpretować, reagować, bo się na tym nie znam. Nie brałabym świadomi sobie psa do socjalizacji. 3 dni temu bawiła sie z psem-sąsiadką. Było super! byłam zachwycona. Dzisiaj znów się spotkały, w bardzo podobnej sytuacji. Kejti naskoczyła na nią i była agresywna. Nie rozumiem tego. Z rzeczy ważniejszych - dzisiaj nawrót biegunki i to taki fest. Węgiel nie pomaga. Nie wiem co to może być:/ Czy to się może jakoś łączyć? Oczy, uszy, biegunka, drapanie się? Alergia pokarmowa? Dzisiaj rozmowa z olenka trochę mnie pokrzepiła, wiele sobie wytłumaczyłyśmy. Ale właściwie to już straciło na znaczeniu...
-
Oczywiście, że wie. Przecież głupia nie jestem, nie obciążę schroniska, któremu miesiac temu pomagałam zbierać na leczenie Nikusi. Helou, nie zmieniłam się, to wciąż ja, tlyko chwilowo popadłam w drobne tarapaty. Z bazarku jest coś ponad stówkę w chwili obecnej. Z tego pójdzie na spłacenie leków _ zabawki. Potem wystawię drugi bazarek jak coś, mam jeszcze nówki kapcie o których zapomniałam, kuzynka przywiozła. Jakoś z tego pospłacamy wszystko. Na lepsza karmę póki co nie starczym ale jutro zapytam w pracy jedną dziewczynę, może pomoże:/ I póki co nigdzie jej nie oddaję. Jest ciężko, bo nie da się jej zostawić u znajomych, nie da się jej dłużej zostawić w domu, ale jeszcze żyjemy. Oczywiście będzie próba sił w środe, bo zakała zostanie 8 h sama i nie ma na to wyjścia. Ale musi sobie poradzić. Najlepiej sprawdzają się zabawki domowej roboty więc mam nad czym główkować:P Uchale ją bolą i po tym leku brzydko smierdzą, ale pozakraplamy a w środe mamy oczyścić. Jak głęboko wpychać ten patyk żeby nie pogmerać jej w mózgu?:D
-
Byliśmy u weta. Suka ma drożdżycę uszu. Dostała Surolan. Do tego też Stronghold. Cała faktura z gentamicyną wynosi 92 zł. Bardzo nam jest wesoło. Prosze kogoś żeby przyjechał do mnie i zobaczył pewne rzeczy na własne oczy. tym razem podejdziemy bliżej jakiegoś psa na odległość "chodnikową". Nie zawsze da się uciec. Czego CI się nie da czytać? Że jestem zła? No wybacz... sama pisałaś na pw co pisałaś, że teoretycznie znasz temat it o co czuję. Więc czuję i niestety nie zmienia się to. Tym bardziej, że telefony milczą. Całe saldo Kejti to -169zł
-
Samiec, suka bez różnicy, rzuca się. Dzisiaj po piruecie na widok sznaucera źle wymierzyła i gruchnęła żebrami o beton... ja się boję, że będzie pies z obrzękiem mózgu, połamanymi żebrami i potem powiedzą, że jeszcze ja ją skatowałam!!! Itske nie mam już materiału, farb i tamtej pani która mi to uszyla także nie zrobię:/
-
Nie ma dwóch smyczy, czuję się jak wariatka ze wściekłym psem. Nie jesteśmy w stanie normalnie iśc ulica. Ludzie myślą, że Kejti rzuca się na nich, mają pretensje i uwagi. Idziemy jutro do weterynarza, ponoć od 16 przyjmuje ten tu na Obrońców. Nie mam dobrej opini,ale Kejti trzepie głową coraz częściej. Oczy dalej wyglądają paskudnie, zakrapiałam dziś 5 razy. Kejti już wie, że kaganiec jest do dupy więc go unika. Sprawiało mi dziś ból i dyskomfort mocowanie się z nią. Jestem zła... głównie na siebie... podjęłam złą decyzję. Była ponad pół godziny sama na wybiegu i latała sobie w deszczu. Potem pochodziłyśmy jeszcze pół godziny. To jest jej potrzebne bardzo, ale pusty wybieg tylko wczesnie rano lub w deszczu:/ Martwię się, bo dostała dzisiaj znowu paniki i chciała się zaprzeć przed wyjściem z klatki. Zahamowała nagle, zarzuciła głową i wydzwoniła z całej siły w metalową framugę drzwi od domofonu. Oglądałam ją, dotykałam głowy, niby nie piszczy ani nic.
-
To czekam na konsultacje. Kejti to nawet szczeniaka potrafi zabić. Niby się bawiła, ale tak intensywnie chciała go mieć pod sobą, że mały był ściśnięty i piszczący. Kejti ma opinię furiatki na dzielni, niektórzy jak nas widza to już skręcają, bo wiedzą co będzie. Boję sie czy ona mi się w końcu nie urwie. Opatentowała podskosk w górę i obrót jako sposób na wydostanie się z szelek. Jeszcze nie zadziałał, ale w tych dzikich skokach do psa naprawdę ciężko ją trzymać. Szczytem jest to, że czasem próbuje się lapami odbić ode mnie w celu wykonania bardziej spektakulrnego wygibasa w locie...
-
Pytałam o uszy, mówiłam, obydwu wetów niczego tam nie zauwazyło więc niczego nie dali. A ta trzepie tą łepetyną aż echo idzie
-
Kejti deszcz nie robi ale niestety moim plecom robi i deszcz i zimno. Ponadto ona mocno ciągnie do psów, a ja jeszcze nie mam sił się napinać mięśni i ją odciągać. Ale w moim rozumieniu krótki spacer to taki 30 minut. Z czego 10 biegania na wybiegu. Chociaż ona głównie węszy i znaczy. Biega trochę. Nie leci za patykami ani piłkami, ja nie mogę teraz ganiać z nią więc nie ma bodźca. Nie no skakanie jest spoko, dopóki nie masz białej bluzki na sobie i nic Cię nie boli:P Zakrapianie oczu nie działa na angródkę bo ona nie chce nagródek. ale działa na przytulaska. jak wie, że będzie przytulasek to jakoś mozna tę łepetynę przytrzymać. Ma jeszcze te okropne momenty paniki, okropne dla niej, dla mnie co najwyżej kłopotliwe. Kiedy czegoś się wystraszy i zapiera 4 łapami, przypada do ziemi, a potrafi zrobić to na środku ulicy:P Trochę mam wtedy stresik czy nas nic nie rozjedzie, bo nie da się wówczas ani w lewo, ani w prawo;) Czy to normalne, że ona się tyle drapie i trzepie tym łbem? Znam masę psów - znajomych, rodziny, ale żaden aż tak się nie czochrał. Myslę, czy ona może mieć jakąś alergię? Czy to karma? Od mycia minał tydzień, Kejti już nie ma na sobie szamponu, smierdzi psem więc to raczej nie po kapieli;)
-
Zobaczym ile będzie z bazarku ijak to rozparceluję na karmę i antykleszczozę. Kejti strasznie czesto trzepie głową i uszami. Miała sprawdzane uszy dwukrotnie, nic tam nie było. Ale to trzepanie budzi mnie w nocy i nad ranem co chwila:P Rano byłysmy na spacerze i chwilę na wybiegu, ale długo nie dałam rady, zresztą zaczęło lać. Kejti wczoraj wybiła palec Olce, a mniedziś mało nie przewróciła. Ona jak biega to jest nieostrożna i potrafi z impetem wpaść na człowieka albo skoczyć lapami na klatkę:/ Oko bez zmian, zakraplam jej chociaż mocno protestuje;)
-
Doma cały, zabawki nietknięte. Kość wielką zaczęła obrabiać dopiero jak przyszłśmy. Byłam u weteryanrza, do oczu Gentamicyna 5 razy dziennie, jest jakiś stan zapalny. Zakrapianie idzie nam średnio w kit;) Kejti je suchą schroniskową, ale tylko gdy jestem w domu, a najlepiej jak siedzę przy misce. Trzeba będzie ją odkleszczyć czymś, bo znosi z domu masę tych cholerników. Właściwie po kazdym spacerze ją dokładnie oglądam i zawsze znajdzie się pieprzony kleszcz!;/