Wrócilyśmy z Danką z koncertu. Było wrecz bosko. Kiedyś marzyłam o flemenco..o tym, aby tańczyć...aby poznawać kulturę. Na marzeniach sięskończyło... Dlatego ten koncert mnie tak zauroczył. Skąłdał się z dwóch części...granych przez ten sam zespół...pierwsz flamencko w połączeniu z jezzem. Piękne brzmienia. Nawet wyszedł jeden tancerz flamenco i zatańczył. Kiedy po przerwie zaczynała siędruga część...na scenę wyszedł nowy gitarzysta....patrzę i oczom nie wierzę! Mój kolega z podstawówki. Tak....już wtedy, tyle lat tem on również jak ja kochał flemanco i jako dzieciak brał gtarę i sięuczył grać gorące rytmy, które skradły mu duszę. Między nim a mną jest taka różnica...że on marzenia realizuje..a ja tylko marzę. Druga część koncertu była równie wspaniała w gorących rytmach flamenco. Dołączyli hiszpańscy tancerze...NIesamowite wrażenie. Taniec flamenco w wykonaniu hiszpanki to istny cud. Dobranoc wszystkim...do jutra,