Z tej Soni to jest kawał chol,,, :mad: :mad: :mad:. Staram sięją tego świństwa z futra pozbawić, ale to jest robota dla tego co matkę i ojca...wiecie sami co. Najlepiej jak narazie schodzi olejem kujawskim. Ale to sobie można łokcie powurywać, zanim sienieco nasączy i rozpusci. A jak chciałam nożyczkami uciać kawałek gluta z futrem, to Soni uszy zrobiły się płaskie, wargi jakoś dziwnie pomarszczyły i patrzyła raz na mnie raz na nożyczki. Do tego włączyła jakiś mraukot jak kocisko. I co więcej, po moim groźnym skarceniu słownym nie miała checi zaprzestać tego procederu. :angryy: