Jump to content
Dogomania

Franca81

Members
  • Posts

    3015
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Franca81

  1. Kurcze wszyscy byli w Opolu. W moim Opolu. A ja nie dotarlam. :shake: Wystawa byla w okolicach swiat? Bo nie wiem czy sie dodatkowo nie wkurzac ze mnie nie bylo. ;) Juz i tak ominelo mnie spotkanie z Magda. A pomyslec ze mogloby byc spotkanie Tory, Milo i Sintry. :evil_lol: Milo z bratem jechal czy sam? Jak Miluchny wypadl?
  2. Nie ma to jak poranny spacerek (no chyba ze to oszustwo i fotki sa starsze). :evil_lol:
  3. Dzieki dziewczyny. :loveu: Wczoraj nawet jej jesc nie dawalam (nie chcialam ryxykowac). Mloda przespala cala noc. Do tej pory nie interesuje sie rana wcale wiec nawet jej ubranka nie zakladalam. Dzis rano na spacerku zrobila co trza ale miala tez wymioty z zolcia (a wczoraj byla jakby biala piana). Wiec po spacerku czym predzej dalam jesc. Apetytu zbytnio nie ma ale troche zjadla platkow ryzowych i kurczaka. Polozyla sie i lezy. No i co wazne zaczela pic wode. Bo wczoraj nawet nie chciala na nia patrzec. Tak spokojnego psa to nigdy nie mialam. Tyle "dobrego" w tym wszystkim. ;)
  4. Dzieki za kciuki! Juz jestesmy w domku. Wet sie smial, ze mloda jak byla w narkozie i go uslyszala to zaczela merdac ogonem. Wszystko przebieglo ok.Mloda wyszla na wlasnych lapach. Na wlasnym podworku zrobila siku i do domu. W domu juz gorzej. Poszla do klatki i tam sie polozyla.Stara sie zasnac ale co chwile zaczyna plakac. Tak dosyc cicho ale w glosie slychac bol az sie serce kroi. Do tej pory wydawalo sie ze lepiej zniosla narkoze.Ale zaczela wymiotowac. Po 5 minutach jej przeszlo i poszla sie znow polozyc. Mam nadzieje ze juz wymioty nie wroca. Bidulka. :-(
  5. Ufam jej. ;) Postepy u nas juz widoczne. Nie jest mega super ale dla mnie to jak krok milowy. Na dworze juz bardziej nad soba panuje. No chyba ze nie damy rady ominac jakiegos wlasciciela ktory ma w nosie swojego psa bo gada przez komorke. Wtedy eygladam jakbym wykonywala rzut mlotem....Tylko na drugim koncu sznurka nie ma kuli tylko Sintra. Szukanie sprawia jej wiele radochy i juz olala nawet psa co stal za siatka metr od niej! To jest moje wielkie zwyciestwo. Zaczynala sie nakrecac ale na komendecszukaj olala jazgota i zaczela szukac. Mamy tez obroze feromonowa i spray. Ciezko mi na chwile obecna powiedziec ze cos daje. Jutro ciezki dzien mamy. Tzn Sintra bo ma sterylke ale ja juz powoli od zmyslow odchodze. Nie dosc ze to dla niej bedzie ogromny stres to jeszcze wiem, ze znieczulenie juz raz miala i bardzo ciezko to przeszla (skonczylo sie pilna wizyta u weta). Kilka lat temu stracilam kotke oddajac ja na sterylizacje co nie dodaje mi otuchy.
  6. Sorki za post pod postem ale tablet mi wariuje. Z mloda przykladowo jest jak z dzieckiem. Jedno jest hey do przodu a drugie wstydliwe, zmakniete w sobie i bardziej wrazliwe. Pierwszemu deszcz zabawy nie zepsuje wrecz uatrakcyjni a u drugiego dzieciaka spowoduje awersje i wycofanie sie z podworka. Mloda ma podobnie z tym ze ona nie zwieje do domu przed deszczem a zacznie szalec jakby tydzien byla zamknieta w klatce. Dzis na slabnacym deszczyku pracowalysmy wechowo. Mloda nie dostala amoku a ladnie udalo jej sie skupic. Do domu wrocila z calym mokrym lbem od zagladania w krzaki za wyweszonym smaczkiem. Wczesniej byle mokre to szajba. Jej zachowanie jest podobne do niewybiegania, milosci do wszystkiego i do predyspozycji rasy. Tylko ze ona to wszystko ma znacznie bardziej nasilone. Mozna ja wybiegac tak ze pada na pysk ale zobaczy przykladowo goscia w domu i zaczyna wariacje. W takich momentach komenda na miejsce dziala chwilowo. Kazdy ruch goscia jest ja ponowne rozpoczecie rytualu powitania. Ciezko to tak opisac. O wielu rzeczach nie pisalam. Tzn o zachowaniach mlodej. To jest moj najukochanszy pies ale jest trudnym psem. Mloda nigdy nie przyszla po prostu by ja poglaskac (nie wspomne juz o przytulaniu). Da sie mi poglaskac, przytulic ale nie w taki sposob jak normalne psy. Przychodzi do mnie, sprawdza czy jestem, lubi przebywac obok mnie. Nie ma mowy by ktos inny ja poglaskal i zeby mloda sie nie nakrecila. Mloda przy wszystkich ludziach (z wyjatkiem mnie i Tz) od razu sie nakreca. Ehhh ciezko to wyjasnic dokladnie.
  7. Vailet dzieki! Madziu, niestety diagnoza potwierdzona. Mamy zakaz na wszystko by nauczyc mloda od nowa bezstresowej reakcji na otoczenie. Mloda miala do tej pory na codzien wiele atrakcji. Od malego jezdzila pociagami, spotykala ludzi, psy i koty. Jezdzila z nami w gory, do Opola, byla w nowych miejscach, domach czy nawet i firmach. Pies stabilny psychicznie powinien miec normalny kontekt ze wszystkim. Pies niestabilny juz nie. Trzeci dzien mloda ani razu nie biegala. Ani razu nie szalala. Miala tylko zabawy wechowe - czyli szukanie gotowanego kurczaka (bo ma diete). Jedynie ze starych przyzwyczajen moze zuc (mietolic sznur czy zabawke napchana kurczakiem). W przeciagu tych trzech dni roznica w jej zachowaniu jest widoczna. Jest spokojniejsza i nie nakreca sie. Nie wpada na dworze w amok biegania i reaguje na przywolanie. Bechawiorystka nie jest wzieta z ogloszenia. Prowadzi szkole dla psow. Bierze udzial w seminariach itp. Pracuje z psami agresywnymi i psami schroniskowymi. Posiada wlasny ogrodzony teren do szkolen (bylam i widzialam). Ma odbyte szkolenia pod okiem nawet i zagranicznych bechawiorystow. To tak w skrocie. Nasze spotkanie bylo profesjonalne. Spacer i dwugodzinny wywiad. Od tego co mloda je, po ile godzin spi, jak sie bawi, jakie ma zrenice, jakie przeszla choroby, jakie stosowalismy metody wychowawcze, jakie ma zabawki, czy ma drgawki i "przestoje" itd. W pierwszym momencie jak uslyszalam ze to stres to myslalam ze sie przeslyszalam. Ale teraz jak na spokojnie obserwuje mloda to faktycznie to jest stres. Przyjelo sie ze pies zestresowany to albo sie kuli albo atakuje. Ja trafilam na psa, ktory zamiast agresji czy ucieczki po prostu zaczyna miec glupawke. Czlowiek tez jak jest zestresowany a nie czuje zagrozenia potrafi miec glupie zarty. ;)
  8. Nikt do nas nie zaglada. :shake: A u nas sprawy sie pogmatwaly. Zdrowotnie i psychicznie. Mloda miala rozwolnienie. Obecnie jest na papce i lekach. Najgorsze jest to ze musze jej robic zastrzyki... Modle sie by wyzdrowiala bo sterylka 8 maja jest pod wielkim znakiem zapytania. Psychicznie tez zle. Prawie 4 godziny trwala wizyta bechawiorystki. Mloda ma problem z ludzmi i ze zwierzetami. Stresuja ja. Szczescie w tym ze reaguje nadmierna nieprzechodzaca ekscytacja a nie ucieczka czy agresja. Mamy zakaz na wszystko. Na puszczanie luzem, na szalenstwa zabawkami, na ludzi, itd. Wszelkie zabawy jakie stosuje to zabawy wechowe. Dwa dni juz za nami ostrej pracy. Co chwila szukamy kurczaczka gotowanego na dworze lub w domu. Mloda szybko zalapala o co chodzi. Efekty na wlasnym podworku juz widze. Na widok tesciowej nie przestala szukac smaczka. Przy drugim spotkaniu nie podekscytowala sie. Stala spokojnie. Od razu kazalam jej szukac by nie zmieniala stanu umyslu. I sie udalo. Dluga droga przed nami. W zyciu bym nie przypuszczala ze ta niby szalencza radosc i skakanie po ludziach to stres, myslalam ze po prostu tak wszystko kocha i ma full energii. Teraz juz widze ze to nie tak jak myslalam. Juz widze kiedy musze interweniowac bo mloda sie nakreca. Wiem jak. Ciezko bedzie w pracy bo mam czesto klientow ktorzy nie rozumieja ze to stres i ciagle mi gadaja "bo taki jest bokser". A nie moge sobie pozwolic na dosadne slowa bo to klient... Do maksymalnego wyciszania, zabaw wechowych na dniach dorzucam psie feromony, masaz i aromaterapie na bazie uspokajajacej lawendy. Jak efekty beda slabe bedzie trzeba siegnac po leki uspokajajace (zylkene). Kolejnym krokiem sa psychotropy. :-( Mam nadzieje, ze tego ostatniego unikniemy. Prawdopodobnie zrobimy tez badania neurologiczne i ukladu limbicznego. Jestem dobrej mysli. Tzn nie biore pod uwage psychotropow. Ale nie powiem. Jak o tym wszystkim mysle to jest mi cholernie ciezko. Wiedzialam, ze cos jest nie tak. Mialam psa nadaktywnego, spotkalam sie z wieloma psami problematycznymi, lekliwymi czy nawet agresywnymi. Ale pierwszy raz mam do czynienia z psem, ktory tak reaguje na stres.
  9. Nie uwierze jak nie zobacze. :diabloti: Do nastepnych swiat czas migiem zleci.... :cool3:
  10. Szukam fotek a tu Salata! :lol:
  11. Doberek ja sem netoperek. :evil_lol: Jak tu cichutko :crazyeye:
  12. Ja nie chce skarzyc ale na fb jest wiecej fotek Vitusia! :diabloti:
  13. Wspolczuje.... :-(
  14. Skok synchroniczny przez rure the best! :loveu:
  15. Jej jakie kolorowiuskie foteczki! Kocham dzieci na zdjeciach bo sa takie nieruchome i ciche. :diabloti:
  16. Gender dotarlo na dogo? :crazyeye:
  17. Kasiu chcialabym by to byla kwestia mlodosci i tego ze to bokser. Niestety to nie tylko to. Ona sie nakreca tak ze az sie cala trzesie. W ekstremalnych przypadkach dochodzi do tego slinienie. I nie ma tu znaczenia czy jest mega wybiegana czy ma kupe energii. Maksymalnie na przyklad nakreca sie na balona. Wystarczy go zawiesic pod sufitem. Od razu zaczyna sie skupiac by go dorwac (nie skupiac na balonie niestety). Zaczyna sie trzasc i slinic. Potrafi tak sie nakrecic, ze po 5 minutach pada na ziemie jakby obiegla sprintem na raz cala Warszawe. Jak widzi balona to swiat dla niej nie istnieje. Moze potykac sie o lezace na podlodze mieso. Mozna wyc, wlaczyc syrene. Ona jest jak w transie. Nie znalazlam bodzcow, ktore bylyby w stanie ja oderwac. Staralam sie to wykorzystac. Ale na dworze problem jest tego typu, ze podobnie jak na balona potrafi sie nakrecic na cos innego (ale sie nie trzesie czy nie slini). Wtedy balon nie jest gwarancja na odwrocenie jej uwagi. Na dworze ciagle czujna. Kazdy nasz spacer jest praca nad nia. Bywaja momenty ze zobaczy przechodzacego 5 metrow dalej psa i sie nie trzesie, nie wyrywa a stoi wpatrzona. Tyle juz mi sie udalo. Ale pies tylko zniknie a ona juz robi wszystko byleby go zobaczyc lub dogonic. To nie jest tylko moja diagnoza. Behawiorysci, szkoleniowiec i weterynarz to potwierdzaja.
  18. [quote name='Vailet']witamy ;) To na pewno jest bokser? język ma jak od shar peia [URL]http://i1068.photobucket.com/albums/u452/Agattaa/AGA_8734aaz_zps70e24626.jpg:diabloti:[/URL][/QUOTE] Witamy. Patrzac przez pryzmat charakteru to nie mam watpliwosci ze to bokser. :diabloti: No i niestety do Opola nie dotarlam. A taka byla okazja by sie spotkac. No ale co sie odwlecze to nie uciecze. ;) U nas wszystko na odwrot. Mloda ostatnio znacznie bardziej ponosza emocje. Np byl dzien gdzie miala intensywny spacer z aportem i cwiczeniami. Po 3 godzinach miala dwugodzinne zabawy polaczone z nauka. Miala jedynie 5 minutowe przerwy na napicie sie wody i krotki odpoczynek. Po tym na pociag a z pociagu na stacje. Caly czas cwiczenia. Przesiadka w drugi pociag i znow cwiczenia (kaganiec, siad i inne tego typu). Ze stacji do domu wiec znow cwiczenia bo przed nami szedl pies plus obszczekacze zaplotowe. Na podworku puscilam i dostala korby (z emocji). Bylam pewna ze padnie na przyslowiowy pysk. Bylo odwrotnie. Do poznego wieczora biegala z zabawkami po domu. Dopiero wtedy sie wyciszyla i padla. Jutro bedzie podobny dzien. Mam nadzieje, ze bedzie lepiej. We wtorek mamy umowione spotkanie z behawiorystka. Bo ja juz nie mam sil. Mloda tylko w domu i w pracy potrafi lezec spokojnie. Kazde inne miejsce to sie kreci jak osika. Moge siedziec w innym miejscuz nia (u znajomych) a ona przez 5 godzin nie potrafi sie wyciszyc. W nowych miejscach puszczona luzem leci przed siebie (las, obcy dom, obca firma). Nie sprawdza czy jestem. Gdybym puscila ja na jakims osiedlu po prostu by poleciala przed siebie. Na dworze po prostu gluchnie i jakby zamyka sie na bodzce. Moge kliknac ja w udo palcem a ona nie reaguje. Po 5 godzinach chodzenia, biegania, skakania, nauki i intensywnej zabawy normalny pies by padl a ona skacze jakby 3 dni byla zamknieta w budzie. Codziennie cwiczymy. I co z tego ze potrafi wiele komend jak wystarczy paproch na wietrze a ja juz ponosza emocje.Ja nawet mrowka potrafi nakrecic.... Pisalam wczesniej ze ma lek separacyjny. Chyba nie o lek tu jedynie chodzi a tez o emocje. Zostawiona sama w firmie (w swoim boksie) lezy lub siedzi spokojnie. Zostawiona w samochodzie tez siedzi spokojnie (czasem intensywnie ogladajac przechodniow ale tez czesto sobie lezac). Zastanawialam sie jak to jest u nas z wiezia. Ze moze tu tez lezy przyczyna gluchniecia. W domu tam gdzie ja tam i ona. Tzn nie krok w krok. Ale jak ja ide do lazienki to ona kladzie sie w przedpokoju. Tz moze ja wolac ile chce a ona nawet jak podejdzie do niego to i tak wroci do mnie lub polozy sie w przedpokoju nieopodal lazienki. Jak lazienka jest otwarta to nie siedzi w niej ze mna tylko sobie idzie do klatki lezec albo np do kuchni. Jak Tz wyjdzie z domu to nie ma reakcji. Jak ja wyjde to jest czujna i czeka. Uzalezniona ode mnie? Watpie. Zawsze jak jestem na pietrze i ja odesle do klatki na dole to idzie. I kladzie sie grzecznie albo bierze zabawke i sie bawi. Poza tym gdyby byla emocjonalnie ze mna zbyt mocno zwiazana to na dworze by zwracala na mnie uwage. Czasem sie smieje, ze mloda ma tak jak wobalonej juz dominacji wlasna hierarchie. Najpierw emocje, pozniej ja a dalej cala reszta. Ona nawet za kazdym razem jak zasnie to w snie biega, mlaska i/lub mruga powiekami. Nie caly czas oczywiscie jak spi. Czy ktos juz mial do czynienia z podobnym psem? Chetnie poslucham jakis rad. Bo stosowalam wiele metod i kazda konczyla sie kleska. Znow sie rozpisalam. Ale mi juz brak pomyslow. A czytajac publikacje weterynaryjne czy inne specjalistyczne wiem, ze jest wyjscie - leki. A tego za wszelka cene chce uniknac.Wiem, ze za szczeniaka nie uczylam jej tak jak powinno sie szczeniaka uczyc zycia. Ale mloda zachorowala a diagnoza, badania i leczenie dlugotrwale wiec inaczej sie nie dalo. Wybaczcie, ze nie bywam u was na watkach ale jak nie pracuje czy sprzatam to pracuje z mloda. I po prostu nie mam juz sil lub czasu by poszperac na dogo.
  19. [quote name='magdabroy']No to długa droga przed Wami ;)[/QUOTE] Ta droga trwa już od dawna. Bo młoda się zmienia. Co najbardziej jest widoczne jak nie ma na co się nakręcić. W domu to idealny i kochany pies. Na zewnątrz nadal jest kochanym psem ale do ideału to jej baaardzo daleko. Zła jestem. Wolałabym by to była moja wina, że młoda jest po prostu niewybiegana. Że tak jak mi już ciosano kołki na głowie, że powinnam zabrać ją do lasu, wyszaleje się i będzie spokojna. A to nie tak. To nie w tym problem. Obrałam inną strategię i ograniczałam bieganie luzem i tym samym wpadanie w te jej amoki i uważam, że dobrze robiłam. Bo już jak wybuchają emocje to nie stara się ich wyładować skacząc po mnie i podgryzając. Dwa razy (jak była pod opieką rodziny i została puszczona) na widok psa tak się nakręciła i zaczęła do niego lecieć że z całym impetem przywaliła w siatkę ogrodzeniową (w jednym przypadku był to pies ale co do drugiego to już nie jestem pewna - może kot czy ptak). Znów musiałam się wygadać. Humor mi się poprawi jak zaczniemy porządnie nad tym pracować. ;)
  20. [quote name='Kaaasia']To chyba była najgorsza wystawa na jakiej byliśmy. Milo miał wszystko totalnie w dupie, ani nie stał ani nie biegał. Dostał ocenę doskonałą i lokatę 2/3. Podejrzewam że obecne cieczki tak na niego działają :shake:. Jak tak dalej będzie niestety zrezygnuję z wystaw :-([/QUOTE] Pewnie to przez cieczki. Nie ma co się martwić na zapas. ;)
  21. Nstety nie dotarlam. Jak wypadl Miluchny? Ladnie sie prezentowal?
  22. No i po spotkaniu. Mam mieszane uczucia. Nie wzgledem pani szkoleniowiec bo jest to szkoleniowiec i certyfikowany bechawiorysta. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Mloda ma z tym duzy problem (o tym wiedzialam) niestety temat zachaczyl i o uklad limbiczny. O zaburzeniach tego ukladu to nie raz czytalam ale zawsze mi sie kojarzyl z zachowaniami bardziej ekstramalnymi. Sintra to wulkan emocji co wybucha w roznych momentach. Wybieganie nic nie pomoze bo ona moze ledwo zyc ale jak wyleza emocje to chocby dostawala palpitacji to i tak wybuchnie. Do tej pory sprawdzalo sie unikanie stanow pobudzajacych (czyli zakaz samowolki a spacery nawet po wlasnej dzialce na smyczy) i unikanie wybuchow (np w pociagu) nakrecajac emocje na smaczka. Sprawdza sie tez nauka komend. Tylko co z tego ze perfekcyjnie zna siad jak emocje pekaja jak banka. Nagle z powodu roznych bodzcow. Raz to jest listek, czasem wiatr, szkielko co odbije promienie, dzwonek komorki a czasem po prostu cisza. Raz oleje listek ale z kolei pobudzi ja ziemia czy kamyczek (a kamieni nie lubi gryzc ale akurat dany dziala pobudzajaco). Stosowalam metode powtorzen ale wlasnie nie sprawdza sie ta metoda bo za kazdym razem co innego moze ja pobudzic. Stad tez niektorych ludzi olewa a do niektorych robi niekontrolowany wyskok. Nie ma reguly... Rece mi opadaja. Moze po spotkaniach w koncu obierzemy jakas droge wyciszen. Mloda ze tak ujme nie mysli ona po prostu dziala (stad obawy o uklad limbiczny). Zobaczymy. Jak beda efekty to dalsza praca nad nia pojdzie w tropienie. Ufff musialam sie wygadac. Ale praca nad jej emocjami jest strasznie mozolna. A jej nagle wybuchy sa nie do przewidzenia co utrudnia prace nad nia i obranie konkretnych metod. Jedyny plus tego wszystkiego, ze wybuchy sa zawsze pozytywne a Sintra po prostu reaguje zbyt nasilona euforia.
  23. Dziekowac, dziekowac. Faktycznie troche dawno fotek nie wstawialam. Ale pogoda lepsza to sie postaramy poprawic. Dzis byl dzien niestrawnosci. Rano mloda chciala pycholem wywalic cos z siebie ale tylko piana byla. Prawie caly dzien nie chciala jesc, malo pila i tylko spala. Na szczescie kryzys minal. Wsunela karme z kefirkiem i zaczela przynosic zabawki. :loveu: To w niej kocham. Kazda nowa zabawke caly czas nosi w pysku. Jutro jedziemy na spotkanie z pania szkoleniowiec wiec wolalabym by mloda byla w formie. Zbaczymy czy bedziemy sie szkolic. Mloda potrafi w komendach slownych i gestem zostan, stoj, siad, rownaj, waruj itd. Z rownaj ciagle mozolnie pracujemy w rozproszeniach. Szkolilam psy wiec sama dam sobie rade ale jedyny problem to inne psy. A ze u nas na wsi sa tylko za plotowe a na osiedlu przy pracy sa tylko malusie co ludzie je od razu na rece biora widzac nas 200 metrow dalej to ciezko pracowac nad mloda w stosunku do psow. Bo ona wszystko kocha ale za mocno. Nie panuje nad emocjami i na widok psa az sie trzesie.
  24. Kermitek kochany :loveu: Nie cwaniakuj bo sie doigrasz. :diabloti: [url]http://s1274.photobucket.com/user/leonowa95/media/IMG_6545_zps91087bcb.jpg.html[/url]
  25. No co ja tu widze! Rozbierane fotki Theosia, rozmietoszony Lumpek i Tora jak zmokla kura. Plus małż puszczajacy pawie. Oj dzieje sie u was. ;) Zdrowka mezczyznom zycze. I szybszego kwitniecia malin w tym roku. To gdzie sie stawic na zbieranie malin? :evil_lol:
×
×
  • Create New...