Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. tusia leży we frodziowym posłanku na tarasie juz u mnie (zdjęcie z soboty) różowego nie posiadamy (jeszcze ;)) widoczek lekko mi sie omsknął i horyzont tradycyjnie się przechylił :oops:, a zdjęcie robione było na helu, a wręcz w helu, czyli na samym czubku :) krzaczek to rzeczywiście żarnowiec; przykuł moja uwagę właśnie na helu bo tam go było najwięcej; wybłagałam tża, żeby zatrzymał się w miejscu niedozwolonym i poleciałam cyknąc fotkę w celu późniejszej identyfikacji; tata powiedział mi co to jest; w sklepach ogrodniczych mówią, że juz nie mają w sprzedaży bo dawno przekwitły; widać nad morzem inkszy klimat i wszystko sie dzieje z opóźnieniem, bo te żarnowce tam teraz kwitną jak wściekłe; a kolor mają piękniejszy niż forsycje; w chotomowie w ogrodniczym maja jakieś niedobitki więc dziś pojedziemy; to rośnie na piachu i im lepsza gleba tym dla nich gorzej więc argumentem, że nie trzeba dokupowac kilku worków ziemi celem posadzenia w ogródku, udało mi sie namówić tża na zakupy ;) u nas kwaśne piachy więc powinien mieć dobrze :) poker - masz inny kolor? bo mnie sie podoba właśnie ten żółty; czy jakos o niego dbasz w sensie przycinania? jaki ma rozmiar? inga - birma z vegą by się zjadły w 5 minut... :roll:
  2. agis bardzo dziękujemy za ten bazarek :loveu:
  3. [quote name='edek']Bo Tusia to Super Chomik jest :lol:[/QUOTE] pewnie, że tak :) [IMG]http://i43.tinypic.com/2ai48x.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/2pqnxuc.jpg[/IMG] i wakacyjny widoczek znad morza dla ciotek :) [IMG]http://i39.tinypic.com/300xu0g.jpg[/IMG] oraz zagadka - co to za krzaczek? (ja juz wiem :)) [IMG]http://i39.tinypic.com/e9he75.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/5215f.jpg[/IMG]
  4. cioteczki, nie zabijajcie, ale po dwóch tygodniach absencji dosłownie nie wiem w co ręce włożyć, jeszcze sie pojawiły problemy z wyadoptowanym połtora roku temu na śląsk owczarkiem i wątek tusi zostawiłam sobie na koniec jako najprzyjemniejszy... ale juz wszystko rzucam bo edek śle dyscyplinujące smsy :) u chomiczka wszystko w najlepszym porządku, u rodziców było też bardzo dobrze, siedziała utaty na kolanach i wszędzie za nim chodziła; jak poszedł do łazienki to czekała pod drzwiami; nie mógł sam wyjśc z domu bo jak tylko zobaczyła, że zakłada buty to dreptała przy nim w przedpokoju i machała ogonkiem - wychodził z chomikiem pod pachą ;) w drugim tygodniu rodzice przyjechali do nas, żeby zwolnic teścia, który wrócił do domu; jak pisała już edek - tusia natychmiast walnęła się do siebie na posłanko :) ona wszystko znosi bardzo dzielnie, juz rodzice bardziej sie denerwowali, że muszą wyjechać, a ona zostaje; tak więc wszystko jest ok, tylko sie martwię o wynik wizyty 26. czerwca, bo wtedy sprawdzimy, czy są jakieś większe postępy w zrastaniu... zaraz wstawię zdjęcie z tarasu - wczoraj chomik wylegiwał się na frodziowym posłanku ;)
  5. [quote name='egradska']Asiaczek, raczej zewnetrzny. Szczerze mowiac, w sprawie kojca rece mi opadaja, bo ja nie mam z tym zagadnieniem nic wspolnego, nie ja decydowalam, zeby kojec kupic, jaki kojec, gdzie i za ile, ba ja go nawet nie widzialam, ani w stanie zlozonym, ani jakimkolwiek innym.[/QUOTE] czuję się poniekąd wywołana do tablicy w sprawie odpowiedzialności za jakość kojca; przykro mi, ale nie miałam możliwości sprawdzenia jakie materiały zostały kupione, ani co z tego zbudowano; naprawde nie mam już siły wałkowac tego od początku, ani szukać kto co napisał w tym temacie; kasiajock wstawiła rachunki z castoramy (wszystko co do srubki - nikt nie zgłaszał obiekcji), była ustysfakcjonowana sytuacją (jak może pamiętacie zakup kojca był warunkiem zostania kanisa w rudzie śląskiej) więc byłam zmuszona uznać sprawę za zamkniętą; próbowałam (może martika pamięta) zorganizowac sprawę tak, żeby ten kojec był kupiony na hotel mimiś i tylko użyczony kasiajock, ale nic z tego nie wyszło, a byłam za daleko, żeby cokolwiek więcej zrobić; powiedzcie mi kto miał to wszystko sprawdzić? kiedy dopytywałam co sie z kojcem stało, egradska powiedziała, że kojec jest u znajomego państwa, którzy kanisa adoptowali; bardzo mi się to nie podobało, ale co miałam zrobić? jechac i zabierać go stamtąd? pisanie o tym na wątku uznałam za zbyt ryzykowne, bo bałam się posądzenia, że jątrzę i rozgrzebuję starą, przyschnięta sprawę, a przecież u kanisa wszystko ok, więc nie ma co robić szumu; odezwałam się dopiero wtedy, gdy wszystko sie spie.rzyło; ja rozumiem sprawdzanie, ale wszystko co mogłam sprawdziłam, a nie przyszło mi do głowy, że można zrobić kojec bez drzwi, ani tym bardziej taki, w którym pies sie nie może swobodnie odwrócić :cool3: może nich basiura zrobi zdjęcie tego wynalazku, bo bardzo jestem ciekawa, jak to wygląda; a może skoro kojec był zdemontowany, to kilka elementów przydało się do czegoś w gospodarstwie znajomego? na przykład furtka, czy kilka desek z podłogi, plus parę paneli ogrodzeniwych i stąd takie małe rozmiary tego zbitego z pozostałości "czegoś" (bo kojcem to tego chyba nie można nazwać); innego wyjścia nie widzę; zmieniłam pierwszy post, jeśłi macie jakieś sugestie co dopisać to jestem otwarta; jeśli chodzi o pomoc finansową to niestety chwilowo nie dam rady; mam na bdt suczkę ze złamaną i zwichniętą łapką, jest juz po jednej operacji, a czeka ją wkrótce druga (za min. 1200 zł) i cała moja uwaga jest skierowana, aby zakończyć szczęśliwie ten temat; nie sądziłam, że sprawa kanisa powróci i niestety nie jestem przygotowana na opiekę nad dwoma psami;
  6. [quote name='Ewa&Duffel']A ja się w tym roku zawiodłam na Foresto... W ogóle nie działa, znajduję ciągle wbite i opite, wielkie kleszcze i to w bliskich okolicach obroży (na szyi, przy oku, przy wardze). Chyba wywalę tą obrożę, bo jak widać jej działanie jest zerowe. Teraz chcę spróbować Preventica, może lepiej się sprawdzi...[/QUOTE] a może jest za luźno założona? ona musi być dość ciasno przy psie; u mojego krótkowłosego owczarka jest praktycznie niewidoczna pod sierścią;
  7. chciałam tylko dać znać, że od 30 maja do 16 czerwca będę praktycznie off line, edek niech dzwoni jakby co;
  8. od 30 maja do 16 czerwca jestem "wyjechana" i praktycznie off line;
  9. [quote name='Ghanima']hm, hm, a co masz na myśli? Pewnie coś kosmatego :)[/QUOTE] :mdleje:.......
  10. znając waszą historię, zaryzykowałabym nawet 3 małe w zamian za jedną birmę... :roll:
  11. a tu krótki filmik nagrany w zamierzchłych czasach, kiedy to nad mazowszem świeciło słońce... tusia się najwyraźniej wstydzi aparatu i nie wyszła na taras; wolała posłanie frodzia ;) zwróćcie uwagę jak śpiewają pitaszki :) ja niestety znowu faflunię - sorry, ale inaczej nie potrafię mówić do chomika :roll: [video]http://tinypic.com/r/314uwkw/5]View My Video[/video]
  12. [quote name='inga.mm']Nie do końca ogarnęłam temat, ale czytając ostatnie wpisy, ale zgadzam sie z Bogusik. Póki jest nadzieja - bez bólu - trzeba starać się ratować łapeńkę.[/QUOTE] o, cześć ciocia - fajnie, że wpadłaś do tusi :)
  13. [quote name='andegawenka']To znaczy że wie że ją ma:multi:[/QUOTE] prawde mówiąc, to tusia próbowała się drapać nawet jak nózka była jeszcze złamana, co stanowiło widok dość makabryczny... :roll: [quote name='Ghanima']Ciocie, wróciłam a tu takie newsy :) Co do wcześniejszych wątków, to ja jestem za ratowaniem łapinki absolutnie i do ostatniej szansy. Ciotuchno kakadu, a jak Tusinka z finansami stoi? Bo ostatnio wydatki, jak widzę, sypią się jak z rękawa... A tak przy okazji: kakadu - filmik dziś wysłałam o poranku:)[/QUOTE] to będziemy ratować :) a finanse póki co praktycznie na zero, więc i tak dobrze - wszystko dzięki wam :kiss_2: po powrocie z wakacji zrobię bazarek, to może będzie na następną wizytę; a potem to nie wiem, zobaczymy jakie będa potrzeby i jakie zabiegi pan doktor będzie miał w planie... [quote name='Bogusik']Ale wiadomość!:loveu: To już cioci kakadu odpadnie choć jeden obowiązek: DRAPANIA TUSINKOWECGO USZKA...;)[/QUOTE] [quote name='Poker']Ale fajnie, Tusinka nie będzie potrzebowała nadwornego drapacza uszka :multi:[/QUOTE] oj tak ciotki - godzina dziennie do przodu :evil_lol: wybaczcie mi, że jak może nie jestem wystarczająco aktywna, ale pisze tę prace dyplomową i w pracy tak naprawdę ciągle nad nią siedzę (na szczęście nie ma dużo roboty w tej chwili), a w domu to już zupełnie nie ma szans - zmieniliśmy router na lepszy i teraz nie tylko nie działa szybciej, ale jeszcze ciągle zrywa połączenie więc można sobie strzelić w łeb :cool3:
  14. proszę wycmokać ciepłe brzuszyska od ciotki kakadu :loveu:
  15. jakie dobre wieści :loveu::loveu::loveu:
  16. a ja tylko chciałam powiedzieć, że tusia w sobotę [B]podrapała się po uchu lewą nogą [/B]:laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2:
  17. kurczę, to jaki oni mu zrobili ten kojec??? nie może sie w nim nawet obrócić??? :mdleje: już naprawdę się wstrzymam od komentarza... :cool3:
  18. dr sawaszkiewicz odpisała; niestety dr janicki jest na urlopie, ale jak tylko wróci to zobaczy zdjęcie; przedtem mamy czas, żeby skompletowac wszelkie informacje; poniżej zestaw pytań, które w mailu zadała pani doktor: - czy zdjęcie było robione tylko w tej projekcji? - czy znamy historię tej suni? - czy suczka ma temperaturę? - czy korzysta z kończyny? [COLOR=#000000][FONT=times new roman]- [SIZE=3]czy wszystkie pozostałe badania są w porządku (wykonywane były badania krwi (jonogram), usg jamy brzusznej?) pani doktor napisała, że zdjęcie zdjęcia już zamazuje prawidłowy obraz, a po trzech obróbkach jest praktycznie nieczytelne i niestety nieprzydatne pod względem diagnostycznym; z doświadcz[SIZE=3]enia wiem, że zawsze robi sie zdjęcia w dwóch projekcjach, więc [SIZE=3]trochę dziwne, że tu była tylko jedna...[/SIZE][/SIZE] [/SIZE] [/FONT][/COLOR]
  19. kot zakroplony fiprexem (dla kotów) przed tygodniem; wczoraj wyciągnełam z niego 3 dość napite już, ale co ważniejsze ciągle żywe kleszcze :cool3:
  20. wczoraj były pierwsze ostrożne ćwiczenia z rozciagania nóżki; pańcio trzymał na kolankach, pańcia męczyła; ale potrwało to może ze dwie minutki, bo tusia nie wiedziała o co chodzi i była niespokojna, a ja sie bałam jak jasna cholera, że jej tę łapkę złamię... niby mam instrukcje jak to robić, żeby nic nie uszkodzić, ale co innego raz pokazać, a co innego walnąć całą serię; ale będziemy próbować; pomasowałam jej to skurczone ścięgno, ale nie wiem czy to coś da; u frodzia masaże (a masowałam go z póltora roku) nic nie dały; lapki sie nie wyprostowały, bo ściegna były zbyt mocno skurczone...; no nic - będziemy w wkażdym razie próbować; to cholerstwo osteogenon jest piekielnie drogie, zapłaciliśmy za niego wczoraj 40,00 złotych...
  21. [quote name='inka33']:klacz: ale... ale... co to właściwie znaczy? :hmmmm: Wsunął się...?! :-o Obrósł ciałkiem...?[/QUOTE] no nie wiem, jakos się skóra nad nim tak zasklepiła i nie ma dziury; troche dziwne, biorąc pod uwage, że ten drucik cieniutki i powinien wszystko przebijac na swojej drodze, a zwłaszcza cieniutka skórke na tusinej łapce; w każdym bądź razie juz nie drapie jak się bierze tusie na rączki :) [quote name='Bogusik']Czytając opisy z leczenia Tusi,to mi ciarki przechodzą od stóp do głowy.Brrrr....Ale ile człowiek może się dowiedzieć o metodach leczenia,mając do czynienia z chorym psiakiem.Ciocia kakadu,moim zdaniem trzeba walczyć ile się da o sprawność tusinowej łapeczki.Najważniejsze jest jednak to,że malutka nie odczuwa bólu i nie cierpi.Trzymam jak zawsze mocno kciuki zaciśnięte...:kciuki::calus::kciuki:[/QUOTE] dzięki ciocia :kiss_2:
  22. jeśli chodzi o gwóźdź, to on, ku zadowoleniu i po trosze zdumieniu pana doktora, wcale już nie wystaje przez skórę :)
  23. jestem na zaproszenie anuli, ale niestety chwilowo występuję na dogo w roli beneficjenta... czasem uda mi sie wyciągnąć od tż'a jakis grosz na cos z bazarku (argument, że tu są spodnie za 10, a w sklepie za 100-200 ciągle jest w mocy) , ale teraz to juz nawet to nie wchodzi w grę; naprawdę bardzo mi przykro...
  24. no cóż, ta operacja od samego początku była obarczona dość wysokim ryzykiem niepowodzenia, więc niestety trzeba się liczyć z tym, że się nie uda; ale tusia nie cierpi, więc dopóki bilans jest na plus, a myslę, że wszelkie próby uratowania nóżki należy zaliczać na plus, to warto działać; dlatego sie nie będziemy poddawać, tak długo jak długo będzie nadzieja; ale nie do szaleństwa; gdybym sie według was posunęła zbyt daleko - proszę o uwagi; w ferworze walki mogę się zagalopować; ale myślę, że póki co wszystko jest jeszcze w granicach rozsądku;
×
×
  • Create New...