Szczegółów całej akcji i rozwoju sytuacji nie znam.
Rozumiem, że pies jest na Twojej głowie zarówno od strony finansowej jak i zdrowotnej, chodzi o zabiegi przy wypróżnianiu.
Koniecznie trzeba być co dzień, bo w przeciwnym razie następują odparzenia, infekcje itp.
Nie ma nikogo, kto mógłby się tym zająć dzień po dniu.
Czy w tej sytuacji nie byłoby jakimś rozwiązaniem pozbawienie Gralla ogona, który jak zrozumiałam zatrzymuje kał i stąd komplikacje.
Czy lekarz wet wypowiedział się na ten temat?
Mam nadzieję, że znajdzie się kilka osób na dogo, które pomogą w utrzymaniu psa?