Jump to content
Dogomania

Agnie Koty

Members
  • Posts

    3948
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agnie Koty

  1. Poćwicze, poćwiczę. Wczoraj dzwoniła do mnie młoda osoba która chce pomagać psom. Odczuwa taka potrzebę. Wysłałam ją na Dogo żeby mogla się realizować. Bardzo sympatyczna i miła osóbka....
  2. a ja niedawno spokojnie wyszłam z domu /działo się to przed ósma rano / zostawiając moja córkę w piżamie. W ciągu pięciu minut była na dole , ubrana i uczesana, z plecakiem na grzbiecie. Teraz rzucam krótkie "ja już idę " i dzieciak robi wszystko jak błyskawica.
  3. chodzi o to, że jak Kiwi drzemie i on chce się do niej przytulić to ona burczy. Po prostu burczy. Tłumaczę, że jak pies je i śpi to należy go zostawić w spokoju ale on jest przekorny. Natomiast Nina nie ma przed nią respektu, o. Kiwi na pewno waży więcej niż Fisnięta.
  4. ale przynajmniej jak położysz siatki na stole to ci ich nie rozpakowuje...:cool3: Niestety i Rydzyk i Sadza mają takie ciągoty, chcą mi pomóc.
  5. loozi, jakie to by było wygodne.:evil_lol: . Nie mam pojęcia ile Kiwka waży, na pewno nie 17.80kg, :oops:
  6. ciągle zapominam napisać, że mój chmurny młodzian choć lubi Kiwi to czuje przed nią jakiś nieuzasadniony lęk, respekt. To dziwne bo wychował się z bokserką ale widać obcowanie z niewielkimi kotowatymi ma na to wpływ. I czasami mam taką fantazję .... Kiwi po szkoleniu, świetnie ułożona, ja mówię gromko "do lekcji!" a ona warczy i delikatnie rzuca mu się do gardła...
  7. bo do komentowanie wydarzeń sportowych trzeba mieć smykałkę a nie drętwo zaplątywać się w swoje wynurzenia. Choć własnie to mnie śmieszy tak jak Ciebie loozi.:evil_lol: Pewnie jestem banalna ale Jan Ciszewski... Takiego komentatora już nie będzie u nasz.....
  8. pamiętamy o tym i napawa mnie to jakimś optymizmem...
  9. kurcze, Kiwi też za mna łazi, sprawdza czy nie ucieknę? Zawsze jest tam gdzie ja, zawsze ma mnie na oku. Czasami mnie to męczy, dręczy ale po prostu uważam jak wstaję i jest ciemno żeby się o nią nie przewrócić.
  10. Kiwa jest strasznie zestresowana psami, które szczekają na nią za siatką. Wiadomo, są na swoim. A ona nawet nie odszczekauje się swoim prześladowcom tylko ogon pod siebie i za mnie się chowa. Nie rozumiem, mam zaczać szczekać?
  11. każda para łasila się do siebie, stąd wnioskuję. :evil_lol: A Kiwi nie jest cherlakiem, kiedy ciągnie nieźle się namęczę. A ja tez cherlakiem nie jestem, :oops: . A ja cieszę się że nie musze siedzieć w charakterze półpary na ławce, to takie trywialne. Jak pisalam niejednokrotnie, mój romantyzm zamienił się w reumatyzm.
  12. dzisiaj w parku ją obserwowałam, powąchała delicje i odeszła. Ale za to zeżarła jakieś skórki z kaszanki koło śmietnika. Czego to ludzie w tym parku nie jedzą.:evil_lol:
  13. Ależ ona ma siłę! Do parku ciągnie tak że się dusi obrożą. W parku jest idealna, nic jej nie interesuje poza bieganiem. A na ławkach same zakochane pary!
  14. Kiwi jest śliczna higieniczna, dezodorantów nie potrzebuje. I jaka mądra! Jeszcze się w niczym nie wytarzała. To dlaczego nikt jej nie chce?:razz:
  15. tak, to nowa pani ale milczy. Na innych wątkach piszemy o zjadaniu materii fekalnych etc. a ja wczoraj wieczorem poczułam, że Kiwunia ma świeży miętowy oddech. Taki o jakim trąbią reklamy. Okazało się, że coś jej strzeliło do pasiastego łebka i wzięła w obroty pastę do zębów. Pasta teraz dziwnie się wyciska, leci z niej kilkoma otworami naraz. :evil_lol: .
  16. :-( ale Bond już szczęśliwy, to pewne. Gorące podziękowania dla p.Iwony za wielkie serce....
  17. zatem kundelki górą! Osobiście nigdy nie patrzyłam na kundelki z pogardą, jednak spotkalam się z takimi opiniami, że nic dobrego z nich nie ma i nie będzie. Ale skoro ludzie paskudzą gdzie popadnie to nie oczekujmy od nich jakichś górnolotnych refleksji.... Przestałam z Kiwką chodzić na hopki a szkoda bo lubiła zlatywać z górek gdyż też ktoś maniakalnie wyrzuca tam kości.
  18. już trochę rozwiesiłam, wysłałam też zdjęcia zainteresowanej pani.
  19. trzymam kciuki zeby się dograły, Kiwi wróciła do mnie po tygodniu, tak dokuczała rezydentce że nie dali rady....
  20. a ja chyba wywieszę ogłoszenie u siebie na bramie. a co, i tak myslą że jestem szurnięta.
  21. a ja nadal nie rozumiem dlaczego ludzie muszą się wyprożniać w tak pięknych okolicznościach przyrody /i niepowtarzalnej/. Kiwi ostatnio nie ciągnie do zżerania ludzkich i psich delicyj, zaczęłam z nią chodzić tylko do parku, tam jest mało krzaczorów i ludzie zatem mniej walą. Tak, czy siak, Kiwa jest zafascynowana teraz suchyn chlebem, ktory ktoś zostawia dla kaczek.
  22. w sobotę zrobię zdjęcia bo aparat przyjeżdża, nikt teraz nie dzwonił z Wyborczej. Dobra, idę wydrukować ogloszenia i rozwieszę je w lecznicach.
  23. setna strona , cholera. I nic. A wiecie, Kiwi czuła po co ci Państwo przyszli tzn. czuła, że przyszli w jej sprawie. Trochę się na poczatku wypłoszyła i wskoczyła między stół a kaloryfer tj. miejsce gdzie się chowa jak jej wygrażam, :evil_lol: np.ryczę "nie wolno". Jak przychodzą do mnie znajomi i nieznajomi dla niej, to nie robi takich numerów...
×
×
  • Create New...