Jump to content
Dogomania

Agnieszka Co.

Members
  • Posts

    3120
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agnieszka Co.

  1. Isadora - na razie się wstrzymaj z nowym allegro. Myslę, że konkretnie to się dowiemy może pod koniec tygodnia.
  2. Na razie nie mam żadnych wiadomości.
  3. Sprawy mają się następująco: Pan Rafał zadzwonił dzis, że Ania nie dotarła. Wiem, że ma w tych dniach nawał pracy i widocznie obowiązki Jej nie pozwoliły. Pan Rafał był trochę zdezorientowany i pewnie już znużony przeciąganiem sprawy z mojej strony. prosił o konkretną informację, ponieważ rozważali ewentualnie zakup szczeniaka. Postanowiłam odstąpić od procedury kontoli przed adopcyjnej, ponieważ przez telefon dużo z tym panem rozmawiałam i wydają się ludźmi rozsądnymi. Zadzwoniłam do córki pani dokarmiającej jamniczka i spytałam o mozliwość transportu przez nich psa - może uda się im coś w przyszłym tygodniu zorganizować, bo mąż tej pani jeżdzi co jakiś czas do Katowic. Przekazalam numery telefonów, poprosiłam o relacje i pozostaje nam tylko trzymać kciuki.
  4. Na razie nie mam jeszcze żadnych informacji...
  5. Myślałam, że ma jakiś tymczas, bo pisałaś wcześniej o ogrodzie - to tylko wycieczka była co?
  6. [quote name='Hund']I już w ubranku myta i wyprzytulana dostaŁa kolacją a potem zostaŁa poŁożona na podusi :) i wszyscy życzyli jej dobrej nocy :):)[/quote] I gdzie ona znajdzie drugi taki dom??? :evil_lol:
  7. Jesli nic nie ulegnie zmianie to Ania dziś wieczorem odwiedzi chetnych na jamniorka.
  8. Dzięki bubu - zupełnie zapomniałam o Ani, a właśnie do niej pojechała ode mnie kotka Bunia :oops:
  9. Czy mógłby ktoś odwiedzić potencjalny, ale na dzień dzisiejszy chyba najlepszy, dom dla jamnisia w Zabrzu? (Oni się zgadzają na spanie pod kołderką :lol:)
  10. Pan, który starał się o Amisię/Bercię wziął już jakiegoś pieska ze schroniska. Wczoraj dzwonili do mnie mili ludzie, którzy byli bardzo chętni na przygarnięcie jamniczka. Mieszkają w domu z ogrodem koło Opola. Mieli już wcześniej pieski. Wszysko byłoby OK [B]ale [/B]piesek nie byłby w domu. Miałby do swojej dyspozycji ogród i domek gospodarczy, częsty kontakt z ludźmi, gdyż pani nie pracuje. Poprzedni pies zginął tragicznie - nie dopytywałam o szczegóły. Państwo mogliby przyjechać po niego, bo pan podróżuje służbowo. Wstęp do domu zamknięty ze względu na małe dzieci i fakt, że jedno z dzieci ma alergię na pyłki - boją się żeby drugie dziecko nie uczuliło się na psa. Zgadzają się na kontrole przed i poadopcyjne. Co Wy na to?
  11. Dzwoniłam do Kropka - on poprostu zawojował swoich Państwa (także ich znajomych i sąsiadów), świata poza nim nie widzą. Słyszałam same pochwały: jaki mądry, posłuszny, przylepny itp. Na początku był bardzo zachlanny na jedzenie (czemu nikt się nie dziwił), teraz już wie, że jedzenia w misce nie zabraknie, wybiera najlepsze kąski, resztę zostawia sobie na później. To jest wspaniałe słyszec, że nie tylko psu się pomogło, ale i ludzi uszczęśliwiło.
  12. [quote name='wanda szostek']Kto na miejscu sprawdza domki?[/quote] W taj chwili jest chętny domek w Zabrzu - pan rozmawiał telefonicznie z Isadora i ze mną, oraz przekazałam moje dane kontaktowe dla rodziny, która chciała Amisię/Bercię - zobaczymy co z tego wyniknie i wtedy podejmiemy decyzję.
  13. [quote name='BUDRYSEK']jezeli chodzi o transport to ja go zawioze wszedzie,tzn tylko do kochajacego domku!!!! Agus to ja - Aga:lol: trzymaj sie moj Murzynku!!![/quote] Witaj Aga! (to jest właśnie Agnieszka, która wiozła ostatnio jamniorka do domku na próbę, no ale cóż nie udało się - i podczas tej podróży chyba bardzo polubiła naszego nieszczęśnika)
  14. To naprawdę szczęśliwy pies!
  15. Dzieki! Mam nadzieję, że w najbliższych dniach mały bedzie już w swoim prawdziwym domu.
  16. Mamy jeszcze jeden potencjalny domek, więc na razie poczekam z tym transportem co z tego wyniknie.
  17. Z tego co widziałam na Animal Planet, to ustawiali łapkę, w środku jako przynętę dawali konserwę kocią (ładnie pachnącą). Gdy ustawiali wieczorem to rano sprawdzali. Kota z łapki przepuszczano bezpośrednio do transporterka w ten sposób, że transporterek był ustawiony do góry drzwiczkami i łapkę przykładano od góry. Mimo wszystko grube rękawice wskazane.
  18. Myślę, że to nie było dla niego jakieś traumatyczne przeżycie. Wrócił w miejsce które zna, ale gdy odchodziłysmy to chwilę wył za nami - widać potrzebuje towarzystwa człowieka.
  19. Jolu - ja widziałam żywołapkę w naszym schronisku - może by pożyczyli?
  20. Ja będę próbowała się jutro dowiedzieć czy córka tej pani opiekującej się pieskiem nie jeździ gdzieś w tamte strony. Agnieszka też coś wspominała, że mogłaby pomóc w transporcie, ale potrzebowala by osoby do pomocy ( ja nie mogę) i myslę, że trzeba by się coś dorzucić na benzynę, żeby nie obciążać jej kosztami.
×
×
  • Create New...