Jump to content
Dogomania

Hala

Members
  • Posts

    9365
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hala

  1. ja do niej czasem zaglądam..pamietam jąjeszcze jak była w schronisku...
  2. no to dałaś czadu z tym zdjeciem
  3. a już chciałam proponować te dwie moje... :razz:
  4. te suki są u mnie...zabrałam je na dt ze schroniska i dwie godziny po dotarciu do mnie okazało sięże jedna sięszczeni. Miała tylko jednego szczeniaczka. Zaczęły go sobie podbierać. Druga suka też dostała pokarm. Obie go niby tuliły i opiekowały sięnim..ale...nie nakarmiły jednak. Nie wiem dlaczego tak się stało. Nie mam pojecia. I nie zaryzykuje zabrania szczeniaka do nich który jest w dobrych ludzkich rękach. Nie wiem czy one by siępotrafiły nim zaopiekować.
  5. ja mam identyczną puszkę! Wczoraj kupiłam! Mogę Ci podeśłać!!
  6. ja w nocy używałam poduszki..ale było za późno..maleństwo umarło
  7. ale słodziaki...chłopaki tak?
  8. :diabloti: hehehh..Maksi wypłosz.
  9. Bianka..a gdzie jest o tych szczeniakach z Łodzi?
  10. a jak nie dadzą? I znowu będzie piekło? Jak nie potrafiły jednego..co z innym? Na kim skupią sięgromy jak szczeniak zdechnie? Poza tym, ja jestem spłukana, nie mam kasy..na koncie może 40 zł...
  11. A mi tam sięAmiga i tak podoba..nawet jeśli nie zdobyła żadnego tytułu. :diabloti:
  12. Carmen przyszła właśnie do mnie i zamerdała ogonem..nie wiem jak mam to interpretować. Olcia oczywiście za nią i wyje. :shake:
  13. I Carmen stała sie teraz bardziej przytulasta...czasem do mnie przychodzi, patrzy mi w oczy i się przytula. A Olcia nadal autystyczna...kroczy tylko za Carmen i wyje.
  14. Bardzo wam wszystkim dziękuję za wsparcie. Bo ja już tu z sukami odchodzę od zysłów...że co nie tak? Co mogłam lepiej? Co zaniedbałam... :shake: Czego nie zauważyłam... Wciaż te pytania. Co do Carmen to zauważyliśmy własnie że nie dosyć ,że skacze na klamki, to bieże je w pysk i tak drzwi otwiera.
  15. i wążna obserwacja...Carmen skacze na klamki i sobie drzwi otwiera. Wczoraj jak z Dragoniastą przyjechałyśm yz kliniki, to posłżyśmy z maleństwem do sypialni, tam na nią czekał kartonik z podusią. I suki to zobaczyły. No i do tej pory chodzą pod drzwiami i szukają. A Carmen skoczył na klamkę i otwarła drzwi.
  16. dzwoniłam do weta który miał suki sterylizować. Powiedział, że najlepiej przywieźć je razem za dwa tygodnie.
  17. suki zachowująsię co chwilę inaczej...kiedy siedzęprzy nich na podłodze mają takąpozycję jak na zdjećiu..kiedy odchodzę, biegają po mieszkaniu i lamentują. Nawet zdarzyła sie kuu w kuchni. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img171.imageshack.us/img171/4329/img2076wk1.jpg[/IMG][/URL] Shot at 1969-12-31
  18. Witajcie..a umnie rozpacz. Teraz obie suki latająi szukają szczeniaka. Brak mi słów na to wszystko. :-(
  19. Hania mi mówiła :( A też była w schronisku. No ale dobrze, moze Ty masz rację Asiu. Ja tam nie byłam, więc mogę polegać tylko na tym, co wy mi powiecie.
  20. Bianeczko...ja nadal wierzę ale sama widzisz jak jest
  21. oby sięniąktoś zainteresował..oby.
  22. ciekawa jestem jak tam Puszka współlokatorka? Żabka. :razz:
  23. jestem...to wszystko odbyło siętak szybko... Wychodzi na to, że one go zagłodziły. Lekarz nie powiedział tego wprost, ale tak to zrozumiałam. Kiedy byłam na ostatnim siku...chyba koło 20 szczeniak był chłodniejszy...ale to mi TZ powiedział, jak już do kkliniki jechałyśmy z Dragoniastą. Ja tego nie zauważyłąm. Ja sprawdzałam sukom cycki i każda miała porarm. I ja głupia sięcieszyłam, żę będzie jak bączek wyglądać. Rzeczywiscie, nie widziałam dawno aby ssał. :-( I kiedy Dragoniasta mi przywiozła koło 21.30 posłanie dla psów. Bo ja bałam sięo Shanie, bo często tak jak wam pisałąm leży na podłodze. To wtedy robiłyśmy sukom przeprowadzkę ze zwiniętego kocyka na posłanie od Dragoniastej. I wtedy Madga wzięła Shanię w ręce i się okazał że jest lejaca i chłodna. Reakcja była szybka... Dzięki że Dragonista wie gdzie należy jechać, bo ja sama nic bym nie zdziałała... Jak wariatki pojechałyśmy do kliniki i nas natychmiast przyjęto. Wterynarz działał szybko. I tu też jestem mu wdźięczna, że okazał tyle wyrozumienia i taktu. Maluszek dostał jakiś lek podskórnie i pierwszą porcję jedzenia. Ja kupiłam specjalne mleko w proszku. I szybko jechałyśmy do domu, gdzie czekała na niego już poduszka elektryczna w kartoniku... szybko go na nią położyłam. Była letnia, ale nie chciałam go przegrzać. Otulałam ją i masowałam zimne łapeczki. Przekąłdałam kilka razy ze strony na stronę..aby siegrzała. Patrzyłam jak oddycha z trudem. Masowałam każdą łapkę po kolei aby krążenie pobudzić. Masowałam ogonek...brzuszek i znowu na drugą stronędelikatnie...i znowu masowałąm. W tym czasie suki demolowały mi mieszkanie i wyły. Kiedy zobaczyłam, ż eShania z trudem otwiera pyszczek i chce łapać powietrze... przypomniałay mi sięwszystkie szczeniaki jakie miałam jakieś 20 - 25 lat temu... i wiedziałąm co to oznacza... Kiedy jej brzuszek przestał się podnosić, wpadłam w rozpacz i szukałam miejsca gdzie ma serduszko..chciałam zrobić masaż serca...I ta rozpacz...że ona nie chce jużtu wrócić. Do takich wspaniałych dwóch mam..które ją zagłodziły i do mnie cholernej opiekunki która nie zauważyła że szczenię jest głodne. Mam już dosyć.
  24. suki sięuspokoiły..i leżą wyjątkowo spokojnie...
×
×
  • Create New...