Jump to content
Dogomania

Franca81

Members
  • Posts

    3015
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Franca81

  1. [quote name='magdabroy']To mi teraz pojechałaś :mad: Wczoraj piasek zmieniłam i piaskownica jest zamknięta :eviltong:[/QUOTE] Zgłoszę do TOZu że znęcasz się nad koteckiem i złośliwie zamykasz przed nim kuwetkę! :diabloti:
  2. [quote name='magdabroy']To następnym razem weź ze sobą ;) Myślę, że taka "żyłka" jak do podkaszarki, powinna być wystarczającej grubości :evil_lol:[/QUOTE] Hmm tylko igłę jeszcze odpowiednią znaleźć. Chyba pójdę na łatwiznę i zastosuję dziurkacz. :razz:
  3. [quote name='agutka']Franca- moja suka bardzo podobnie ale to bardzo zachowuje się jak twój pies:shake: ona węchem nic nie sprawdza tylko oczy poźniej słuch :mad: w tropienie nawet nie zaczynam się bawić bo ona nawet pod łapskami nie potrafi kąska złapać.... czasem po prostu na to czasu niema. Co nie powiem zaczyna spacerować na bardzo krótkiej smyczy i z tego jestem wręcz dumna bo czasem starczy mi jedna korekta i pies nawraca się ;) ale wszystko pięknie gdyby jeszcze swojego czuja nieco uśpiła, niby ogonek niżej ale uszyska cały czas na czuju :roll: Majka ty to masz przeboje:diabloti: Ja pewnie codziennie bym miała takie cuda ale jedna wolę iść na moje spokojniejsze miejsca :evil_lol:[/QUOTE] Taki off top zrobię. ;) Moja wcześniej też nic znaleźć nie umiała. Teraz szukamy głównie gotowanego kurczaka (pozostałość po ścisłej diecie) i młoda bardzo polubiła szukanie do tego stopnia że ukrywam jej smaczki na drzewie (tak by mogła dosięgnąć) a ona łapami przednimi na pień i niucha korę i bluszcz.
  4. [quote name='magdabroy']W ostateczności można zwalić na hodowcę, że takie "coś" wyszło z jego hodowli :diabloti:[/QUOTE] Od hodowcy jeszcze zażądać odszkodowanie.:diabloti:
  5. [quote name='magdabroy']Zapomniałaś, że Lumpek też biedny :evil_lol:[/QUOTE] Lumpek przynajmniej potrafi się odgryźć i nalać do swojej nowej wielkiej kuwetki na świeżym powietrzu. :diabloti:
  6. [quote name='Kaaasia']:evil_lol: Ja tam luzik. Milo będzie się na ringu lansował z ciotką Adą :loveu: (Don Vito)[/QUOTE] Czyli jest na kogo zwalić jakby co. :diabloti:
  7. [quote name='magdabroy']Pewnie po to u weta byłaś :diabloti:[/QUOTE] Nie mieli odpowiedniej grubości nici. :angryy:
  8. Az nie wiem jak to skomentowac. Czytajac sie smialam ale jak sobie wyobrazilam ze to ja jade rowerem to az slow brak. Biedny facet. Tu nikt mi nie zaprzeczy ze sie na bank zestresowal. ;) A Wald mial inny cel na oku. Choc nie wiadomo czy facet odjezdzajac podobnego Waldowskiego celu w gatkach nie mial. ;)
  9. Wyrodna matka, dziecko z psem w budzie a tatus jeszcze uczy buzi z jezyczkiem... Patologia. Biedna Tora, do takiej rodziny trafila.... :diabloti:
  10. [quote name='Izabela124.']A jaka będzie satysfakcja jak wygrasz chociaż swoją klasę :D[/QUOTE] [quote name='Kaaasia']:loveu: :loveu::loveu: :loveu::loveu: :loveu:[/QUOTE] No ja przepraszam was bardzo. Ale to Kasia bedzie sie prezentowac na ringu czy Milo? :eviltong:
  11. [quote name='Kaaasia']Ale ona śliczna :loveu: i podobna do Milo :loveu: U nas przy rozpłaszczeniu też praktycznie nic nie działa, na smaczka nawet nie zerknie. Ostatnio poszłam go zważyć a z gabinetu wyleciałam jak z procy :roll:. Nie wiem czemu on tak reaguje, nie ma złych skojarzeń z wetem :shake:[/QUOTE] Moze to kwestia zapachu, czuje zdenerwowanie innych psow? No ja jak z procy to wylatuje od samochodu ale wlasnie w kierunku weta. Te nasze fafle powinny od siebie troszke uszczknac i oba ladnie by do weta chodzily. :evil_lol: [quote name='magdabroy'][URL]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/Sintra/2014-04-12204844_zpse732f5de.jpg[/URL] wygląda, jakbyś jej mordę zaszyła :diabloti:[/QUOTE] Czytasz mi w myslach? :diabloti:
  12. I wlasnie z wami fajnie mozna pogadac. Rozmowa na poziomie i na spokojne wytlumaczenie co autor mial na mysli. ;) Jeszcze tylko wytlumacze. Ja mojej nie ograniczam ruchu. Wrecz przeciwnie ma go dosc sporo ale na chwile obecna na jak najnizszym poziomie ekscytacji (pozwalam na lekkie nakrecenie ale jedynie na takie z ktorym sobie potrafi poradzic). Moj pies nie potrafi sie kontrolowac (ma podejrzenie o zaburzenia ukladu limbicznego). Jedynie ograniczam jej napady szalu i latania bez celu z ku.wikami w oczach. Jak chce biegac to biegam z nia ale nie moge jej puscic bo wystarczy pare sekund i mloda znajdzie chocby listek i sie nakreci. A na smyczy jestem w stanie zareagowac jak juz widze ze uszy daje za leb i wytrzeszczu dostaje. Jak bylaby dwa metry dalej to juz nie mam szans. Z czasem odleglosci bedziemy wydluzac. W crate games sie bawimy, w zabawy wechowe itp. Stosujemy feromony a nawet masaze i naturalny olejek z lawendy, zwracam duza uwage na wielkosc zrenic bo wiem co niosa za soba rozszezone. Pracujemy pod nadzorem bechawiorystki szkoleniowca i weterynarza. A spacery nie sa w ciaglym skupieniu bo u niej to niemozliwe. Pracujemy by korzystala z nosa i zamiast nakrecac sie na szeleszczacy listek zainteresowala sie zapachami. Bo pies powinien swiat poznawac glownie wechem a ona ma na odwrot. Mloda nie stresuje bieganie ona wchodzac na wyzsze obroty traci nad soba panowanie. Ja stresuja ludzie (z wyszczegolnieniem rak), zwierzeta. A ze tak to ujme natura (deszcz, wiatr czy snieg) powoduja niezdrowe nakrecanie sie. I byly sytuacje, ze w kilkanascie sekund tak sie nakrecila, ze zaczela biegac tam i we wte po czym przy duzej predkosci z calym impetem przywalila glowa w ogrodzenie. Wzrok ma dobry a dzialke i ogrodzenie zna od szczeniaka. Ona na dworze potrafi byc jedynie spokojna i wyluzowana jak duzo wacha i pare chwil po wachaniu. I te pare chwil po wachaniu musimy wydluzyc i wprowadzic jako normalne jej codzienne zachowanie. I wtedy moze miec napady gonitwy o ile bedzie potrafila z ekscytacji znow wrocic do stanu normalnego. O wielu rzeczach nawet nie wspominam bo niewiele osob mialoby sily to czytac. ;) W poscie o stresie po prostu zostalam zle zrozumiana. A ze co chwila znajduje sie jakis "wujek dobra rada" w otoczeniu to mi czasem tez samokontrola zanika. ;)
  13. Będę szczęśliwa jak przyjdzie czas, że nie będę musiała oczami ogarniać wszelkich framug i innych takich by się ich łapać by zębów sobie nie zeszlifować na podłodze. Chciałabym choć trochę tego rozpłaszczania się Milo. ;) Moja po prostu wpada w obłęd i nic na nią wtedy nie działa. Kilka fot z komórki: [IMG]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/Sintra/2014-04-12204436_zps82737acd.jpg[/IMG] [IMG]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/Sintra/2014-04-12205040_zps982f1e49.jpg[/IMG] [IMG]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/Sintra/2014-04-12204844_zpse732f5de.jpg[/IMG] [IMG]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/Sintra/2014-05-16225933_zps7b84a6c6.jpg[/IMG] [IMG]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/Sintra/2014-05-16230116_zps31bdfe0f.jpg[/IMG]
  14. [quote name='Pani Profesor']Franca, a podzielisz się, jakie stosujesz metody, żeby ograniczyć suce stres? u nas podobno problem leży również w stresie psa, ale nie wyobrażam sobie go nie wybiegać, nakręcanie go piłką i gonitwa naprawdę mu daje radość - jak to zrobiłaś, że suka nie biega i nie wariuje, a jest jednocześnie spokojniejsza? u nas to się wyklucza, im dłużej Pat nie biega, tym gorzej się zachowuje.[/QUOTE] Chętnie się podzielę ale to chyba na PW by już wątku nie zaśmiecać. ;) [quote name='Majkowska']Ten facet jest behawiorystą i zajmuje sie problemami. Z tego co z nim wczoraj gadałam to jest po jakichś kursach, więc podbudowałam się że nie robi tego na ślepo ;)[/QUOTE] Ogólnie napiszę i nie piję do Ciebie ani nie podważam umiejętności powyższego szkoleniowca - najpierw warto sprawdzić jakie ktoś ma kwalifikacje. Bo kursów jest mnogo a ludzi co im się wydaje, że są dobrzy jeszcze więcej. Nawet na dogo szalała dość niedawno samozwańcza zaklinaczka psów... Dentystów też kilku było co gabinet otworzyli a nawet studiów nie mieli ukończonych. ;) [quote name='Majkowska']Nie uważam wpajania każdemu psu stresu , a zauważyłam że teraz wchodzi taka teoria że pies jest zestresowany, zbombardowany bodźcami itd. W takim układzie stresu nie mają tylko pieski które tkwią na kanapach czy stoją przy budach, bo nie ruszają się, nie mają bodźców.[/QUOTE] Nie wiem czy to było do mnie skierowane czy ogólnie. Bo ja nigdzie nie napisałam, że każdy pies jest zestresowany i najlepiej przypiąć do budy.... Napisałam jedynie że ja mam psa z dużym problemem i musi mieć wprowadzonych sporo ograniczeń a nie że każdy pies powinien tak mieć. Mój pies został zdiagnozowany przez weterynarza, certyfikowanego behawiorystę i szkoleniowców. Więc to nie jest tak, że sobie wymyśliłam teorię i kurczowo się jej trzymam. [quote name='Majkowska']Ja to samo. Kupić pointera i przetrzymywać go w 4 ścianach wychodząc tylko na 15 minut sikać i to na pełnym skupieniu żeby się nie stresował - dla mnie bez sensu. Faktycznie, obserwuję coś takiego u Waldka że jak nie biega to jest spokojniejszy. Ale nie nazwałabym to spokojem szczęśliwym, wygląda jakby nie żył - łeb spuszczony, bez reakcji, bez kontaktu, leży cały dzień i wzdycha...Im więcej nie biega tym bardziej się zamyka w jakimś świecie martwym, nie chcę na niego takiego patrzeć, dla mnie on jest spełniony kiedy gna przez pole i spełnia swoją naturalną potrzebę ruchu. Przy tym chcę żeby był psem fajnym w codziennym obyciu, i to jaki jest nie wypływa z jego rasy, bo przecież nie każdy pointer jest taki jak on. Tak jak napisała gops - wybrałam tą rasę z jego wszystkimi dobrodziejstwami i muszę jakoś to okiełznać, tymbardziej że nie idę w jakiś straszliwy problem rzędu dzika agresja czy lękliwość tylko chcę sobie zwyczajnie poprawić kontakt z psem. Póki co brnę w to co mi gość powiedział, nie zrobię psu tym krzywdy,bo to bardzo delikatna metoda a czy efekt będzie to się okaże. Z klikerem coś tam ćwiczyłam, ale potem mi go teściowa gdzieś wywaliła i tak oto ćwiczenia skończyły się, teraz go odnalazłam i zaczynam znowu. Wald na kliknięcie patrzy na mnie, zdarza się że merda ogonem, zdarza się ze ma w nosie klikanie, a i często nie przyjmuje smaka, bo ma ważniejsze priorytety.[/QUOTE] A gdzie ktoś napisał, że powinnaś z nim wychodzić tylko na 15 minut i w pełnym skupieniu? Bo jakoś znów mi jakimś przytykiem podchodzi. Gdybyś poznała mojego psa to takie spacery mają sens i to bardzo wielki. [quote name='Pani Profesor']no i właśnie o to mi chodzi, nie wyobrażam sobie unikania sytuacji 'stresujących', czyli po prostu wysokiego progu pobudzenia. inna sprawa, że mogę sobie darować domowe robienie orgii, bo szkoleniowiec absolutnie mi zakazał, ale z drugiej strony - ostatnio lało non stop, pies się nudził jak diabli, więc i tak mu zrobiłam obóz treningowy pt. "biegamy z szarpakiem w gębie i drzemy mordy na cały blok", ganiał za piłką po schodach, szaleństwo totalne - jak go miałam inaczej zmęczyć? :roll:[/QUOTE] My musimy unikać. Bo u mojej wysoki próg pobudzenia powstaje w moment i trwa bardzo długo. :shake: [quote name='agutka']Zmierzchnica- podnietka ,podnietką ale w wielu przypadkach np jak u mojego psa żadna podnieta + trzęsienie się nie jest wskazane ;) nawet pozytywne podnietki gdy są codziennie bardzo niekorzystnie wpływają na serduszko co może także owocować problemami:shake: jeżeli pies codziennie ekscytuje się z byle czego ("pozytywnie" ) tak czy siak staje się dość nerwowy po jakimś dłuższym czasie;)[/QUOTE] Mój pies właśnie podnieca się na byle co i wtedy zamyka się na wszelkie bodźce zewnętrzne. Dodatkowo potrafi się trząść a w gorszych momentach dochodzi ślinienie i skomlenie (mój pies normalnie nigdy w życiu nie zaskomlał z innych powodów niż właśnie podnieta czy ból). [quote name='Majkowska']Bo chyba trzeba rozróżnić nadmierne podniecenie odbierające umysł od zwykłej radości, pasji i zdrowej przyjemności. No i odpoczynek zarówno ciała jak i umysłu. Dla mnie to też ważne,a niestety czasem się chce tak bardzo psa zaspokoić że się o tym zapomina. Sama tak zrobiłam na początku : biegałam na potęgę, brałam psa do pracy żeby się nie nudził w domu, brałam go wszędzie, narażałam go na notoryczne bodźce, a do tego jeszcze galop galop galop ciągły galop, aktywność która go cieszyła ale tak się w nią wkręcał że nie umiał znaleźć końca. To i owszem, było niezdrowe. Ale tak żeby powiedzieć ahh muszę mojego psa zamknąc w klatce żeby się nie stresował, zero ruchu , zero bodźców to też nie jest pomoc. Wyciszenie psa ok, jak najbardziej, ale wg mnie takie wysterylizowanie świata bodźców też mu nie pomoże szczególnie że żyjemy w haosie i hałasie i ten pies za każdym spacerem do tego wraca...[/QUOTE] A czy ktoś tak powiedział Ahhhh muszę psa zamknąć...? Bo nadal nie wiem skąd takie stwierdzenia. Pijesz do mnie, że mój pies ma zakaz na wszelkie ekscytacje, biegania i szaleństwa? Ale to nie oznacza żadnego zamykania w klatce... Skoro uważasz, że zamykanie psa w klatce jest niesieniem psu pomocy to wielce się mylisz. Stwierdzenia o braku ruchu też nie rozumiem. Ruch to nie tylko galop i szał z zabawkami.... jest cały szereg innych metod wymęczenia psa fizycznie jak i psychicznie. [quote name='Szura']A ja się z tym nie zgodzę. Mam psa, którego cieszy wszystko, banalnie łatwo go nakręcić, jest zawsze gotowy do zabawy, szalonych czułości czy pracy. Jednocześnie jest jednym z najbardziej wyluzowanych psów, jakie znam. ;) Jara się piłką - i to jak! - ale jeśli padnie 'wystarczy, koniec' to nie ma problemu, żeby zajął się sobą czy czymś innym. A jest to pies stale podkręcany, bo ja bym jednak chciała większego wariata, choć oczywiście wszystko z umiarem. ;) Też mi się wybitnie nie podoba ten trend "wyciszajmy pieski i oszczędzajmy im stresu". Owszem, znam psy nerwowe, nieumiejętnie i przesadnie nakręcane. Znam psy zafiksowane na piłce niezdrowo. Ale to są skrajności.[/QUOTE] Mój pies nie uznaje słowa "koniec". Jak się nakręci to szaleje aż mu sił starcza i serce prawie wyskakuje uszami. Ale jak odpocznie to znów nakrętka. Przerwy w nakrętkach ma z powodu niewydolności ogranizmu bo po prostu nie da się szaleć cały czas. Mój pies to właśnie ta skrajność. [quote name='agutka']Sznura napisałaś że mówisz koniec i pies się wycisza.... ok a co jak pies tego nie potrafi? albo wyciszanie trwa dość długo? to chyba lepiej starać się nie doprowadzać go do jakiejkolwiek ekstazy no nie ;) Ja lubię jak pies się na coś pozytywnego nakręca ,nie porównuje tego do stresu lecx jedno słowo i psiak powinien wrócić do normy, z tym że rozmawiamy o ekstazie u psa z jakimś problemem. Inna sprawa jak pies nie zna hamulców np na ludzi czy psy( na widok trzęsie się) czy to radość czy agresja jest to niezdrowe i uciążliwe dla obojga. Psia ekscytacja powinna być wielbiona przez właściciela i psa w danej sytuacji a sam pies powinien mieć równo pod sufitem ;)[/QUOTE] Całkowicie się zgadzam. I właśnie dlatego my mamy zakaz nakręcania się. [quote name='Majkowska']Agutka, wiadomo , nie pozwalasz psu wchodzić w ekstazę ale też pisanie żeby go nie biegać ani sie z nim nie bawić żeby się nie stresował to lekka przesada ;)[/QUOTE] A kto napisał żeby psa nie biegać i się z nim nie bawić? Albo przez wymądrzanie się innych (nie piszę o ludziach z dogo) ja już odbieram zbyt osobiście wasze ostatnie wpisy albo pijecie do kogoś innego. Mój pies nie musi biegać by wpaść w ekstazę. A że mamy zakaz na szajbe z piłeczką itp to nie oznacza, że pies wcale się nie bawi..... No chyba, że dla niektórych metoda na zmęczenie psa to jedynie bieganie i zabawki typu piłka itd.... I również nie znalazłam niczyjego wpisu kto by doradzał by Wald nie biegał i siedział w klatce.... Tak dla wyjaśnienia dodam, że mój pies od szczeniaka nie był w wysterylizowanym środowisku. Jeździł pociągami, pływał na rowerach wodnych, bywał w różnego rodzaju firmach, domach i miejscach. Codziennie chodzi ze mną do pracy (nie ma możliwości zostawić psa na 12 godzin samego w domu), od małego wychowywała się z innymi zwierzętami. Młoda nie jest lękliwa ona się nakręca każdym człowiekiem, każdym zwierzęciem i każdą naturą ożywioną i nie potrafi w takich okolicznościach wrócić do poziomu "0". Nie boi się wyzwań fizycznych. Problemem jest psychika. Majkowska jeżeli Twoje wpisy odebrałam za bardzo personalnie to przepraszam. Ale co chwila słyszę jak ludzie (oczywiście ci co mieli lub mają psy) nie będący żadnymi specjalistami w dziedzinie problemów u psów tonem znawcy negują diagnozę kilku specjalistów u których byłam z psem. I ciągle ich diagnozą to niewybieganie i inne takie bo to taka rasa, taki wiek itd.
  15. Ja musialam mloda uczyc kaganca bo pociagami jezdzimy. ;) U nas dzien jak co dzien. Czyli zero szalenstw i bezproduktywnego biegania a jedynie spokoj, rzucie i szukanie. Dla mnie efekty sa powolutku widoczne. Ahh zapomnialam. Dzis nie bylo tak do konca spokojnie. Byla nakretka i to siegajaca zenitu. Bylysmy u weta zdjac szwy. Oczywiscie pannica jedyny cel jaki miala to wpasc czym predzej do gabinetu.... Oczywiscie jak juz zakumala ze wjezdzamy przed gabinet to zaczela sie trzesawka, skakanie w samochodzie itd. U weta standardowo prawie zrzucila z biurka telefon i notes, wskoczyla wetowi na kolana, wylizala, pozniej szal po gabinecie, proby wskoczenia na stol. Zagladanie do wszelkich koszy i proba wejscia na szafke i do zlewu, zagladanie do wszelkich pomieszczen, itp itd... Czyli typowy jej standardzik. :shake: Niestety jak juz postawi sie ja na stole i zaczyna sie badanie mloda wpada w amok totalny czyli proba zalizania weta i asystentow pomieszane z klapaniem na nich pyskiem. :angryy: Po wizycie oczywiscie 30 minut ziania i z godzina uspokajania. Byla chwila pozytywna. Mloda w czasie swego szalu wlaczyla nos! Na sekunde ale dla mnie to juz cs!
  16. A chlopaki maja fizjologi czy jakies inne? Bo moja jest w stanie zaakceptowac tylko i wylacznie fizjologa. No ale troche czasu spedzilam na nauce. Praktycznie przez miesiac codziennie miala z 10 razy cwiczonko smaczek w kagancu. Wiec pychola wciska czym predzej. Zapinanego kaganca na zatrzask nie byla w stanie zaakceptowac ale ten zwykly daje zapiac. Teraz cwiczymy utrzymanie jak najdluzej na pycholu. Ale tak dlugo jak w pociagu to chyba jeszcze nam sie nawet w domu nie udalo.
  17. Ciesze sie ze jest poprawa! Moze bezpieczniej na spacery w kagancu? U mnie na osiedlu wiele lat temu jakis podly czlowiek porozrzucal specjalne trutki. Moj psiak i nowofunlandka sasiadow przezyla. Ale znajomego szczeniak doberman nie przezyl. Wiele psow chorowalo i kilka nie przezylo. Ktos zrobil to celowo. Moj pies z racji agresji zawsze byl na smyczy, nowofunlandka byla chodzaca owieczka i nigdy sie nie oddalala. Nie chodzily po piwnicach ani na zadne laki. Niestety debile sa wszedzie... A skoro na badaniu wykryto kukurydze ktorej Rokulcowi nie dawaliscie to watpie by to bylo na lisy bo to miesozercy.
  18. Majkowska a ja polecilabym wam najpierw spotkanie z bechawiorysta a nie ze szkoleniowcem. Przez problemy mojej wciagnelam sie znacznie w ten temat. Piszczenie i wariacje przy tesciowej to moze byc oznaka stresu (tym bardziej jak przy niej sie przeciaga, ziewa itp). Nie pamietam jak reaguje na dzieci, inne psy. Ale to wszystko moze byc ze soba powiazane i moze byc powodem problemow bechawioralnych. Spotkanie z dobrym bechawiorysta na pewno Waldowi nie zaszkodzi a moze pomoc. Pies zestresowany moze nie chciec przyjmowac nagrod i nie reagowac na komendy (najczesciej z wyjatkiem tych wykonywanych mechanicznie). Mi wszyscy do okola wmawiali, ze moja bokserka jest mloda, niewybiegana i straszliwie wszystkich i wszystko kocha. A bechawiorysta mi udowodnil ze to jej reakcja na stres. Moj pies nie biegal i nie szalal z zabawkami od dwoch tygodni a stosujac zalecenia bechawiorystki pies jest spokojniejszy. W zyciu nie spotkalam sie z taka reakcja na stres wiec nawet mi do glowy by nie przyszlo ze to to. Owszem podejrzewalam problemy z psychika - stad bechawiorysta a nie szkoleniowiec. Co do klikera. Cwiczylas z nim wczesniej skupianie sie na Tobie?
  19. Kupcie Theosiowi wanienke podgrzewana! Moze sasiedzi dadza jacuzzi. :loveu: No to Lumpek nawywijal!
  20. Rokus wracaj do zdrowia! Trzymam kciuki za was! Ale on sie tak czyms zatrul? Zjadl cos na zewnatrz? Sasiad? Skad nagle takie cos? :-(
  21. [quote name='phase']Uważaj, max 5 zdjęć w poście. :) On jest fenomenem !!! Cudny piękny idealny!!! I nie przesadzam. ;):D [URL]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1.0-9/1557626_667400639974023_6684087246950564945_n.jpg[/URL][/QUOTE] Tez sie przylaczam. Vitus jest cudny! A pychol najcudniejszy. :loveu:
  22. Na szczescie mloda odpuscila sobie rane. Czasem do niej zagladnie ale staram sie wtedy odwrocic uwage. 19 maja mamy kontrole i mysle ze wtedy juz zapomnimy o sterylizacji. Chcialam sie pochwalic, ze mloda wytrzymala w kagancu w pociagu z wawy wschodniej do legionowa! Nawet wysiadla w kaganku z pociagu. Dla niektorych zapewne to zaden wyczyn ale przy mojej to jest na prawde wielkie osiagniecie. U niej kazde zachowanie normalnego psa jest praktycznie wielkim osiagnieciem... Moja bechawiorystka (tzn Sintry) organizuje na poczatku czerwca dla wlascicieli i psow szkolenie "klasy komunikacji" prowadzone przez Wojciecha Radomiaka. Gdyby ktos byl zainteresowany to moge dac namiary i wiecej informacji co do ceny, czasu trwania itd.
  23. Kasiu tu nie ma sie co zalamywac. Daj Miluchnemu wzor nastawienia pozytywnego w boju o podium! Polskie najlepsze! Bo kto wystapi zaziebniety ruski bokxer? A moze przegrzany portugalski? Ja wierze w Milo!
  24. [quote name='Pelococta']Hm. Spróbuję więc wdrożyć jakąś podobną wyciszającą zabawę. Tylko, kurczę, prześcieradło/szmatki nie zdadzą egzaminu... Cezar ma wybitną zdolność i chęci do gryzienia i niszczenia takich materiałów. Co do przeżywanego przez niego stresu - jak wchodzę na mieszkanie, pies leży spokojnie na posłaniu, czasem nawet sennie się przeciąga, jakbym go obudziła swoim wejściem. Więc to chyba oznacza, że aż tak źle nie jest w tej kwestii, prawda? :)[/QUOTE] Powitanie przez waszego psa jak wracacie z tego co piszesz wyglada prawidlowo. Przeciaga sie a mina jaby "co, tak szybko wrociliscie?". Jezeli jest to leniwe przeciagniecie. Bo pies prostujac przednie lapy (przeciagajac sie) daje takze sygnaly uspokajajace. Wiec bardziej nerwowe czy energiczne przeciaganie moze byc (ale nie musi) oznaka, ze pies stara uspokoic siebie albo Ciebie. Podobnie pies zachowuje sie wobec innego psa. Przez to chce jakby powiedziec - ej kolego ja jestem pozytywny wiec luz. Nie denerwuj sie. ;) Co do szukania w materiale. Moja tez lubila sobie rozerwac zabawke czy kocyk z legowiska. Dlatego najpierw ukrywalam smaczki w zakamarkach domu czy na dworze. Jak skumala calkowicie o co chodzi w tej zabawie to nie w glowie jej rozrywanie materialu. Nawet w zeby go nie wezmie aczkolwiek moja nie ma duzych zapedow do materialow - po prostu na tym wyladowywala stres. Ale dlaczego nie polecam od razu zostawiac psa sam na sam z materialem? Bo jak pies bedac sam jednak sie zestresuje to moze starac sie wyladowac wlasnie na materiale. Warto tez sprawdzic co pies zrobi jak juz wynajdzie wszelkie smaczki spod materialu. Jak zacznie go mietosic to pomysl z zostawianiem go samego z materialem lepiej odlozyc na polke. Normalnie pies nauczony szukania nie powinien starac sie jakiejkolwiek rzeczy niszczyc. Pies jest skupiony na szukaniu co blokuje stres. Moja jak sie skupi (a mozna powiedziec ze z nas amatorki w szukaniu) to olewa dzwieki, ktore w innych przypadkach wywolalyby u niej nasluchiwanie i ewentualny stres.
  25. Kurcze to u mnie przypadek ciezki. Fotki dodaja z kilkanascie kilo wiecej... A na zywo tez z kilkanascie.... :diabloti:
×
×
  • Create New...