-
Posts
284 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by domi_nique
-
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
domi_nique replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hehe, ciotka nawet nie pamieta, co ma w podpisie :) ostatnio zamast na smsa odpisalam pierwszej lepszej osobie na gg, wiec chyba czas wrocic na ziemie... Kajuniu, duzo, duzo, duzo glaskow dla Ciebie. i usmiechaj sie dalej tak slicznie, moze ktos Cie wypatrzy! -
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
domi_nique replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ojej, Kajuniu, gdzie Ty mi ucieklasz? czemu ja Cie znalezc nie moglam? co u Ciebie malutka? ciotka Domi pamieta, tylko roztrzepana jest ;) trzymaj sie suniu! -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
domi_nique replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
a ja proponuje3 smallpati przejsc sie wiosna po trawniku pod blokiem. kiedy juz stopnieje snieg, ktory tak slicznie zakonserwowal psie odchody, ktore lezaly tam przez kilka tygodni, a nawet dluzej. trawnik caly usiany jest kupkami o roznych ksztaltach, konsystencjach i kolorach. to jest takie fajne? dlaczego twoj pies ma do tego dokladac "cos od siebie"? tutaj chodzi o wyrobienie nawyku wsrod ludzi, a nie o to, ze jedna kupka mniej lub wiecej nikomu roznicy nie zrobi. dlaczego nie sprzatamy ptasich odchodow? bo ptak nie ma wlasciciela, ktory powinien po nim posprzatac, a pies najczesciej ma. jest jeszcze kwestia chorob, ktormi pies moze sie zarazic przez stycznosc z odchodami. a propos tego,ze zajmujemy sie psimi odchodami, a nie innymi wazniejszymi sprawami "smieciowymi". to forum o psach, wieclogiczne, ze dyskutujemy o tym. a ostatecznie...w co wolalabys wdepnac? w papierek po cukierku czy w psia kupke? -
Rodzice nie chcą się zgodzić na psa!-doświadczenia
domi_nique replied to Bewarka's topic in Wszystko o psach
do wszystkich dogomaniakow, ktorych rodzice nie chca zgodzic sie na psa- po prostu przemyslcie, dlaczego. rzadko wynika to z tego, ze rodzice po prostu nie lubia zwierzat. rodzice czasem patrza troche szerzej i widza, ze w aktualnej sytuacji pies moglby nie czuc sie szczesliwy, mielibyscie dla niego za malo czasu. ja sama teraz nie mam psa, choc bardzo bym chciala. niestety, nie mam na to warunkow i zdaje sobie z tego sprawe. wyjechalam na studia do innego miasta, mieszkam w malym pokoiku. nie ma sensu, zeby MOJ pies mieszkal u rodzicow, a mnie widywal tylko co drugi weekend. tak samo jak nie ma sensu, by pies siedzial po 10 godzin sam w domu, nie ma sensu, gdy czesto wyjezdzacie i nie moglibyscie psa ze soba zabierac. noi przede wszystkim nie ma sensu, jesli po prostu chcecie slodkiego pieska, zeby moc sie z nim bawic i glaskac, bo ma fajne futerko. a jak przekonac rodzicow, ze jest sie odpowiedzialnym... w jednej ksiazce byl opisany watek chlopaka kilkunastoletniego, ktory nie mogl sie doprosic psa. w koncu postanowil za wlasne pieniadze kupic psu wyprawke i co 4 godziny wychodzil na dlugi spacer z... sama smycza :D moze to juz skrajny przypadek, ale zamiast plakac, blagac i prosic, moze czasem warto po prostu cos zrobic? -
Rastuniu, wybacz mi, ze zagladam na ten watek zawsze, kiedy musze ulac troche tych lez, ktore gromadza sie pod powiekami i bez odpowiedniego wyzwalacza same nie poplyna i beda bolaly. wybacz, bo to miejsce nie jest po to. tutaj powinno sie wspominac i wysluchiwac opowiesci Twojej Pani o Tobie. jestes naprawde niezwykla sunia. pomagasz nawet w taki sposob. przeczytalam, wyplakalam swoje i mi jakos mi nawet ciut lepiej...
-
dobra, to ja dorzuce kolejna historie z zycia wzieta. znajoma mojej mamy miala kundelka-znajde, kochane psisko. pewnego pieknego, slonecznego dnia maz tej pani poszedl z pieskiem na spacer i pomyslal sobie, ze kupi sobie piwko na droge. wszedl doslownie na 3 minuty, psa przywiazal przed sklepem. sklep od ulicy oddzielal tylko niezbyt szeroki chodnik. w sklepie uslyszal pisk opon, trzask i wycie psa. kiedy wybiegl, zobaczyl tylko odjezdzajacy, minimalnie wgnieciony z boku samochod, odlamki szkla i swojego pupila w kaluzy krwi z przetraconym grzbietem. z psa nie bylo co zbierac. z tego, co mowili swiadkowie, samochod wypadl z zakretu, nie zdazyl przyhamowac i z impetem wjechal na chodnik. pies byl przywiazany, nie mial jak odskoczyc... chyba wystarczajaco obrazowo to przedstawilam... pani przez baaardzo dlugi czas nie rozmawiala ze swoim mezem i choc bardzo kocha psy, nie ma odwagi wziac kolejnego, bo twierdzi, ze sie boi przy tak nieodpowiedzialnym mezu. a facet rowniez kochal tego psa i generalnie jest dobrym czlowiekiem. tylko ten jeden raz nie pomyslal... o jeden raz za duzo. :shake:
-
oj, cos zbyt delikatna sie nasza ksiezniczka robi... zurdo, Ty sie lepiej od razu przyznaj, ze ona pod kloszem wychowywana:mad: ksiezniczka niezahartowana jest, o! a tak szczerze, znam to... ciesz sie, ze tylko po kosciach takie numery masz. nasza Agunia wymiotowala nawet jak dostala do mieska GOTOWANA marchewke pokrojona w zbyt duza kostke, jak miesko bylo odrobine za zimne, albo jadla zbyt lapczywie. na sucha karme nie raczyla nawet spojrzec, przed 9 rano rzadko udawalo sie ja wyciagnac z lozka na spacer, a poproszona (tak tak, POPROSZONA, inaczej w ogole mowy nie bylo) o podanie lapy przez 5 minut ogladala sciany i sufity, po czym niechetnie uginala lekko lape z mina "no jak juz koniecznie chcesz, to sobie sama wez..." niektore sunie po prostu rodza sie ksiezniczkami i sa baaardzo delikatne :)
-
śmieszne lub straszne sytuacje z czworonogami
domi_nique replied to Paulina14's topic in Wszystko o psach
[quote name='Jenny19']troche to chamsko wyszło...mógł wysiąść i pogadać a nie w biegu pakować psa do auta i w nogi...:mad:[/quote] a jak mial zareagowac? facet mogl miec podejrzenia, ze pies przebywa wlasnie u ludzi, ktorzy go ukradli. z takimi to czasem nie warto dyskutowac, wiec ja mu sie w sumie nie dziwie... niedawno ktos mi opowiadal o suczce yorka, ktora przezyla wlamanie do mieszkania, bo umiala otwierac przesuwane drzwi szafy. weszla tam i przesiedziala cichutko cale wlamanie, schowana za butami. i niech ktos teraz powie, ze yorki to szczurki, maskotki itp... to sa bardzo inteligentne psiaki. kto wie, co by jej sie stalo, gdyby probowala np. bronic domu... -
ja nigdy mojej Agi nie zostawialam uwiazanej przed sklepem, balabym sie, a ona chyba jeszcze bardziej... do naszego osiedlowego sklepiku wchodzilam z nia, bo nie bylo zakazu. wszyscy ja tam lubili, a ona byla bardzo grzeczna i uprzejmie merdala ogonem na kazdy zachwyt i cmokanie :) juz wiedziala, ze zaraz po wejsciu do sklepu trzeba sie przywitac z bokserka, ktora siedziala zawsze u stop pana, ktory przez caly czas, kiedy sklep byl otwarty, stal z boku i pil piwo, nastepnie nalezalo podejsc do lodowki, skad pani brala napoje, a potem grzecznie ustawic sie z pania do kolejki :) do drugiego osiedlowego sklepiku nie wolno bylo wprowadzac psow, ale czasem jak chcialam jakies drobne rzeczy, a bylo pusto, to zostawialam Agusie na smyczy w progu, flexi rozwinieta na cala dlugosc przez caly sklep, a ja na drugim koncu smyczy przy ladzie :lol:
-
mialam moze z 6 lat, jak ogladalam film animowany pt:"Silver- srebrny myśliwy", czy jakos tak. slabo juz go kojarze, ale pamietam, ze mi sie bardzo podobal. byl tez film, na ktory nas wzieli do kina ze szkoly, bylam moze w drugiej klasie, bardzo mi sie podobal, ale nie pamietam tytulu... moze mnie naprowadzicie? byly tam 2 psy- jeden staruszek, o imieniu (chyba) Cień i mlodziak, chyba nawet szczeniak oraz kotka. chyba sie zgubili podczas przeprowadzki, czy cos przy tym... szukali swojej rodziny i w koncu ich odnalezli. pamietam, ze na koncu jakich maly chlopiec byl zmartwiony, bo wrocil szczeniak i kotka, ale nie bylo tego starszego. a za chwile staruszek tez sie wylonil i byla wielka radosc :D pomoze mi ktos z tytulem?
-
nie no, maluchy sa przeciez zdrowe, wg mnie powinne dostac szanse na w miare normalne psie zycie... na dogo kiedys krazyl film (z reszta jest on bardzo popularny w sieci) o suce, ktora stracila przednie lapy i wlasciciele nauczyli ja chodzic na tylnych. swietnie dawala sobie rade. jesli ta organizacja wezmie sie porzadnie za wychowanie tych szczeniat, jest w stanie ich tego nauczyc! tym bardziej, ze one urodzily sie bez przednich lap, wiec nie znaja czworonoznego sposobu poruszania sie, jest szansa, ze uznaja chodzenie na dwoch lapach za naturalne... wymaga to naprawde bardzo wiele pracy, ale szansa jest, a w razie czego sa jeszcze inne rozwiazania (protezy, a i na wozeczku mozna zyc, majac kochajacego pana, ktory pomoze wdrapac sie na kraweznik, wezmie na rece- to przeciez malutkie, lekkie psinki). jak w ogole do tego doszlo? czy to sa jakies kazirodcze cechy, czy choroba genetyczna? eh, brak slow na takich ludzi...:angryy:
-
nie takie stare dzieje znowu, ale podobno niejaki pan Aleksander Gudzowaty na terenie swej posiadlosci na poludniu Francji postawil pomnik swojego ukochanego psa. (ale to mi sie tylko kiedys obilo o uszy, wiec nie wiem ile w tym prawdy) w dalszych czesciach "Ani z Zielonego Wzgorza" byl opisany pies Wtorek, ktory poszedl odprowadzic swego pana na pociag, gdy ten wyjezdzal na wojne i czekal na niego na peronie przez prawie 5 lat. za nic nie dal sie zabrac, wiec postawiono mu tam bude i przynoszono jedzenie. piesek wybiegal na powitanie kazdego pociagu i wracal zawiedziony, az w koncu doczekal sie- jego pan wrocil. (tutaj tez glowy nie dam, ale obilo mi sie o uszy, ze autorka wzorowala sie na autentycznej historii).
-
no wiesz co Zurdo??? najpierw Tosławe wysterylizowac pozwolilas, a teraz jej penisa fundujesz??? i to wolowego??? w tak perfidny sposob przypominasz jej o utraconej kobiecosci (suczości)???:diabloti: znalam kiedys ONke, ktora w czasie kazdej burzy probowala wejsc pod wanne (czesciowo zabudowana). raz jej sie nawet udalo, gorzej bylo z wydostaniem sie... nie pozostaje nic innego jak sledzic TVNmeteo i dzien przed zapowiadana zmiana pogody fundowac Tośce peniska...
-
[quote name='wiska']moja sucz jak slyszy moja muzyke(heavy ,black metal) dostaje szalu-biega po calym domu,cieszy sie,macha ogonem ,gryzie swoje misie i chce sie bawic...:diabloti: :razz:[/quote] to chyba wiekszosc psow tak ma, jak slysza glosne, szybkie dzwieki, to je to pobudza do zabawy :) taka reakcja wydaje mi sie naturalna zarowna u ludzi (no, moze bez machania ogonem :P ), jak i u psow. co ciekawe, moja Agunia jakos na glosna muzyke nie reagowala ani szczekaniem, ani uciekaniem, ani naglym zrywem energii. moj tata slucha bardzo glosno muzyki, nawet mama wtedy czasem wychodzi i zamyka drzwi :P a Aga po prostu sobie spala jakby nigdy nic. nawet oka nie otwierala przy samym wlaczeniu muzyki. a sluch miala dobry. co do TV- Aga glupiala totalnie, jak puszczalismy filmy nagrane kamera, gdzie ona np szczekala :D to bylo po prostu oslupienie, potem zdziwione spojrzenie na nas, a potem merdanie ogonem, poszczekiwanie i skakanie. ciekawilo mnie tez zawsze, czy ona potrafila na tych filmach rozpoznac, ze to byl jej glos...
-
hmm... Aga faktycznie przybiegala na raczej spokojniejsze utwory... nie mialam okazji zaobserwowania skutecznosci muzykoterapii, bo Agunia byla psem szczesliwym, wypieszczonym, zawsze zadowolonym i bardzo energicznym (ale w pozytywnym tego slowa znaczeniu). podejrzewam, ze na to jej "reagowanie" na muzyke mialo wplyw wiele czynnikow, ale bardzo mnie interesuje ten temat. bo jednak trzeba sie nauczyc rozumiec muzyke, podobnie jak czlowiek od urodzenia niewidomy, ktoremu w cudowny sposob uzdrowiono wzrok, nie bedzie rozumial tego, co widzi... zawsze mi sie wydawalo, ze wrazliwosc na sztuke to typowo ludzka cecha... hmm... bardzo ciekawe te badania. ciekawilyby mnie jeszcze bardziej medyczne podejscie do tych badan, czyli co jest przyczyna takiej zmiany zachowan psow, jak konkretnie mozg psa odbiera sekwencje dzwiekow i zlozone melodie, jak pies 'rozumie" muzyke :)
-
nie znalazlam nigdzie podobnego tematu, a juz od dluzszego czasu sie nad tym zastanawiam. mialam suczke, ktora przybiegala do pokoju, siadala, krecila lebkiem i wyraznie sie cieszyla praktycznie zawsze, gdy lecialy pewne utwory. zawsze sie zastanawialam, czy te dzwieki skojarzyly jej sie z czyms przyjemnym, czy wyczuwala, ze ja lubie te utwory (moze jak ich sluchalam, to bylam zadowolona i odprezona i jakos przyjemniej pachnialam?) i cieszyla sie, ze jej pani jest zadowolona, czy tez po prostu odbierala te dzwieku jako przyjemne dla jej ucha? :) czy prowadzono na ten temat jakies badania? sa jakies publikacje? bardzo mnie interesuje, jak psi mozg odbiera muzyke, czy pies potrafi "zlozyc do kupy" rozne dzwieki, czy tez odbiera kazdy z osobna. jesli macie dostep do artykulow i publikacji na ten temat, podzielcie sie! no i jak wasze psiaki reaguja na muzyke? czy w ogole reaguja?
-
Tosia wsrod kwiecia :) cudnie wiosenna... rekawiczki to chyba wiekszosc psow lubi. moja Aga tez uwielbiala, tylko ze zupelnie nie rozrozniala, czy to jest rekawiczka "luzem", czy cos jest w ta rekawiczke ubrane :evil_lol: moze by jej zrobic kaganiec z rekawiczki? 2 w 1, Tośka ma zabawke i nie ma mozliwosc klapania paszcza w kierunku innych psow ;)
-
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
domi_nique replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale Kajunia nie jest smutna! Kaja sie usmiecha! Kaja chce domek... malutka sunia z pyszczkiem jak u krecika, cudnymi uszkami do miziania i duzymi, madrymi oczami... komu sie spodoba? -
ja tez uzywalam flexi i moge smialo polecic. trzymala naprawde dlugo jak na nasza ciagnaca, szarpiaca i rozbrykana suczke :) ale rowniez polecam wersje z tasma. na poczatku mialam z linka, ale szybko przestawilismy sie na tasme, po tym jak psiatko zobaczylo cos ciekawego i pociagnelo z calej sily, przeciagajac mi linke pod kolanami... linka przetarla mi skore do krwi i okrutnie szczypalo i pieklo przy chodzeniu... a kilka razy zdazylo sie, ze odruchowo zlapalam za linke, nie za raczke. jesli w tym czasie psinka wpadla na pomysl szarpniecia, rece rowniez mialam pokaleczone (ale to bylo ladnych kilka lat temu, moze teraz robia inne linki...). do psiakow szarpiacych i energicznych, polecam tasmowa flexi.
-
ja tez zawsze placze jak czytam ten watek... ale chyba dzieki temu, ze moge przeczytac wspomnienia i uczucia innych, jest mi jakos latwiej... dostalam na urodziny ramke na zdjecie. wlozylam do niej zdjecie mojej Aguni. wczoraj, gdy na nie spojrzalam, usmiechnelam sie. po 3,5 roku po raz pierwszy spojrzalam na to zdjecie nie majac lez w oczach. proces gojenia sie ran jest u mnie bardzo powolny... ale moze za jakis czas pozostana juz tylko te dobre wspomnienia, moze bede umiala opowiadac innym psiarzom, jak Aga nukowala w rzece po kamyczki, jak przybiegala z wielkimi galeziami w pysku i jak od sasiada- malego kundelka nauczyla sie sikac pod slupami z podniesiona tylna lapa... Rasta napewno wybaczy Tośce te kwiatki. To przeciez madra sunia i wie, ze jej siostryczka potrzebuje duuuzo wyrozumialosci. kiedys pisalas, ze kiedy Rasta byla chora, nie robilas jej juz zdjec. my nie wiedzielismy, ze Aga jest chora. a teraz na kazdym zdjeciu z tych ostatnich miesiecy doszukuje sie oznak choroby i wydaje mi sie, ze ona jest na nich smutna, ze cierpi... dobrze, ze masz tylko szczesliwe zdjecia Rastuni. taka masz ja pamietac.
-
uwielbiam do Was zagladac. tutaj zawsze sa takie usmiechniete pychole! :loveu: Korusie uwielbiam i zawsze poluje na jej zdjecia. z reszta, ja w ogole mam troszke zaterierkowany mozg :D ostatnio bylam w odwiedzinach u innego mieleckiego terrierka- Sprocketa. przecudny psiak, a jaki szczesliwy! (tutaj jego watek, ze szczesliwymi zdjeciami i filmikiem [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29267[/url] ) i juz mam zkrystalizowany plan zapsienia mojego domu (ktorego jeszcze nie mam, ale to juz szczegol). beda terierki rasowe i schroniskowe w rownych proporcjach! :p chociaz kurcze... boksie tez sa takie kochane... ich miny sa po prostu rozbrajajace :) ale najbardziej lubie zestawienia zdjec Korusi i Kiri. dwie szczesliwe sunie, ale nawet na zwyklych portretowych zdjeciach widac roznice charakterkow :) zawsze mam wrazenie, ze Korusia patrzy na Kiri z czyms na ksztalt "krytycznego poblazania" ;) glaskania i miziania dla panienek K. & K.
-
a mnie sie nasuwa najprostsze skojarzenie- jak mam okres i mnie potwornie boli w podbrzuszu, to tez zupelnie inaczej chodze, bo jak za bardzo krece tylkiem to bardziej boli (tak obrazowo przedstawiajac ;) ). a ze mam problemy z kolanem, czesto po takim dziwnym chodzeniu daje ono o sobie znac. jeszcze cos a propos picia Tosi mi sie nasunelo- jak u niej z siusianiem? bo moze ja po prostu tam w srodku wszystko boli przy oddawaniu moczu (wymaga to jednak jakiegos napiecia miesni) i instynktownie stara sie to robic jak najrzadziej (chociaz nie wiem, czy instynkt psa obejmuje swiadomosc zaleznosci miedzy piciem i oddawaniem moczu...) wymiziaj Tosieńke koniecznie i nie zamartwiaj sie tak...
-
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
domi_nique replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
poniedzialek byl wczoraj... czy Ta Pani kontaktowala sie w sprawie Kajuni? tylko ja mam jakies obawy co do wysylania jej tak daleko... boje sie troche jak zniesie dluga podroz i jak sie przystosuje do nowych warunkow... to juz starsza psinka, zdrowko tez juz nie takie jak u kilkuletniego psa... ale to juz pan kierownik zdecyduje, bo ja Kajuni nie widzialam. najlepiej by bylo, gdyby ja adoptowal ktos, kto czesto jest w schronisku i kogo Kajunia zna ;) (nie nie, to nie jest zadna aluzja skierowana do wolontariuszy i pracownikow, po prostu tak mi sie nasunelo...)