Jeśli komuś będzie zależało na odnalezieniu psa, będzie miał szansę czytając ogłoszenia. Na tych działkach jest zagłębie porzucanych psiaków. Szukając psa wywieszamy ogłoszenia i pytamy, czy nikt takiego psa nie znalazł. W tym wypadku było głośno na pół wsi, bo sołtysowa zrobiła awanturę, ze pies koczując na przystanku może zaatakować dziecko. (jej własne dzieci boją się psów). Nie wiem co o tej sprawie myśleć. Teraz na działki nie przyjeżdża dużo osób. Szukałam psiaka wśród psów zaginionych ale nie znalazłam. Tam w pobliżu są cztery wsie. Marzena chodziła z nim w każdym kierunku i wszystkich znajomych pytała czy domyślają się czyj o moze być pies ale nikt go nie znał a tam ludzie się znają. Po jej wyjeździe błąkał się jeszcze przez prawie cały tydzień aż został odłowiony i poszedł jako suczka do gminnego kojca gdzie jak pisałam wcześniej siedział prawie dwa tygodnie...
wklejam paragony z lecznicy , przesłane przez Gajową