Kitek był u weterynarza, który zdiagnozował wyniszczenie z głodu i świerzb w uszach, pani mówiła też, że ma popalony pyszczek i ogonek, ale na ile... nie wiem... widać na fotach niewiele... pani Janka w czwartek zadzwoni do Formicy, a w piątek go przywiezie. Na razie kociak jest przede wszystkim bardzo głodny, ciągle by jadł... mieszka na stryszku... jest ponoć bardzo miziasty i proczłowieczy...