Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Posts

    81082
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    312

Everything posted by elik

  1. Nutelcia napisała do mnie, że jest bardzo grzeczna,śpi w łóżku z państwem, usiłuje zaprzyjaźnić się z kotem i przesyła zdjęcia :)
  2. Nutelcię wspomogła Alaskan malamutte, ale już zadeklarowała pomoc dla króweczki :) Poza tm kwestia transportu, kosztownego transportu. No i mój TZ. Na razie nawet nie chcę pytać, żeby nie spalić tematu na panewce. Ale jestem otwarta na przyjęcie jakiejś małej suni na DT za zwrotem wydatków.
  3. Witaj :) Dawno się nie widziałyśmy :) Cieszę się, że zaglądnęłaś. Zaglądaj często :) Witamy milagros19853201 :) Fanty mile widziane :) Inny :) Zaraz zapodam :) No i bardzo dobrze :) I mnie udało się znowu zjawić na wątku psiaczków. Nr konta rozesłany :)
  4. Delikatność, ciepło, takt, miłość... te słowa przychodzą mi do głowy, gdy wspominam te kilka chwil spędzonych z tą Rodziną :) Ta sunia i moje myśli przyciągnęła :( Chciałabym jej pomóc, ale: na pewno nie podołam finansowo, muszę "przeboleć" Nutusię i przekonać TZta, ale nie powiem nie :) Tolu, to na początku podziękuj sobie, że ją pokazałaś na wątku :) i nie buc :) A ciepła i miłości nikt nam tu nie zepsuje, choćby nie wiem jakie brednie wypisywał :)
  5. Chciałabym sklonować Panią Barbarę, Jej Męża i Synów, bo takich ludzi potrzeba w olbrzymich ilościach ! Zapomniałam napisać, że mamy zaproszenie do odwiedzenia Nutusi. Mamy przyjechać latem z naszymi psami :) Niestety to niemożliwe, bo mój Binbuś to 14-to letni psiak z chorym serduszkiem :( Nie dla niego taka podróż, ale może sama się wybiorę ??? W szczęściu Nutelci wiele osób miało swój udział :) Tola, że pokazała jej zdjecie na wątku zamojskich psiaków, Alaskan malamutte, że zdołała przyspieszyć sterylkę i przygarnęła kruszynkę po sterylce i podarowała jej 50 złotych, Bogusia i Ty, że podarowałyście Nutusi podróż do mnie i Pani Agniesza z przystanku autobusowego, która przysłała karmę dla Nutelci i 200 zł dla Daszeńki i Wy wszystkie życzliwe duszyczki, które odwiedzały wątek Nutelci. Wszyscy razem troszczyliśmy się o nią. I nie zapominam, że wielki udział w znalezieniu tego domku miała AniaB, która podjęła się transportu psiaków z Rzeszowa do Krakowa - miały jechać także Abi i Daszeńka. I choć nie skorzystaliśmy z tego, to AniaB poprosiła koleżankę o ogłoszenie Nutelci na F.B. jako szukającej dobrego domu. To właśnie ogłoszenie, jeszcze zanim Nutelcia do mnie przyjechała, znalazła na F.B. Pani Barbara i zadzwoniła, że pragnie dać jej dom. Tak więc autorów szczęścia Nutusi jest wiele i wszystkim bardzo, ogromnie dziękuję
  6. A ja co raz to się cieszę ze szczęścia Nutusi i z tego, że tak prędko się zadomowiła, a co raz to ryczę z tęsknoty za nią. W domu za pusto i za cicho :( To małe licho wnosiło życie do naszego podstarzałego towarzystwa ! Oczywiście już zdzwoniłam do Pani Basi, żeby zapytać jak było. Noc minęła jak zapowiadałam, czyli na wędrówkach Nutusi po łóżku. Z początku wślizgnęła się pod kołdrę, potem wygramoliła się na kołdrę i tak na zmianę przez całą noc raz na kołdrze, raz pod kołdrą, ale cały czas w łóżeczku z pańciostwem :) Synowie też zwariowali na punkcie smarkuli. Ostrzegłam Pania Basię, że jak jej tak pozwolą na wszystko, to smarkata wejdzie im na głowy i trudno będzie ją potem doprowadzić do porządku. Już zaczęła ustawiać kota, ale ten, jak na razie, nic sobie z jej szczekania nie robi. Zajmuje wyższe piętra, niedostępne dla Niuni :) W trakcie rozmowy słyszałam jej donośne szczekanie, jak się dowiedziałam, na kota właśnie. Pani Basia ponownie powiedziała, że Nutrusia będzie słała zdjęcia i e-maile. Oczywiście będę się nimi z Wami dzielić.
  7. Tak, jestem tego pewna. Będąc tak kochaną, nie może nie być szczęśliwa. Tą miłość widać było w Ich oczach jak patrzyli na Nutusie i w ich ruchach, kiedy ją głaskali, przytulali.
  8. Swojego Pana, Panią, ich synka, psa i kota oraz duży ogrodzony teren do wybiegu :)
  9. Kochane Dziewczyny wczoraj po powrocie nie byłam w stanie usiąść do komkpa. Podróż po kilkanaście godzin przez dwa dni i ogromne emocje dały o sobie znać . Padłam ! Nutelcia jest wspaniała sunią. Pięknie zniosła trzy godzinną podróż pociągiem, przy czym zaraz po wyjściu, ale już poza dworcem usadziła kupala i zrobiła siusiu. Powitanie było bardzo radosne. Pani Basia patrzyła na Nutelcię, jak na skarb największy na świecie :) Pan Jurek kukał zza pleców Pani Basi z uśmiechem pod nosem :) Nutelcia wcale nie była onieśmielona. Przywitała Ich, jak na światowa panienkę przystało i jeszcze na moich rękach, zajęła miejsce w samochodzie, gdzie dostała wodę i jedzonko. Wodę łaskawie wypiła, z jedzonka nie skorzystała :) Podróż samochoem była długa, bo droga miejscami była koszmarna, szybko zrobiło się cienko i na koniec pogoda sprzysięgła się przeciwko nam - zaczął padać deszcz. Państwo zaproponowali postój na posiłek. Śniadanie jadłam rano około godziny 6, a było już dobrze po południu więc nie protestowałam. Nutelcia oczywiście była w restauracji razem z nami. W trakcie jazdy, Nutelcia, bez żadnej obawy, kilka razy wędrowała pomiędzy mną, a Panią Barbarą, ku Jej wielkiej radości. W końcu zmęczona podróżą zasnęła na moich kolanach. Gdy dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do domu, całusom i przytulankom nie było końca i widać było, że Nutelci baaaardzo się to podobało. Nie okazywała żadnej obawy, a nawet wręcz przeciwnie. Wdzięczyła się i wywalała brzucho do głaskania, jakby uważała, że się jej to należy :) Po tych całuśnych powitaniach w nowym domu, Nutelcia odważnie zwiedziła cały parter, po czym bez wahania zbiegła, tak, zbiegła po schodach za Panem Jurkiem do kotłowni. Wrócili razem i widać było, że Pan Jurek jest dumny z tego, że Nutusia wybrała Jego towarzystwo :) Państwo byli zdziwieni, że Nutusia tak dobrze radzi sobie ze schodami. Nagle pojawił się kot. Na szczęście Nutusia była obyta z kotem, bo u nas kot też miał DT i opuścił nasz dom 2 tygodnie temu. Obyło się bez awantur, chociaż do większego zbliżenia, jak na razie nie doszło. Obiecujące jest jednak to, że Nutusia nie zaatakowała kota. Kotek jest przesłodki, całkowicie pozbawiony agresji i przyzwyczajony do obecności psa, bo państwo mają ponad 10-cio letnią suczką zabraną ze schroniska jako szczenię. Sunia była odebrana interwencyjnie po zgłoszeniu, że dzieci właścicieli znęcają się nad sunią m.in. powiesiły ją na płocie i rzucały do suni kamieniami :( Kociak też z odzysku i to dosłownie, bo już umierającego, przy 26-cio stopniowym upale, zgarnęli z jezdni, gdzie upadł i nie był w stanie iść dalej. Zawieźli go natychmiast do weta, ale ten nie dawał kotu szans na przeżycie. Jednak poprosili o ratowanie. Kroplówki i inne zabiegi pozwoliły kotu dojść do siebie. Miał w sobie i na sobie prawie wszystkie kocie choroby, ale wszystko udało się zwalczyć i kotek od 6 lat mieszka z Państwem i jest pięknym kotem :) Nutelcia cały czas wdzięczyła się to do Pana, to do Pani. Byłam zdumiona, że tak szybko i łatwo zbliżyła się do Państwa. Przypuszczam, że duży wpływ na to miał spokój, ciepło i miłość, jakie wyczuwało się w tamtym dom, wzajemny stosunek Państwa do siebie i życzliwość. Jestem pewno, że Nutelcia będzie się tam czuła bezpieczna i kochana. Przekazałam majątek Nutelci - pękaty plecak. Państwo byli zdumieni, że tyyyyle tego dla takiej maleńkiej sunieczki. To zdjęcie jeszcze z domu przed wyjazdem. Zanim udaliśmy się na spoczynek, Nutelcia już tak swobodnie się czuła pomiędzy Państwem, jakby była w tym domu już od dawna, a nie od kilku godzin. Noc Nutelcia spędziła ze mnę w pokoju, ale jeden raz zeszła na dół sprawdzić co się tam dzieje. Rano wstaliśmy o 6-tej, bo do Olsztyna trzeba było dojechać nieco ponad 160 km. Nutelcia wstała oczywiście razem za mną. Po pysznym śniadaniu nadszedł ten okropny czas pożegnania się z Nuitusią :( Już przed snem było rykowisko, ale teraz, przy niej nie chciałam się już mazgaić. Wyściskałam i wycałowałam dziewczynkę. Powiedziałam, że ma być grzeczna, kochać i być kochaną. Postawiłam na podłogę i szybko wyszłam,nie oglądając się za siebie. Nie dało się opanować łez :( Pani Barbara obiecała, że Nutelcia będzie meilować i wysyłać zdjęcia. Państwo wsadzili mnie do pociągu i prosiłam, żeby nie czekali na odjazd, bo w domu czeka na nich Nutrusia. Do domu wróciłam zmęczona przeżyciami i podróżą. Powitały mnie moje stęsknione psiaki i zatroskany mąż. Musiałam zdać relację. Mąż też bardzo przywiązał się do Nutelci. Usłyszałam nawet. To był ostatni psiak na tymczasie. Nie będę już cierpiał ! Odpowiedziałam - ciiicho kocham Cię. To był ostatni, przed przedostatnim :) Oczywiście, ja tez muszę się otrząsnąć, ale nie sądzę, żeby to był ostatni tymczas :) Nie miałam już siły usiąść do kompa. Kiedy zrobiłam to dzisiaj rano, zobaczyłam na poczcie wiadomość od Pani Barbary i zdjęcia. Ta ciemna kratka, to rękaw koszuli Pana Jurka, podusia na której śpi Nutusia, to podarowana ode mnie wełniana podusia, na której Nucia bardzo lubiła spać, a na tej podusi szal kominowy podarowany przez Asię - I Mamę :) Śpij słodko kruszynko i bądź szczęśliwa :) Pani Basia i Pan Jurek bardzo kochają naszą Nutelcię.
  10. Jestem wreszcie i ja po dwóch dniach jazdy z moją Nutelcią do jej DS. Wspaniałe wieści z domu Daszeńki nie są dla mnie zaskoczeniem, takich właśnie się spodziewałam. Nowi opiekunowie Daszeńki to bardzo odpowiedzialni i znający psie tematy Ludzie. Daszeńko bądź grzeczna i szczęśliwa. Daszeńkę i jej Pańciostwo wkrótce odwiedzę i wreszcie poznam sunię :)
  11. Franciszek wygląda pięknie :)
  12. Dzięki, poczytam jak wrócę z Olecka :) Witaj Agaciu i bywaj na wątku :) Dzięki za wsparcie psiaczków Dogo mi też zgubiło dzisiaj kilka postów.
  13. Ale fantastyczna dla mnie wiadomość Ogromnie żal było mi tej suni. Bardzo się cieszę :) Dzięki ewu
  14. Tak, tylko wg starego porzekadła, kto ma miękkie serce,musi mieć twardą inną część ciała :) Tyle czasu przegadałam z Panią Barbarą i prze-meilowałam, że... ciiiiiicho, wiem ! Bardzo dziękuję A my zabieramy te serdeczności z sobą w drogę :) Nie wiem czy uda mi się dzisiaj usnąć :( Na pewno będę tulić maleńka do siebie. Dzisiaj na wieczornym spacerku,gdy już siedziała u mnie za pazuchą, rozglądała się w koło. Głupia pomyślałam, że chce się pożegnać z okolicą :( Dziękuje Wam ogromnie, że jesteście tu teraz z nami
  15. Tak,no przecież oddałybyśmy sunię byle gdzie, byle oddać, gdyby nie ten odgórny nadzóru. A weszłam, żeby powiedzieć, że właśnie pożegnałam się z Panią Moniką, która przyjechała po umowę adopcyjną. Jutro jada po Daszeńkę. Jak to się złożyło. Daszeńka i moja tymczaska Nutelcia razem wyjechały ze schroniska i w jednym czasie pojadą do DS.
  16. Cholerne dogo. Napisałam z pół strony i nie zapisało na stronie wrrrrrrrrrrrrrrrr Nie mam już czasu, żeby znowu to wszystko napisać. Powiem tylko, że Nutelcia będzie miała wspaniałą rodzinę i morze miłości. Czeka na nią i tęskni do niej cała 4-ro osobowa Rodzinka. Pani Barbara jest malarka i tworzy w domu więc nasza Nutelcia praktycznie cały czas miałaby towarzystwo. Pani Barbara dzwoniła do mnie w sprawie adopcji Nutelci, zanim Nutusia do mnie przyjechała. Jak wiecie byli gotowi przyjechać po krupeczkę do Krakowa, bo nie wiedzieli, że ze mnie taka durna baba, która musi na własne oczy zobaczyć jak i z kim sunia będzie mieszkała. Pakuje dobytek suni do plecaka i buczę :( Wcale nie pociesza mnie fakt, że będę z nią jeszcze przez chwilę w jej DS, ani to, że będzie tak kochana. To już tak jest z tymczasami. Już wiele razy żegnałam się z tymczasikami i ciągle jest tak samo trudno. Tym razem szczególnie :( Wielkie dzięki za troskę i dobre słowa. Bądźcie z nami myślami !
  17. Jest już uzgodnione, że jutro 4 psiaczki na pewno opuszczą schronisko. 2 pod skrzydła Bogusik i Anecik, i 2 pod skrzydła Gabi79 z moim wsparciem. A ta ostatnie sunia to też okruszek jest :( A kto opiekuje się Keilą i gdzie ona jest ? Ja pomogę na F.B. a jak będzie trzeba to i na dogo.
  18. Lece z psiakami na spacer, potem muszę się przygotować do drogi z moja maleńką Nutelcią. Będę może dopiero późnym wieczorem.
  19. Ja jestem dłużej, ale też nie wszystko kumam, bo i tam tez co rusz to robią jakieś zmiany :) Wspólnymi siłami... Zrobię wydarzenie i razem będziemy działać :)
×
×
  • Create New...