jesli była umowa to jest wiazaca, miedzy dorą a mną, tez był ten układ tylko ze Dora ma inne podejcie, a tylko okoliczności sprawiły ze Saddek ma te jajca.
A mowa o pozbawieniu psiaka "meskości" jak dla mnie dziecinna .
Powiedz co dają mu te jajka? skoro ie potrafisz sobie znim radzić ja tak to widze....
Bedac koło mnie czy koło Dory Sadek nawet nie burknął na innego psa o człowieku już nie wspomne.
to moje zdanie i przy nim zostane , Sadek raz juz sie furnał od śmierci i nie chciałabym zeby skonczył pogryziony lub potracony bo zachce mu sie za psami lub sukami z cieczką biegać.
Nie uznam tego jako nieszczesliwy wypadek , a widze ze sa jakies opory co kasttracji....
Wtedy ja rózniez bede winna jego śmierci , od której chciłam go uratować...
Mozecie mnie ochrznić , to moje zdanie.