Dobra, teraz musze się wyżalić na moją ukochaną mamusię...
Wczoraj mi obiecała, że będe mogła gdzieś jutro wyjsć, pytam się jej, czy mogę iść na lodowisko na 19:00 (tylko wtedy jest termin) to ona na mnie z ryjem że się nie będe po nocy włóczyć. To nic że będzie z nami mama koleżanki, to nic że każdy może iść tylko nie ja, bo to ja jestem potencjalnym kandydatem na gwałt, morderstwo, porwanie itp.
Drze się na mnie dosłownie za wszystko, za niepomyte garnki, za niepoodkurzane mieszkanie, ale ona mi nie powie że mam pozmywać czy poodkurzać... kiedyś zaczęłam zmywać to mnie opieprzyła że się pozmywa potem, jak będzie więcej garnków. Pytam jej się czy mam zrobić to czy tamto to ona zawsze mówi "NIE, sama sobie pozmywam/poodkurzam itp"
no to co ja mam robić? odkurzać czy nie? Za niedługo już nie będe mogłą chyba hnawet przez okno wyjrzeć!!! bo mnie porwą i zgwałcą!
Z Łapą też się nuie mogę bawić bo "mam być cicho, film leci!!!"
a potem się drze że się z psem nie bawie!!!
nie wiem iech mnie ktoś dobije ja nie mam zamiaru żyć w takich warynkach... :(:(:( :cry::cry::cry:
Dzieci są tylko po to, żeby było na kogo się drzeć!!!
Dziękuję za wysłuchanie,
Do widzenia