-
Posts
1802 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by nata od jadzi
-
tak właśnie jest - to nie jest dla nich najszczęśliwsze rozwiązanie. zwierzaki przeżyły traumę, koty się wycofują i potrzebują teraz dużo czułości i cierpliwości. pamiętajcie też proszę o psach... wszyscy dookoła sugerują żeby uśpić Belfra, skoro tak niewiele mu zostało. ale czy usypiać go tylko dlatego, że szansa na dom jest niewielka? uśpić go, bo raczej nikt nie zdecyduje się na adopcję dwóch psów, w tym jednego z wyrokiem? pomóżcie, bo naprawdę nie chcę tego robić...
-
ano może :/ biały kot znalazł się w schronisku, podobno innego tam nie było. mógł to być buras za firanką, stąd biały. a oto koty: ]Bon Ton (imię oryginalne) [url=http://img691.imageshack.us/i/dscn4623.jpg/][img]http://img691.imageshack.us/img691/7157/dscn4623.th.jpg[/img][/url] dorosły, na oko 7-letni duży kastrat. piękne umaszczenie trochę nawet w stylu maine coona. kilka miesięcy temu pierwszy raz zobaczyłam go na osiedlu i już prawie go łapałam jako ciężarną kotkę. niestety przestał się pokazywać, aż któregoś dnia zobaczyłam go dwa razy chudszego. prawdopodobnie zaczął więcej wychodzić. kocur jest fajny, trochę wycofany, ale przy odrobinie zaangażowania na pewno się otworzy. Biały (nie znam oryginalnego imienia) [url=http://img193.imageshack.us/i/dscn4624.jpg/][img]http://img193.imageshack.us/img193/2024/dscn4624.th.jpg[/img][/url] około 2-letni kastrat, prawie cały biały z niewielkimi czarnymi łatkami. krówka z 90% przewagą białego. również odwiedzał nasze osiedlowe koty, ale te zawsze go przeganiały. chodził zwykle sam, unikał spotkań z innymi kotami. kocur jest płochliwy, ale nie dziki. przyda mu się porządna socjalizacja, bo wydarzenia ostatnich dni mogły trochę go złamać... obydwa są zdrowe. możemy im zaproponować jedynie DT wychodzący, niestety z mocno ograniczonym kontaktem z człowiekiem (raz dziennie przez kilka godzin). ja się tego jednak bardzo obawiam. te koty powinny być z ludźmi, bo trzeba je trochę naprostować, nauczyć zaufania... szkoda żeby je straciły na dobre. no i kotka - Bambosza (imię oryginalne) [url=http://img42.imageshack.us/i/dscn4621i.jpg/][img]http://img42.imageshack.us/img42/3338/dscn4621i.th.jpg[/img][/url] kotka najdłużej mieszkała z właścicielką, nigdy nie wychodziła z mieszkania. najdłużej też przebywała w mieszkaniu po jej śmierci, bo dwa dni zajęło nam złapanie ją w klatkę łapkę. wcześniej bezskutecznie próbowali ją złapać policjanci. była ekstremalnie wystraszona, schowała się w jakiejś kryjówce (a było ich tam mnóstwo) i nie było możliwości złapania jej w inny sposób. teraz jest już bezpieczna. to drobna kotka, myślę że może mieć 6-8 lat. jest prześliczna, szaro-błękitna, momentami powiedziałabym że nawet różowa. tylko skarpetki ma białe. jest strasznym wypłoszem, a ostatnie wydarzenia na pewno zostawiły w niej uraz wobec ludzi. koteczka nie może iść do domu wychodzącego, bo przez całe życie spędziła w trybie stacjonarnym. najpilniej ze wszystkich kotów potrzebuje pomocy. wszystkie koty przebywają na obserwacji w lecznicy CoolCaty. na razie zdrowotnie nic się nie dzieje.
-
kot jeden jest na pewno, bo widziałam go uciekającego. jest bury z białymi skarpetkami. czy więcej jest to nie potrafię powiedzieć, ale rano pewnie się dowiem, bo mam nadzieję że coś mi się w tych łapkach zamknęło. ze schroniska odebraliśmy już dwa koty i dwa psy. od razu rozwiozłyśmy do dwóch lecznic, bo wszędzie brakuje miejsc. jeśli o koty chodzi, to nie wyglądają tragicznie, bo były wychodzące i dożywiały się w naszej osiedlowej stołówce. nie są też specjalnie dzikie, jedynie płochliwe. jeden burasek ok. 7 lat, duży kocur przypominający nawet trochę maine coona. drugi to piękny 2-letni kocur, prawie cały biały z nieiwelkimi czarnymi łatkami. oba zapchlone, będą miały pobraną krew i zrobione testy na fip i białaczkę. psiaki mocno wychudzone. pinczerowata sunia wygląda jak surykatka (nazwałyśmy ją Suri, bo nie wiemy jak się nazywała) i jest fajnym śmiesznym psiakiem. podejrzewamy, że już była wysterylizowana, bo ma bliznę na brzuchu po cięciu. bardzo grzeczna i trzęsąca dupką - potrzebuje dużo miłości i ciepła i [B]pilnie tymczasu.[/B] no a Belferek... bardzo się posunął, niestety. na szyi ma jakieś narośle, kilka śladów po ugryzieniach. ma też raka :( na podniebieniu znaleźliśmy bardzo brzydkie guzy wyglądające czerniakowato. a na rentgenie niestety wyszły przerzuty w płucach, trzy ogniska... psiak ma też 40 stopni gorączki, ale apetyt mu dopisuje - prawdopodobnie w ciągu tych dwóch dni w schronisku nie dopchał się do jedzenia. przeczekamy jeszcze kilka dni i zobaczymy jak się rozwinie sytuacja z nim. obawiam się jednak, że te wszystkie stresy spowodują, że podda się rakowi. a nawet jeśli nie, to wisi nad nim pewny wyrok... myślę, że w jego przypadku żaden hotel nie wchodzi w grę, tylko tymczas i to dożywotni. zostały mu tygodnie, może kilka miesięcy. czy jest ktoś, kto zapewni mu dom w tym najtrudniejszym momencie jego życia i będzie liczył się ze wszelkimi tego konsekwencjami? bo to jedyna dla niego szansa... psiak jest przekochany, bardzo grzeczny i mocno zestresowany :( to taki przerośnięty jamnik, na pewno nie zajmie nikomu dużo miejsca. przesyłajcie ten wątek dalej, może ktoś się znajdzie dla niego, może dla Suri... w tej sytuacji naprawdę każda pomoc jest na wagę złota.
-
Agnieszko, dzięki za wyjaśnienie, to faktycznie kolejny dyskryminujący prawa zwierząt przepis, a raczej brak przepisu. nam jednak nie chodziło o to żeby zabezpieczyła je prawnie, a bardziej żeby właśnie kogoś zobowiązała do opieki nad zwierzakami - ale masz rację, że nawet jeśli tak było, to takie zobowiązanie żadnej mocy prawnej nie ma i co ta osoba postanowi (albo już postanowiła) to sprawa tylko jej sumienia... dzisiaj razem z policją próbowałam złapać kota, który został w mieszkaniu. nie było takiej możliwości - mieszkanie jest zawalone gratami, brudnymi naczyniami, stertami śmierci. kryjówek tam pełno dla wystraszonego kota. zrezygnowaliśmy z łapanki na dzisiaj, zostawiłam tam dwie klatki łapki a w nich jedzenie, na które powinien się skusić. jutro rano policjanci przyjeżdżają (tylko oni mają teraz klucze, mieszkanie jest zabezpieczone) i sprawdzimy, czy i ile kotów się złapało. teraz właśnie wyjeżdżamy po wszystkie zwierzaki do schroniska. powiem szczerze - o ile z kotami i z suczką może coś wymyślimy, to z psem zupełnie nie ma co zrobić. nie możemy go zostawić w schronisku, ale naprawdę nie ma dla niego miejsca. [B]dlatego bardzo gorąco proszę o przesyłanie wątku każdemu komu się da - może znajdzie się jakiś tymczas bez innych samców. ten psiak już przeżył schronisko, przeżył mieszkanie w brudzie i barłogu, a w ciągu kilku dni świat zawalił mu się na głowę i mieszkał razem ze zwłokami swojej pani bóg wie jak długo, a na koniec trafił do schroniska. naprawdę na to nie zasłużył. bardzo proszę o tymczas dla Belferka...[/B] [B]dla innych zwierzaków również, ale dla niego szczególnie [/B] oczywiście będą zdjęcia i relacja ze schroniska, ale to wszystko wieczorem.
-
będziemy się starali o zdjęcia. jutro spróbujemy zlokalizować zwierzaki w schronisku, może załatwić jakiś boks w którym będą miały szansę przeżyć najbliższe dni. bo na dzień dzisiejszy po prostu nie ma gdzie ich zabrać, zwłaszcza że zwierzaki wyszły z warunków domowych. bardzo smutne to wszystko. a kocur siedzi w oknie, zamknięty jak w więzieniu...
-
Sunie z ronda w nowych domkach obie.Masza zostaje u Asi
nata od jadzi replied to agnest's topic in Już w nowym domu
wobec braku jakiejkolwiek reakcjii ze strony mortikii proponuję dodać ją JESZCZE RAZ do czarnych kwiatków i przestrzegać wszystkich, którzy będą chcieli zawieźć jakiegoś zwierzaka do niej na DT. myślę jednak, że najlepiej na CK sprawę wyjaśnią dziewczyny. -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
nata od jadzi replied to rytka's topic in Już w nowym domu
już zeskanowana ;) [URL=http://img256.imageshack.us/i/skanuj0001ov.jpg/][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/9424/skanuj0001ov.th.jpg[/IMG][/URL] -
[IMG]http://katya.xtc.com.pl/zdjecia/1258459750.jpg[/IMG] to maleństwo zostało wczoraj znalezione w tramwaju i przyniesione do lecznicy. zdążyliśmy przed schroniskiem i w ostatniej chwili znaleźliśmy tymczas. niestety, nie była to najszczęśliwsza decyzja - po 4 godzinach, o 12 w nocy dostałam wiadomość, że maluszek musi zostać zabrany. podobno bardzo piszczy i szczeka jak nie ma człowieka w zasięgu wzroku - najprawdopodobniej jest to spowodowane tym, że dopiero co został odstawiony od matki i źle znosi samotność. potrzebuje dużo ciepła i zainteresowania przez kilka najbliższych dni, a wtedy na pewno poczuje się bezpiecznie i przestanie płakać. to jednak niestety wymaga czasu, którego poprzedni DT nie mógł mu ofiarować. do wieczora musimy maluszka odebrać. nie pisałabym tutaj, gdyby to nie była sprawa pilna. po prostu nie mamy co z nim zrobić. będę wdzięczna za każdą pomoc w tej sytuacji. telefony kontaktowe: 602 457 408 lub 668 178 869
-
Sunie z ronda w nowych domkach obie.Masza zostaje u Asi
nata od jadzi replied to agnest's topic in Już w nowym domu
mortikia, czy wysłałaś do Łodzi umowę adopcyjną Maszki? -
Sunie z ronda w nowych domkach obie.Masza zostaje u Asi
nata od jadzi replied to agnest's topic in Już w nowym domu
ponieważ Maszka w trakcie pobytu u CoolCaty została zaszczepiona i zaczipowana na naszą fundację, to właśnie do nas dzisiaj zadzwoniono ze schroniska na Paluchu. po zidentyfikowaniu numeru czip skontaktowałam się z dziewczynami - Agnest i Asik, które natychmiast pojechały zabrać małą. adopcję zorganizowała i przeprowadziła mortikia i mam nadzieję, że otrzymamy jakieś wyjaśnienia na temat całej tej fatalnej sytuacji. prosiłabym również o przesłanie umowy, która została podpisana z osobami adoptującymi Maszkę - albo bezpośrednio na adres fundacji, albo do którejś z dziewczyn. chcielibyśmy zająć się wyjaśnieniem okoliczności tej sprawy, by w przyszłości takie sytuacje nie miały miejsca. [B]dlatego mortikia - jak tylko to przeczytasz, bardzo Cię proszę o kontakt ze mną, Agnieszką albo Asią.[/B] -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
nata od jadzi replied to rytka's topic in Już w nowym domu
właśnie rozsyłam maile z podziękowaniami do wszystkich darczyńców z allegro :) aukcja naprawdę poruszyła serca ludzi - były maile, telefony :) teraz czeka nas wielkie podliczanie, ale ze wstępnego rozeznania wynika, że na koncie uzbierało się jeszcze więcej niż zakładała aukcja. wielkie dzięki wszystkim darczyńcom! -
[quote name='Agata69']Witam, sprawa jest pilna, pies ma czas do jutra, może do poniedziałku, jeśli ktoś da facetowi nadzieję na zabranie psa. W południe zadzwonił do mnie dość zdesperowany zachpwaniem swojego psa człowiek. Pies jest wobec niego agresywny, chodzi za nim po całym domu i szczeka. Juz raz go pogryzł, inne osoby też, ale zawziął sie głównie na właściciela. Z wywiadu wiem, że pies jako szczenię był bity. Nie wiem czy to ma znaczenie w tym przypadku. Fado ma 1,5 roku i jeśli nikt nie pomoże pies zostanie uśpiony. W gre wchodzi tylko zabranie psa od właściciela. Ja nie mam mozliwości pomóc. To jest Fado. [URL="http://img223.imageshack.us/i/p1020617.jpg/"][IMG]http://img223.imageshack.us/img223/2853/p1020617.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img149.imageshack.us/i/p1020614t.jpg/"][IMG]http://img149.imageshack.us/img149/6148/p1020614t.jpg[/IMG][/URL][/quote] Fado nie ma jeszcze swojego wątku, więc piszę tutaj. za naszym pośrednictwem odbyło się kilka spotkań jego i całej rodziny z behawiorystką, niestety bez większych rezultatów. pies jest fajny, ale psychicznie okaleczony przez swoich opiekunów. oni się go boją, a on ich dominuje, więc raczej nic z tego nie będzie. Fado został wykastrowany i w najbliższym czasie najprawdopodobniej przejdzie pod opiekę fundacji. jak będę już miała pewniejsze informacje, to założę mu wątek i będę zdawać relacje z jego resocjalizacji. jestem w tej sprawie w kontakcie z Tomo, który jak zwykle ogarnia każdy możliwy przypadek beagla w potrzebie :cool3:
-
Adopcje BIAŁYCH OWCZARKÓW SZWAJCARSKICH - wątek zbiorczy
nata od jadzi replied to owca's topic in Już w nowym domu
dzisiaj otrzymaliśmy zgłoszenie o znalezieniu takiego cudeńka: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/202/4c6a1bc023564cedmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/202/f32832a3c9e846c3med.jpg[/IMG][/URL] trochę szpicowaty ten ogon, ale poza tym pies bardzo w typie owczarka szwajcarskiego. znaleziono go w okolicach Aleksandrowa Łódzkiego. Ma ok. 10 miesięcy, jest bardzo ufny i posłuszny. Z zachowania wynika, że nigdy nie mieszkał w domu. szukamy właściciela albo nowego domu. podaję telefon kontaktowy: 604172408- 18 replies
-
- amerykańsko-kanadyjski
- biały
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Biały owczarek szwajcarski w potrzebie
nata od jadzi replied to martka1982's topic in Biały owczarek szwajcarski
dzisiaj otrzymaliśmy zgłoszenie o znalezieniu takiego cudeńka: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/202/4c6a1bc023564cedmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/202/f32832a3c9e846c3med.jpg[/IMG][/URL] trochę szpicowaty ten ogon, ale poza tym pies bardzo w typie owczarka szwajcarskiego. znaleziono go w okolicach Aleksandrowa Łódzkiego. Ma ok. 10 miesięcy, jest bardzo ufny i posłuszny. Z zachowania wynika, że nigdy nie mieszkał w domu. szukamy właściciela albo nowego domu. podaję telefon kontaktowy: 604172408 -
bardziej domowa się jeszcze nie stała, ale po naradzie najpierw z Kają, a później z Anetą z hotelu myślę sobie, że nie możemy jej tak skreślać. tyle znamy przypadków, kiedy pies w hotelu czy azylu zachowywał się jak totalny świr, a gdy trafił do dobrego domu okazało się, że jest całkowicie normalny. może to zachowanie Rudej to wynik stresu z powodu zamknięcia, może brakuje jej człowieka - przecież ma z nim kontakt tylko 3 razy dziennie. jestem skłonna zaryzykować i wyadoptować ją nawet do mieszkania. to jest oczywiście pewien eksperyment, ale może być też jedyną szansą dla Rudej. więc potrzebny tylko domek i ktoś, kto zaryzykuje z nami ;) dodam, że nasza Ruda nie ma tendencji do gonienia kotów :cool3: a póki co to mamy cieczkę i odkładamy sterylkę.
-
pewnie że można zabrać, tylko kto weźmie odpowiedzialność za adopcję agresywnego psa? nie wiem z kim Agata rozmawiałaś, ale my wczoraj rozmawiałyśmy najpierw z panią, która tego psa przywiozła z Kanady. ona ma dwójkę dzieci, syna i córkę i to dla nich był ten pies. rozmawiałyśmy z córką, która chce współpracować, zgadza się na kastracje i wizyty behawiorysty. oczywiście wszystko wyjdzie po odwiedzeniu całej rodziny, ale póki co nie brzmi to tak tragicznie żeby od razu zabierać psa. może kiedy dzwonili do Ciebie byli akurat po jakiejś scysji z psem i dlatego nie chcieli słyszeć o innych możliwościach, a wczoraj po prostu już zdążyli ochłonąć... zresztą jak dzwoniłyśmy to akurat jechali na pierwsze szkolenie, na które się zapisali, ale z powodu złej pogody odwołano.
-
chodzi o to żeby czuli się zobowiązani. bałabym się, że sami tego nie dopełnią. może faktycznie powinni sami za to zapłacić, ale już trudno. ufajmy, że okażą się odpowiedzialni...