Niestety. Koleżanka, na którą Gabrysia liczyła, która jeździ na święta do mamy do Wrocławia, w tym roku nie jedzie do mamy
My jedziemy na święta do dzieci, ale to niestety dom bez zwierząt i nie mam na to wpływu, a nawet nie chcę mieć. Zięć jest kategorycznie przeciwny Wiem, że nawet nasze psy to wielkie ustępstwo i nie chcę stwarzać problemów. Nawet kota nie zabieramy. Załatwiłam mu lokum na te kilka dni u znajomych znajomej.
Propozycja Poker otwiera nowe możliwości. Poker, jeśli mogłabyś przetrzymać maluszka przez te kilka dni i załatwić zawiezienie go do Kasi, to byłoby fantastyczne rozwiązanie. Maluszek byłby uratowany. Poker, Twoja propozycja spadła jak z nieba Radość mnie rozpiera. Od kilku nocy nie mogę spać, bo wizja tego psiaka w schronie przez święta i groźba kastracji w tamtym schronie spędza mi sen z powiek. Byłoby wspaniale. W takim razie dzwonię czy będzie możliwe przywiezienie maluszka do mnie przed świętami. Jeśli tak, to maluszek będzie uratowany. Zabranie się z nim do Wrocławia będzie trudne, bo będziemy maksymalnie doładowani, ale musi się udać. To w końcu tylko kilka godzin, a dla maluszka szansa na przeżycie.