z zastrzykami dałyśmy sobie radę doskonale. Dajmno nawet bardzo nie protestował.
Natomiast co można o nim powiedzieć.
Dajmon jest największą niespodzianką jaka nam sie "trafiła" tak ja przynajmniej myślę. Dajmon jest jak brzydkie kaczątko, co zamieniło się w pięknego łabędzia. Nie chodzi tutaj o jego zewnętrzny wizerunek, a to co ma w sobie.
Jest psem co całym sobą się odwdzięcza za pomoc i dom jaki dostał. On okazuje tą miłość całym sobą. Przytula się, wskakuje na kolana i patrzy tymi swoimi pięknymi przenikliwymi oczami. Pani mówi, że Dajmon jest niezwykły, bardzo mądry, nazywa go Dajmoś. Dajmon biega wolny, bez smyczy, pięknie "trzyma" się terenu. Pokochać Dajmona jest łatwo. Powiedziała, że to piękne, że mógł opuścić schronisko, bo to jeden z tych psów co wielkie serce mają.
Z jego zdrowiem jeszcze nie najlepiej, łapki trochę łyse. Jeszcze go sędzi skóra. A Dajmon jest ciepłolubny, uwielbia spać pod kołderką. Zimno dla niego jest zabójcze. w schronisku nie dałby rady.