Jump to content
Dogomania

Becia66

Members
  • Posts

    18566
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Becia66

  1. [quote name='Dzika_Figa']Cztery? A gdzie Teddy?[/QUOTE] A Teddy grzeje doopkę w nowym domku....:lol:
  2. [quote name='Dzika_Figa'] Mam teraz poczucie winy, że tak rozwiewałam Twoje wątpliwości...[/QUOTE] no co ty Dzika_ Figo. Nie mielismy w zanadrzu innego domku, nikt nie dzwonił w jego sprawie prócz jednej propozycji do budy. Więc przy tym, domek z ogrodkiem i mieszkanie w domu wydawał się być rajem dla niego. Tylko te dzieci....już po wizycie przedadopcyjnej ogarnął mnie strach bo widziałam jaki w domu harmider, ile bieganiny i wrzasków, a Teddy to spokojny psiaczek....no i spodziewałam sie, że Pani mając tyle drobiazgu w domu nie zadba należycie o psa. Wiele sie nie pomyliłam. Ale ucinam ten temat bo wieści mam radosniejsze bo Terry w dniu powrotu do Boguchwały trafił do innego domku. I to był strzał w dziesiątkę. Nie chciałam pisać wcześniej bo nie wiedziałam jak zestresowany psiak zachowa sie w nowym domku ale wszystko od pierwszej chwili układa się znakomicie. Mieszka z 55 - letnią p.Basią w domku z 5-arowym ogrodkiem, od razu wszedł Pani na kolanka, kazał sie tulic i całować i tak jest do tej pory. Pani wychodzi z nim na ogródek, Teddy chwilkę szaleje ale szybko chce wracac do domu bo mu zimno... W sąsiednim domu mieszka siostra p.Basi z rodziną, bardzo psiolubni, Teddy zaprzyjażnił się już z ich 2 psiakami i razem harcują. Niedaleko mieszka też córka która z mężem przyjechała do Rzeszowa po Teddiego i jej dwójka dzieci / 7 i 10 lat/ własnie spędziła łikend u babci i Teddy był ponoć zachwycony. Nie załatwił się w domu ani razu, jest bardzo grzeczny, nic nie niszczy, no - same superlatywy. Zapomniałam dodać, że 2 miesiące temu p.Basia straciła suczkę chorą na nerki i jak dziecko cieszy się przez telefon że już nie jest sama, że ma przyjaciela, żeby sie nie martwić bo Teddy będzie pod dobrą opieką. I ja jej wierzę. We wtorek majuska jedzie w tamte okolice, to wstąpi do p.Basi dopełnić formalności adopcyjnych i uściskać naszego malucha. Z lekkim sercem zmieniam tytuł wątku bo jestem pewna, że to prawdziwy domek Teddiego.
  3. Bonusiu kochany ale pusto będzie bez ciebie...i cicho...i spokojnie...:evil_lol: Żeby tylko chłopak nie dał czadu bo powrót z powrotem do boksu to szok dla niego, no i dla nas oczywiście. No to zostały nam jeszcze 4 psiaki : Terry, Emilka, Reksio i Wojtuś. To dla nas wyzwanie ciotki bo jedna adopcja trudniejsza od drugiej, myślę że z tej czwórki Terry ma największe szanse chociaż zero nim zainteresowania. Znowu musimy bombardować ogłoszeniami, bardzo liczymy na waszą pomoc...
  4. Psy [B]zwykle[/B] kręcą się w pobliżu miejsca w którym zaginęły....
  5. [quote name='Mysza2']I co słychać u Bono?[/QUOTE] no właśnie, nikt nic nie pisze...
  6. [quote name='majuska']Odbiór Bona przeniesiony na jutro, bo dziś się Pani nie wyrobi na umówioną godzinę, a nie chce psiaka po nocy wozić.[/QUOTE] ma rację, głupio tak zwozić psiaka po nocy, jeszcze jej demolkę zrobi i odwiezie...:eviltong: Pobryka pół dnia po ogrodzie, zapozna się z Benką i terenem to może spał będzie spokojnie...
  7. [quote name='GuniaP']Wybieram sie do Majki w sob. lub niedziele, możemy zabrać jakąs przesyłke.[/QUOTE] Guniu - a ile macie miejsca w aucie ? Tzn. chodzi mi o to, ile rzeczy możecie zabrać bo trochę tego mamy...
  8. [quote name='olalolaa']schronisko zawiadomione, dokłądny opis i nr do mnie i pani wlascicielki..[/QUOTE] prześlij im zdjęcia mailem.
  9. Słuchajcie, jechałam po niego z kołkiem w gardle bo już mi stała Bunia przed oczami i wielka trauma którą przeszłam z jej zaginięciem. Pani twierdziła że nigdzie go nie ma , szukają , wołają, jakby zapadł się pod ziemię. Mąż jej do pracy pojechał, a ona musi z dzieciakami siedzieć w domu, a psa nie ma, może się jakoś wydostał. Ubrałam się w minutę, a za 20 następnych byłam na miejscu. Wpadłam na ogród i zaczęłam wołać Teddy, Teduniu kochany, a on wychyla głowę spod jałowca i pędzi do mnie jak szalony i po nogach mi skacze żeby na rączki go brać. Przytuliłam go mocno i do auta. Powiedziałam Pani, że nic z tej adopcji nie będzie, nawet nie protestowała, widziałam wręcz ulgę. Najstarsze dziecko grzecznie wręczyło mi ksiązeczkę zdrowia, młodsze coś malowały i pewnie nawet nie zauważyły że Teddy odjeżdża. Usnął zaraz bidulek w aucie, a w przytulisku tak się ucieszył na powrót, że mnie zatkało. Skakał z radości, biegał w kółko, witał się po kolei z psiakami, lizał ich - a one jego..... Wielka radość...to nie był dom dla Teddiego, czułam to pod skórą choć ludzie fajni, dom, ogród.....Tylko te rozwrzeszczane bachorki psa stresowały, a i uwaga Pani skoncentrowana głównie na nich. Nigdy więcej małych dzieci.
  10. babka własnie dzwoniła, że Teddy sie zerwał ze smyczy w ogrodzie i nie może go znależć.... Qrwa,Qrwa !!!! Jade tam zaraz i ja go znajdę to zabieram od razu. !!! Żeby sie tylko gdzies nie wydostał....
  11. [quote name='Dzika_Figa']no i właśnie dla innych bidulów ze schronu powinna już zrobić miejsce u UMilki - najwyższy czas![/QUOTE] tys prowda.
  12. [quote name='Florentynka']Nie ważne ile, ważne, żeby skutecznie...[/QUOTE] no własnie, nie ilość sie liczy, a jakość. Nam trzeba jednego konkretnego telefonu - tak jak z Bono.
  13. [quote name='Dzika_Figa'] Jakie wieści po drugim telefonie?[/QUOTE] takie same, chyba za szybko dzwoniłam...miał własnie wychodzić na zewnątrz na smyczy, bo bali się że go potem nie znajdą. Nie podchodzi do nich, ucieka.
  14. [quote name='AlfaLS']A co tam u Misi???????????[/QUOTE] no właśnie, ostatnio żadnych wiadomości...
  15. [quote name='Florentynka']No pewnie można, ale ja myślę, że wszystko jest ok. Państwo pewnie zajęci Puckiem ;). Dzwonić będziemy, a co...Niech wiedzą, co znaczy adoptować psa z dogo :eviltong:[/QUOTE] Ja dzisiaj Teddiego odwiozłam osobiście i jakby mało było już 2 razy dzwoniłam....pewnie myślą że szalona.
  16. [quote name='Dzika_Figa']Balbinko, czemu Ty tyle czekasz krówko????[/QUOTE] ale czeka tam gdzie jej dobrze, niejeden bidul ze schronu może pozazdrościć...
  17. [quote name='Ajula']od samego początku byli uczuleni, mieli nr telefonu, Krzysiek sam do nich dzwonił - nic z tego[/QUOTE] coś się musiało jej pewnie przytrafić, nawet nie chcę mysleć co...
  18. a wieści dalej brak - nie możecie tam jutro przedzwonić ?
  19. [B]zerduszko[/B] wielkie całusy dla ciebie i podziękowania, szanse Emisi ciągle wzrastają...
  20. [quote name='Ajula']czarna zniknęła bez śladu :( Krzysiek kilka dni temu jechał znowu tą trasą i sprawdzał stację benzynową - nie ma czarnej suni[/QUOTE] a może by uczulić pracowników z tej stacji benzynowej, żeby dali znać kiedy sunia sie pojawi....i czy w ogóle sie pojawia...
  21. [quote name='Dzika_Figa'] A jaka była reakcja na to, że się Teddy wytarzał? Trzymam kciuki![/QUOTE] wsadzili go do wanny i wykąpali ale z tą grządką nic nie zrobią i tak może być codziennie. Dzwoniłam wieczorem, Teddy ucieka od dziewczynek i bardzo smutny siedzi wciśnięty w kąt. I jak ja mam spać w nocy spokojnie ? Jak tak dalej będzie to go zabieram i będziemy szukać coś innego. Nigdy więcej małych dzieci.
  22. [quote name='majuska'] Niech mnie ktoś uszczypnie:placz::placz:[/QUOTE] ja ci kopa mogę dać majuska i jak się podniesiesz to nic się nie zmieni - chyba że zad cię będzie bolał...:evil_lol: Zapomniałaś dodać jeszcze, że domek sprawdzony również od strony weterynaryjnej na zasadzie ,, dzwoni Pani weterynarz do Pana weterynarza '' :evil_lol:
  23. A po tej drugiej czarnej suni nie ma śladu ? Przepiękna, chce wierzyć że ktoś przygarnął ale marne szanse...:shake:
  24. Jakie wspaniałe wiadomości, Polcia dziewczynko śliczna - bądż szczęsliwa w nowym domku...
  25. Teddy już w nowym domku ale sama nie wiem czy tak do końca jestem szczęśliwa.... Dzieciaki go obstąpiły momentalnie, każde głaskało z innej strony, te małe jeszcze tak niezdarnie, aż po 10 minutach Teddy się zdenerwował i warknął. Dzieciaki odskoczyły w panice. Teddy był przerażony, trząsł się jak galareta, a mi serce pękało. Potem poszedł z nami na ogród, zwiedzał delikatnie nie odstępując mnie na krok, w końcu wszedł na grządkę i wytarzał się w gnoju. Jedna mała grządeczka na dużym ogrodzie ale Teddy momentalnie ja wypatrzył i tyle smrodu, że kąpiel od razu murowana. Umawiałam się z państwem, że gdyby coś nie tak, że gdyby z dziećmi zgody nie było lub by widzieli że jest nieszczęsliwy czy nie pasuje do ich domu - niech od razu do mnie dzwonią i przyjeżdżam po Teddiego. Ja oczywiście będę w stałym kontakcie telefonicznym i podjadę tam za parę dni sprawdzić - jesli wcześniej nie zechcą go oddać. Mam mieszane uczucia z tą adopcją, Teddy spokojny psiak, czy taki gwar w domu i zaczepianie przez dzieci nie będa go irytować. Może on potrzebuje bardziej wyciszonego domu - przekonam się o tym niebawem. Robiłam zdjęcia Pani aparatem bo mój siadł w przytulisku i ma mi przesłac na maila. Pierwszy raz dawałam psa do tak małych dzieci i nie wiem co z tego wyniknie. Niepokój wciąż....
×
×
  • Create New...