-
Posts
18622 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Asior
-
Szukam dla mojej sąsiadki suczki w typie sznaucera miniatury, w wieku ok 3 lata, WYSTERYLIZOWANEJ (dlatego wysterylizowanej, bo Pani straciła swoją w wyniku powikłań po sterylkowych i pewnie nigdy się nie zdobędzie na kolejną sterylkę) Suczka poprzednia była właśnie w typie sznaucera mini, i chciała bym znaleźć Pani podobną... Ważne, żeby była niewielka, żeby Pani spokojnie mogła sobie ją podnieść :) Dlatego proszę o nie wklejanie dużych suczek..... To wspaniała kobieta.. psiak będzie miał u nich jak w raju :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/187761-Kraków-szukam-dla-sąsiadki-suczki-w-typie-sznaucer-miniatura?p=14902368#post14902368[/url]
-
Kudłacze w potrzebie - wątek dyskusyjny - PROSZĘ O NIE CYTOWANIE ZDJĘĆ
Asior replied to leni356's topic in Już w nowym domu
Szukam dla mojej sąsiadki suczki w typie sznaucera miniatury, w wieku ok 3 lata, WYSTERYLIZOWANEJ (dlatego wysterylizowanej, bo Pani straciła swoją w wyniku powikłań po sterylkowych i pewnie nigdy się nie zdobędzie na kolejną sterylkę) Suczka poprzednia była właśnie w typie sznaucera mini, i chciała bym znaleźć Pani podobną... Ważne, żeby była niewielka, żeby Pani spokojnie mogła sobie ją podnieść :) Dlatego proszę o nie wklejanie dużych suczek..... To wspaniała kobieta.. psiak będzie miał u nich jak w raju :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/187761-Kraków-szukam-dla-sąsiadki-suczki-w-typie-sznaucer-miniatura?p=14902368#post14902368[/url] -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Asior replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='marysia55']Asiorek, co Ci tak śmieszno. Wiek robi swoje i to nie lada wyczyn zachować taką kondycję gdy ma się te ...... lat :cool3:[/QUOTE] Maryś....18 lat to nie taki straszny wiek :D -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Asior replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[quote name='marysia55'] Isadora jestem pełna podziwu, że w tak zaawansowanym wieku tak świetnie się 'trzymasz':grins::grins:. Zazdroszczę, na prawdę zazdroszczę :-?[/QUOTE] :megagrin: :megagrin: -
[quote name='baronka23']dziewczyny, jak tylko spotkacie tego faceta to pytajcie się go o pozwolenie na zbiórkę od urzędu miasta ( takie pozwolenie musi być! ) i PRZY NIM dzwońcie na policje jeśli tego pozwolenia mieć nie będzie .. jeśli będzie próbował zwiać idźcie za nim i spiszcie tablice samochodu -[/QUOTE] chyba nie doczytałaś... W krakowie go zatrzymali właśnie za to i co???? nic?? spisali na komisariacie??? i wypuścili...
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Asior replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
no taaak, właśnie.. wiedziałam :D -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Asior replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
[B]Isadora[/B] kufaaa...padłam Twój avatar wygrywa główną nagrodę w konkursie na najzajebistrzy avatar na dogo [img]http://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/d040.gif[/img] czyżby kolejne zdjęcie z albumu rodzinnego??? :cool3: :megagrin: :megagrin: -
[quote name='salibinka'] Czyli nie potwierdzony drugi pies z Krakowskiego Azylu. Foksia informowała o psie na nazwisko - bez pełnych danych, tak, Foksiu? A Frotka o psie na adres ale inne nazwisko. Skoro sprawdziłaś jeszcze raz - ok.[/QUOTE] tak, sprawdzałam osobiście... Sprawdzili mi w schronisku, nie mają żadnego psa wyadoptowanego na ta ulicę
-
[quote name='kaja555'] przepraszam za sakrazm, ale te psy mają jedynie szanse, jak je poogłaszamy, bo żadna organizacja przecież nie jest w stanie zabrać wszystkich na raz i wszystko wraca do punktu wyjścia[/QUOTE] mylisz sie...byliśmy gotowi wziąć wszystkie (raptem 4 bo na dwa były chętne domy, a nawet na trzy ;) Klaudus...Muszę w takim razie pogadać z Frotką, bo to od niej miałam info, ze byli z jakimś gościem :roll:
-
NIE BYŁO DRUGIEGO PSA ZE SCHRONISKA WZIĘTEGO NA TEN ADRES, DZIŚ OSOBIŚCIE TO SPRAWDZAŁAM ;) Więc potwierdzonych psów (jak na razie) mam 4 : - sunia z azylu - 2005 r - sunia z kundla - 2008 r - sunia od salibinki - maj tego roku - sunia z łodzi - czerwiec tego roku To psiaki o których na stówe wiemy i które mogą być udowodnione tej kobiecie!!! Reszta na razie to domysły.. Jeśli ktoś ma DOWODY, na to, ze był tam jeszcze jakiś psiak, proszę o kontakt na nasz tozowski nr (prosić mnie)
-
"Przez moją postępujacą chorobę muszę ją oddać"...
Asior replied to katarzyna.cane's topic in Już w nowym domu
[quote name='togaa']Ja Tobie nie powierzyłabym muchy na przechowanie, ale to moje zdanie i mam do niego prawo.. Pozdrawiam!:lol:[/QUOTE] mogłaś sobie darować to sianie zamętu.. Pomyśl co teraz przeżywa Kasia.... super tak "wleźć" na wątek rzucić bezpodstawne oskarżenia i odejść..... super :roll:- 300 replies
-
- komendy
- niepełnosprawny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
ooo nie Gameta, to mój by zeżarł wasze :D (ratlerek wprawdzie ale bardzo waleczny ;) ) co do "bolenia"... boli jak dziecko źle chwyta.. sprawdźcie czy np nie chwyta za płytko piersi, lub nie chwyta w złym miejscu ( na boku sutka)
-
Frotka też ma niemiłe doświadczenia z tą lecznicą i TYM panem technikiem.... uśpił kota którego przywiozła, zanim zdążyła zareagować, że ona nie przyszła go uśpić...
-
[quote name='Foksia i Dżekuś']Asior ,a kiedy ta pani adoptowala tegopieska z Pabianic i kiedy u niej byl 2,5 roku ,bo dwa lata temu adoptowala suczke od Aga g ,ktoira zginela po paru dniach ,potem miala inna suczke tez bardzo krotko ,podobno znaleziona biala nakrapiana i aga ja mwidzial z nia kilka razy ,a potem jak sie z nia spotkala to powiedzila jej ze mala zasnela ,a bylo to dwa lata temu ,w 2005 roku wziela suczke z karkowskiego schroniska ,juz w 2008 jej nie miala to kiedy miala z pabianic 2,5 roku?[/QUOTE] nie wiem , trzeba pytać Temidy.. MAM PROŚBĘ OD PANA FELDMANA.. Zeby wszystkie osoby, które miały styczność, z tą kobietą (wydawały jej psa, bądź widziały te psy u niej zgłaszały sie do nas (osobiscie, bądź telefonicznie). Bo bez świadków nic nie zdziałamy...
-
obszerniejsza wypowiedź nt Pani z łepkowskiego.... [quote name='Temida']Witam, w zalaczeniu tragiczna histria suczki wydanej przez nas do adopcji. W srode biegala wesolo, nie wiedzac jeszcze ze jedzie do nowego domu, dzis wraca do nas w kartonowym pudle. Przeylam historie Ninki z prosba o rozeslanie do wszystkich osob, ktore zajmuja sie wydawaniem psow do adopcji, wszystkich zaprzyjaznionych fundacji, czy schronisk, ktore znacie. Wszyscy musza znac historie Niny, aby NIGDY ZADEN pies nie trafil juz do tego piekla. Wystrzegajcie sie pani Eli, bibliotekarki z Krakowa i badzcie pewni, ze Wasz pies tej adopcji nie przezyje. A nawet jesli wydaje sie Wam, ze jestescie czujni, ze macie doswiadczenie w adopcjach, ja juz jestem pewna, ze kazdy da sie jej nabrac i co gorsza powierzy jej zwierze. Anna Jobczyk Prezes Fundacji AZYL tel. 669705010 Malutka staruszka Ninka zamordowana w 36 godzin od adopcji ! Taki tekst miał się ukazać na naszej stronie internetowej po adopcji naszej ukochanej fundacyjnej suczki Ninki. Jednak nawet nie zdążyliśmy go umieścić, Ninka została bestialsko zlikwidowana przez osobę, która ją adoptowała. Przeczytajcie ten tekst i roześlijcie do wszystkich schronisk, stowarzyszeń, fundacji. Wszystkich, którzy prywatnie zajmują się wydawaniem do adopcji zwierząt. Wszystkich zaprzyjaźnionych lecznic – niech powieszą ten tekst w poczekalni. Jeśli zadzwoni do was „cudowna pani Ela”, bibliotekarka z Krakowa, Wy też dacie się nabrać i wyślecie psa do piekła: Pewnego dnia trafiła do naszej fundacji malutka, wychudzona, niemłoda już psinka, która natychmiast została Ninką. Trafiła do nas z ulicy, na której stała przez parę godzin i rozpaczliwie płakała. Nie ruszała się z miejsca, jakby nie tracąc nadziei, że jej pan jednak po nią wróci. Tak się jednak nie stało. Jednak jej skowyt poruszył kogoś na tyle, że nie przeszedł obojętnie i tak w naszej fundacji pojawiła się Ninka. Ninka natychmiast pokochała mojego męża: spała wtulona pod swetrem w jego plecy, wchodziła po nim jak kot, byle tylko ją wziął na ręce a jak nie zwracał na nią uwagi, to oczywiście płakała tak długo, aż ją w końcu jednak wziął. Ninka okazała się być psiakiem zupełnie niekłopotliwym, jednak ze względu na to, że jest malutka cały czas drżeliśmy, żeby inne, większe psy nie zrobiły jej krzywdy. I nagle dwa dni temu zdarzył się cud: zadzwoniła przemiła pani z Krakowa z informacją, że zamierza adoptować Ninkę. A ja upadłam ze szczęścia, zwłaszcza, że poprzedniego pieska pani adoptowała ze schroniska w Pabianicach a miał on wówczas 11 lat. Piesek, a właściwie suczka przeżyła w swoim nowym domu jeszcze cudowne 2,5 roku a pani po jej śmierci postanowiła przygarnąć kolejną nie najmłodszą sierotkę! Oczywiście aż się poryczałam. Pani Elżbieto! Przywraca mi Pani wiarę w człowieka. Bardzo Pani i Pani Mamie za to dziękuję. I oczywiście za cudny dom dla Ninki. Okazuje się, że adoptowany piesek nie musi być Yorkiem, nie musi być słodkim szczeniakiem, nie musi mieć maksymalnie rok, aby wart był miłości i zainteresowania. Może natomiast być dziesięcioletnią Ninką, zupełnie nierasową. Jestem za to zupełnie spokojna, że tej decyzji nikt nie będzie żałował, bo Ninka swoim przywiązaniem, przytulaniem i wiernością zrównoważy brak rodowodu! A jak mi ktoś jeszcz,e choć raz powie, że starszy pies się nie przyzwyczai, to chyba nigdy nie przestanę się śmiać: Ninka dwie godziny po przyjeździe do nowego domu na zmianę wylegiwała się z jedną swoją panią w łóżku a następnie natychmiast przesiadała się na kolana drugiej pani. Jeszcze raz wielkie ukłony dla nowych właścicieli Ninki. Taki tekst napisałam po pierwszej rozmowie z nową właścicielką Ninki, kilka godzin po tym, jak wolontariusz naszej fundacji zawiózł Ninkę do Krakowa. Gdybym wówczas wiedziała, jak bardzo się myliłam! Chciałam zadzwonić do nowych właścicieli już w czwartek, ale pomyślałam, że poczekam kilka dni, żeby nie pomyśleli, że będę ich tak nękać telefonami i zadzwoniłam w sobotę rano, zupełnie spokojnie, ot tak dowiedzieć się, jak tam nasza mała dziewczynka się sprawuje po tych pierwszych kilku dniach. I po pierwszych zdaniach „cudownej pani Eli” chciałam umrzeć: „Ninka była bardzo chora, musieliśmy ją uśpić”. A ja nie rozumiałam, co ona do mnie mówi. Przecież byłam z Ninką jeszcze w dzień wyjazdu u lekarza, w przeddzień miała zrobione wszystkie badania krwi, a pani doktor zażartowała, że chciałaby mieć takie wyniki, jak ona! Jeszcze myślałam, że może był to wypadek, Ninka im się wyrwała, wpadła pod samochód, choć przecież chodziła jak trusieczka przy nodze i reagowała na każdy najmniejszy gest przywołania. Ale nie. Okazało się, że „cudowna pani Ela” uśpiła ją, bo „pani doktor podejrzewała niewydolność nerek”. Dziwne jest tylko to, że „cudowna pani Ela” nie zgłosiła się na powtórzenie badań, które zresztą były zupełnie w normie, tylko jak się później okazało, pani doktor nie spojrzała na jednostki i źle je zinterpretowała a natychmiast skierowała się do najgorszej w mieście lecznicy, słynącej z tego, że usypia zwierzęta „na życzenie klienta” i tam zamordowała naszą Ninkę. Niestety jedynym wytłumaczeniem, jakie nam się nasuwa jest to, że nasza Ninka się „cudownej pani Eli” nie spodobała i w tej sposób się jej najszybciej, jak to możliwe pozbyła. A przecież doskonale wiedziała, że przyjechalibyśmy po Ninkę natychmiast, gdyby tylko zadzwoniła. Mogła ją oddać do schroniska, mogła ją w końcu wyrzucić na ulicę – wszystko byłoby lepsze od tego, co zrobiła, bo tego już odwrócić się nie da. Niestety po fakcie okazało się, że Ninka była kolejnym zamordowanym przez nią psiakiem. My wiemy o następujących zwierzakach: sunia wzięta w listopadzie 2005 roku ze schroniska w Krakowie (według „cudownej pani Eli miała guza mózgu i musiała być przez nią uśpiona), kolejna sunia wpadła jej pod samochód, kolejna „zasnęła”, następna była ta szczęściara, która przeżyła u niej ponad dwa lata – podobno ze schroniska w Pabianicach ale też nie wiemy, jaki był jej koniec, podobna, podobno, podobno … Ile jeszcze psów „musiała uśpić cudowna pani Ela”? Może ktoś skojarzy fakty i zorientuje się, że też wysłał do tego piekła psa, który miał trafić do raju.. Każdą taką osobę prosimy o kontakt – ten potwór musi ponieść odpowiedzialność. Dziś rozmawiałam z niekończącą się ilością osób. Każda z nich twierdziła, że miała z nią kontakt. Tylko jedna sunieczka uszła z tego z życiem, chyba jedynie, dlatego, że osoba wydająca psa mieszkała bardzo blisko „cudownej pani Eli” i ta zorientowała się, że gdyby i ten pies zniknął, to sprawa by się bardzo szybko wydała i samo zwróciła psa. I niestety na to miejsce pojechała nasza Ninka. Do tej pory przeklinam ten moment, kiedy odebrałam od niej telefon. A tak się wówczas ucieszyłam: przecież tak rzadki, ktoś chce adoptować starszego psa. Przecież nie chcieliśmy się Ninki pozbyć, przecież była najcudowniejszym z naszych psiaków, przecież szaleliśmy z radości, że będzie tam miała lepiej, niż u nas… Gdyby tak można było cofnąć czas… Tak bardzo Cię przepraszam Ninko! Przecież tak nam ufałaś. Tak radośnie podskakiwałaś poszczekując, kiedy biegłyśmy na dworzec, żeby zdążyć na ten przeklęty pociąg do Krakowa! Pewnie myślałaś, że to nasz najpiękniejszy spacer… Tak rzadko mamy czas, żeby wyjść z naszymi psami poza nasz teren… A później nagle znalazłaś się w obcych ramionach, w pociągu, w obcym sobie otoczeniu. Podobno cała drogę płakałaś. Może coś przeczuwałaś? Ale przecież nikt nie słucha takiego małego, starego psiaka. My wiedzieliśmy lepiej… Było nam przykro, ale myśleliśmy, że to tylko moment, trochę potęsknisz a później już będziesz szczęśliwa, szczęśliwsza niż u nas… Nie mogę znieść myśli, że Ninka tak bardzo bojąca się obcego otoczenia, tak bardzo bojąca się wszystkich zabiegów w lecznicy przeżyła najkoszmarniejsze 36 godzin swojego życia zupełnie nie rozumiejąc, co się wokół niej dzieje, a później w samotności, w najgorszej lecznicy, została po prostu uśmiercona. Jak bardzo musiała się wyrywać, walczyć o życie? A nas przy niej nie było. To boli jeszcze bardziej, niż to, że ktoś tak po prostu pozbył się niechcianego psa, psa, którego myśmy kochali. Psa, którego oddaliśmy chcąc poprawić jego los. Psa, którego ktoś pozbył się, jak nieudanych zakupów. Przecież wystarczyłby tylko jeden telefon a przyjechalibyśmy po Ninkę, szczęśliwi, że ją odzyskaliśmy. Nic, co teraz zrobimy, nie wróci życia Nince, choć przecież oddalibyśmy wszystko, by tak się stało. Nic nie spowoduje, że nasze poczucie winy będzie mniejsze, choć przecież zrobiliśmy wszystko, by Ninka była szczęśliwa. Ale możemy przynajmniej sprawić, że może kolejny pies nie trafi do tego piekła. Dlatego prosimy: roześlijcie historię Ninki, wszędzie, gdzie tylko możecie, zakładajcie wątki, piszcie o tym i ostrzegajcie wszystkich. Tam już nie może trafić żaden pies. A wiemy, że „cudowna pani Ela” będzie szukała psa po całej Polsce, bo w Krakowie już psa nie dostanie nigdy. A każdy, do kogo zadzwoni znowu da się nabrać na cudowną opowieść o tym, „jak bardzo chciałaby dać, choć na krótko dom jakiejś suni staruszce, żeby nie umarła ona w schroniskowym boksie” Za to możemy być pewni, że umrze bardzo szybko w swoim nowym domu a pretekstem może być wszystko: że nasiusia, że popiszczy, że się nie spodoba. A „cudowna pani Ela” szybko wyda i wykona wyrok. Jak na naszej Nince. Uwierzcie mi, że każdy z Was oddałby tam zwierzaka: czyściutki, przyzwoity dom, stateczna, „przemiła” pani Ela bibliotekarka, do tego starsza mamusia, stale przebywająca w domu z pieskiem i córka. Trzy przemiłe, wymarzone opiekunki. Trzy potwory…[/QUOTE]
-
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
Asior replied to majqa's topic in Foto Blogi
aaa proszę.. polecam się na "zaś" -
Pisz do patia, ona ma dogi de bordeaux
-
Klaudus, nie wkurzaj się na mnie, bo to nie ja wydałam taką decyzję. Inspektorzy mieli przekazane ode mnie wszystko, co mi mówiłaś. jednak uznali, ze podjadą z tym chłopaczkiem z Przystani, bo on twierdził,że dłużej zna Panią i na pewno nie będzie problemów z wpuszczeniem go... Nie dzwonili do Ciebie , bo nie było szansy wycyrklować o której tam będą.. jak Ci mówiłam, najpierw byli u tego konia z wyrwanym językiem, a wracając zgarnęli tamtego gościa z przystani... Nie wiem czemu się obrażasz, skoro skutek jest ten sam....
-
Bepanthenu NIE TRZEBA ZMYWAĆ!!!!
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Asior replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
kilka stron wcześniej były zdjęcia ubłoconych kaukazów i bud, nie wystarczą takie??? -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Asior replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
P. Irenko, bardzo przeprasza, ale muszę to napisać.......przepraszam za zaśmiecanie wątku patosa, ale myślę, ze jego to tez po części dotyczy, no bo w końcu przebywa w tym hoteliku na co dzień :roll: szanowna pani Bożeno!! Nie życzę sobie, żeby wydzwaniała pani do biura KTOZ-u i szkalowała mnie w jakikolwiek sposób. Skarży się pani na mnie, że "dojeżdżam" panią na dogo.... Po pierwsze, to co piszę na dogo to moje PRYWATNE ZDANIE i mam do niego prawo jak każdy użytkownik tego portalu. Po drugie, od ok 2 miesięcy nie miałam z panią tu na dogo do czynienia. Ostatnio 2 miechy temu na wątku Węgielka na który się pani tak ciągle powołuje, a który został zamknięty i usunięty przez moderatora na pani żądanie ( jeśli mod by tego nie zrobił, powiedziała pani, ze wyrzuci psa z hotelu!!!). Jeśli będzie pani dalej rozpowiadać bzdury typu, że ja buntuje Panią Prezes na panią to rzeczywiście postaram się porozmawiać z Nią na ten temat i opowiedzieć co Pani wyprawia.... Zostanę zmuszona przez panią do złamania mojej zasady nie przenoszenia spraw prywatnych na grunt służbowy. Skoro według Pani, Pani Prezes ma jakieś ‘ale’ do hoteliku, to widać coś w tym musi być. Z reguły jest tak, że na jaką opinię sobie zapracujemy taką mamy. Na negatywną opinię o pani hoteliku pracuje pani codziennie, między innymi swoich zachowaniem i postawą. Jednak ja osobiście nie mam z tym nic wspólnego ( niestety). A rozpowiadanie bzdur, że to ja P. Prezes buntuje przeciw Pani tylko pogarsza Pani sytuację i przedstawia Panią w baaardzo niekorzystnym świetle. Na przyszłość proponuję aby pani zanim kogoś oskarży dobrze sprawdziła źródło swoich informacji. Zadawanie się z niedoinformowanymi ludźmi oraz rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji powoduje, że dla wszystkich staje się pani osobą niewiarygodną.