W PKSie spała słodko zwinięta w kłębek na moich kolanach przykryta kocykiem, była bardzo grzeczna. Myślę że zmarzła i dlatego się trzęsła, najpierw czekałysmy 15 minut na autobus MZK potem godzinę na PKS , już na przystanku tak się trzęsła że trzymałam ją na rękach.
To był bardzo ciężki dzień ale mam nadzieję że skończy się to dobrym domkiem dla Fiony :)
Dzięki dziewczyny za wszystko i wielkie podziękowania dla meża P. OLi