Jump to content
Dogomania

fattyciak

Members
  • Content Count

    353
  • Joined

  • Last visited

About fattyciak

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    podkarpacie
  • Interests
    szczury,kynologia

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Rozumiem aspekt emocjonalny którym kierujesz się PakoPako, ale rozumiem i aspekt hodowlany jaki został tutaj poruszony. Faktycznie, drogi ten pet. Inwestując w psa, z widokami na przyszłość hodowlaną, a otrzymując zwierzaka chorego, jakby nie patrzeć niezgodnego z umową też bym miała zastrzeżenia. Spore. Oczywiście co innego gdy wiem co jest grane, i decyduję się na psa z wadą świadomie i nie za cenę "pełnowartościowego*" szczeniaka, a co innego gdy wyskakuje taka niespodzianka. Proponuję emocje na bok - nie tego tyczy temat i obarczanie winą nikomu nie pomoże, w tym psu. * wiem jak to brzmi i podejrzewam, że samo użycie słowa 'pełnowartościowy' w odniesieniu do psa może być zalążkiem burzy, ale jak już wspomniałam emocje na bok. O aspekty prawne chodzi.
  2. Od dni 11 mam sunię . Sunia chyba się zadomowiła, bo dotychczasowy anioł zaczyna pokazywać rogi. Nasza znajomość zaczęła się od tego, że złapała mnie za łydkę ;) Od pani z przytuliska wiem, że wcześniej miał miejsce podobny incydent, ale w obu przypadkach w pobliżu były jej szczenięta wiec zrzucono to na karb obrony młodych. Okazuje się jednak, że to nie o młode chodzi - to zachodząca od tyłu szczypawka. Wczoraj ktoś przyszedł do domu, ona krajem, boczkiem, od tyłu, bez ostrzeżenia i hyc, za łydkę. Skarciłam, ale nie odniosło skutku, bo kwadrans później dokonała jeszcze 2 prób - tutaj akurat zdążyłam zanim złapała, bo obserwowałam zołzę. Jak zniwelować ten problem? Suk podatny na naukę, tylko ja, niegdyś zakręcona na punkcie szkolenia psów zapomniałam jak to się robi. Kilkanaście lat przerwy było(miałam osobnika od którego metody szkoleniowe odbijały się jak groch od ściany i cóż, wiedza się ulotniła) Aha, zdaję sobie sprawę , że fora padają , aktywność dotychczasowych forumowiczów przeniosła się gdzie indziej- gdzie obecnie mogę szukać wiedzy i pomocy w zakresie szkolenia zwierza? Muszę się przestawić.
  3. Piesina z przytuliska, ale nie z tego wątku. Wypatrzyłam mikropsinę na fb, postanowiłam zapytać o nią, tak niezobowiazująco i okazało się, że suczka jest wraz z młodymi w DT... w mojej miejscowości. W DT z kotami. Znak! ;) Zaraz się umówiłam na spacer. Jutro będzie tydzień jak ją mamy a mnie wydaje się, że od maleńkości z nami mieszka. Na razie ogarniamy laktację, potem sterylka - mam nadzieję, że pójdzie gładko. Mam złe doświadczenia z kastracją pieska.
  4. Dziękuję wszystkim, suka lat ok 3 spędza dzisiaj pierwsza noc w nowym domu. Trochę się stresuje bo ona dotychczas była psem mieszkającym na zewnatrz i raz, że jej gorąco, dwa zdarza jej się załatwić w domu. Mam nadzieję że się wszyscy dogadają.
  5. Cudna- dzisiaj będę u ojca to się skonsultuję(chociaż znając jego upodobanie do kudłaczy...). Czy na wszelki wypadek mogę wiecej informacji?
  6. Delikwent łapki ma następujące Taka uroda? Czy niedżwiedzia łapa? Czy będzie mu to później przeszkadzać? Można go jakoś wspomóc suplementami?
  7. Piesek fajny! Pokażę. Mamy jeszcze na oku sunię 8 lat w pobliżu, ale u mnie obawiają się tego wieku, wolą ok 5 latka. Giz był: czyli wszystko pekińczykowate sprawia, że im się ściska serce.
  8. Dzięki. Mój tata jest z tego typu ludzi, ze jak zobaczy psa, to wie, że to TEN. A zauważyłam, że oczy mu błyszczą jak kundelino choć trochę do Gizmosia podobne ;) (kudłaj, ogon na plecach)
  9. Sprawa się nie zakończyła, wciąż aktualna - przytrafiły się perypetie zdrowotne i poszukiwania psiaka zawieszone były. Wychodzimy na prostą, jeszcze chwila i znowu wznowa wątku. Jak niektórzy pochopnie podejmują decyzję o psie, tak u nas w drugą stronę. ;) Zmieniło się tyle, że dalej celujemy w dorosłe psy ale dopuszczamy też szczeniaka, który kociej ogłady nabierze u mnie. Pamiętam o psach u Murki, ale psa wybiera tata.
  10. Marlena, niekotolubny niestety odpada. Irysek z tego co widzę w jego temacie to ancymonek, poszukuję kogoś spokojniejszego :) Proszę, pomóżcie mi pomyśleć. Obecnie rodzice znów reprezentują opór, psa im wszak na siłę nie wcisnę. I wpadłam na to, że JA go zaadoptuję, a na czas mojej pracy będę go zaprowadzać do "dziadków" na przechowanie(nie mam daleko, 10 minut spokojnym spacerkiem). Mama gdera nadal(ten typ tak ma i cieżko mi się tego słucha :/ że po weterynarzach nie będzie chodzić i z psem nie będzie chodzić... sęk w tym, że ona od lat z Gizmo nie wychodziła, a do weta z pieskiem zawsze ja się bujałam). Tata natomiast widzę, że błysk w oku się pojawił. Gizmoś to był jego pies, a i zależy nam, żeby miał kto tatę na spacery wyprowadzać. I tutaj wątpliwości - nie namieszam psu w głowie? U mnie, to już jednak czwarte piętro. Mam 2 dachowce bez wcześniejszego kontaktu z psami, obawiam się zapoznawania zwierzaków.
  11. Aldrumka, nie. Na razie mają kota (mojej siostry, przyjechał na wakacje). Kicia wyjeżdża końcem sierpnia, wtedy zobaczymy co dalej. Tata znowu się zaczął wahać.
  12. biedrona, współczuję. Ja uśpiłam pieska w niedzielę. Aż do tamtego dnia nie byliśmy pewni, że "to już"
  13. 29 lipca zakończyła się Gizmosiowa egzystencja. Musieliśmy mu pomóc odejść. Nie byliśmy pewni, że "to już" aż do tamtego dnia. Bałam się, że nie będzie miał lekkiej śmierci. Wet ocenił, że byłaby to kwestia 2-3 dni i że i tak jest przeciągnięty... ale jeszcze dzień wcześniej piesek mimo ze słaby, miał dobry humor. Chciałabym go zapamiętać takiego, sprzed choroby
  14. Dusia-Duszka, wahałam się czy użyć tego określenia, ale on właśnie taki był. Schodząc ze schodów musiał być przy ścianie, inaczej nie zszedł. Wchodząc do klatki schodowej musiał być od strony drzwi, nie od barierki. Jeżeli akurat wtedy ktoś wychodził i chciałam go przesunąć to przypadał do ziemi i nie chciał się ruszyć - później już sąsiedzi nauczyli się, że piesek ma utarte trakty i trzeba mu zejść z drogi, inaczej się stresuje i pada plackiem na ziemię. Kupa tylko w odpowiednich miejscach na kupę- mieliśmy takie "miejsca sralne". Psie ciasteczka układane pedantycznie jak od linijki- długo myślałam, że to mama mu tak układa, dopóki nie zobaczyłam jak robi porządki w swoim koszyczku(wyciągał koce, wyciągał ciastka, wkładał ciastka, wciągał koce). Po spacerze obowiązkowo posiedzenie na ławce pod klatką schodową- bez tego trzeba go było holować na górę. Kochał koty! Z natury się świetnie z nimi dogadywał. Nawet koty działkowe wiedziały, że nie ma się go co bać. Gdy podrzucono nam kociątko był zachwycony i bardzo opiekuńczy. Były pewne problemy z jego relacjami z psami, i pamiętam, że m.in tu porad szukałam. Właścicielki onków i labków udzielały rad sugerując się swoimi psami, a Gizmoś wszak inny. Później spotkałam się z kimś kto miał startującego w obiedence szetlanda. Dziewczyna stwierdziła, że zna się trochę na tym i nam pomoże. Przyszła z zabawkami, ze smaczkami, z klikerem a po godzinie zrzedła jej mina podsumowała "Przecież z nim nie ma żadnego kontaktu!" - ano, kontakt był w domu, na spacerze żadnego. I tak strasznie kochałam to moje dziwadełko. Zdaję sobie sprawę, ze offuję - ale jestem na etapie, ze potzrebuję o tym mówić :(
  15. delikatny i neurotyczny. Rytualista, jak się nie dopełniło jakiegoś zwyczaju piesek był rozbity i nie chciał współpracować, taki był jego urok :) Cały czas mi się wydaje, że śpi pod łóżkiem. Dzwonię do drzwi i czekam na ostrzegawcze "baałałał!" i pazurki na panelach. Jest cisza :( murko, dziękuję za propozycje, skonsultuje się. Niezobowiązująco pokazałam tacie pieski u Ciebie w hoteliku i oczywiście podobają się te duże ;)
×
×
  • Create New...