Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. u nas wszystko w porzadku :lol: wlasnie wrocilismy z okruszkiem ze spacerku - wachal wszystko i lecial za nasza dziewczyna i za moim tz-em bo go juz lepiej zna (o cale 3 godziny); trzeba go nosci po schodach, ale nie jest za bardzo ciezki wiec nie ma problemu; wysiusial sie na dworku, ale q nie zrobil, moze dlatego, ze nic nie jadl przez caly dzien; kreci sie troche niespokojnie po mieszkaniu, wacha wszystko i nie moze znalezc sobie miejsca (przez to jego imie przygotowalam dla niego za mala budke i za male szelki, jest wielkosci raczej mojej sznaucerki niz ratlerka) teraz uwalil sie na podlodze i drzemie sobie :lol: jest naprawde przekochany jak narazie (tfu tfu odpukac) dobrze by bylo, zeby znalazl dobry domek; przy okazji: on ma chyba tylko jedno jadro? przydaloby sie znalezc to drugie i wykastrowac go bo jest troche hmmmmm... nadpobudliwy ;) i czuc, ze mocz nafaszerowany hormonami; ale to juz moze pani dorota sie tym zajmie, bo tosia mowila mi dzis, ze zadzwonila do schroniska i podala swoje dane (jest z poznania) wiec chyba ten domek juz przesadzony; gdyby sie zdecydowala, to my mamy rodzine w poznaniu wiec z przyjemnoscia sie tam wybierzemy, zeby zawiezc okruszka; i lepiej zeby sie to stalo jak najszybciej, bo on jest taki kochany, ze juz trudno mi o tym pisac, a za pare dni to bedzie katastrofa jak siebie znam; porobimy okruszkowi troche zdjec jutro i jakos moze chociaz linki mi sie uda pozalaczac tu na dogo; pozdrawiamy was z psiunkiem smacznie spiacym na dywanie na srodku pokoju
  2. czyli okrunio jedzie do mnie:multi:? bo z jednej strony sie cieszylam, ze znalazl domek, a z drugiej (choc to egoistycznie zabrzmi) bylo mi smutno, ze go nie zobacze, bo tak juz o nim ciagle mysle i sie przygotowalam na jego przyjazd, ze az mi wieczorem bylo nieswojo, ze nic z tego nie bedzie...
  3. no to jesli ona nie szuka zdrowego to okruszek bedzie chyba akurat; a czy wiadomo gdzie ona mieszka ta pani dorota?
  4. a jeszcze tak sobie pomyslalam, moze pania dorote (jesli chce zdrowego pieska) zainteresowc zajaczka2? bo ona sliczna taka, sprawna, mlodziutka; albo..... moze iza? co o tym sadzisz murko?
  5. kurcze, widzicie jaka mam szczesliwa reke? :eviltong: juz ktos chce okruszka adoptowac :lol: sprobuje go jakos rozruszac delikatnie jak u mnie bedzie, ale podobno wet powiedzial, ze to prawdopodobnie od urodzenia... coz, zobaczymy jak bedzie;
  6. ja mam niestety ten problem, ze dziele z sasiadami siedem pieter klatki schodowej i winde...; jakbym miala wlasny dom to tez by mi mogli skoczyc :eviltong: tyle, ze jakos nie umiem sie klocic ze starszymi, ale jak trzeba bedzie to sie naucze ;) narazie pewna pani zwrocila mi uwage, ze dewastuje nowa winde przewozac w niej rower; powiedzialm, ze te oblesne napisy na lustrze nie sa wydrapane oponami od roweru i, ze rower nie pluje na podloge - zamknela sie, ale ja mialam caly dzien do d... najgorsze jest to, ze czlowiek stara sie byc ok, a i tak cos sie zawsze znajdzie..., ale to juz na inne forum :razz: a, murko, do schroniska zadzwonilam, podalam wszystkie dane, wiec sie nie martw
  7. no jestem jestem, przepraszam, czekam na okruszka, wlasnie zadzwonilam do tosi, ale ma wylaczony telefon, nagralam sie wiec na poczte glosowa; jezeli pieski beda gotowe do podrozy na sobote po poludniu, to na ktora tosia dojedzie do wawy? ile czasu zajmuje podroz? ja bede w pracy w sobote do 22:00, ale moj malz pojedzie go odebrac; on (malz znaczy sie) jest w strasznej panice, bo nas tu troche mierza zlym wzrokiem sasiedzi, ze ciagle jakis nowy pies (tylko czekam na plote, ze handluje psami :evil_lol:) a on bardzo nieodporny na takie rzeczy jest, niestety; ja tez nie jestem ze stali, a tu sami starsi ludzie; szacunek im sie nalezy, a nie klotnie; wiec nie miejcie mi za zle, ze zanim zdecydowalam sie dac dt to dokladnie sie wypytalam, szczegolnie o to, czy nie jest glosny; ostatni tymczasek dal nam niezle popalic w tym wzgledzie, a ja praktycznie na strychu mieszkam, sciany cienkie, podlogi tez (nie tak dawno sasiadka przychodzila skontrolowac w jakich to my butach hasamy po domu, bo ona doslownie kazdy kroczek...itd) wiec musze uwazac; no ale moze bedzie cichutki (daj boziu) co do czasu jaki moze zostac u nas to tak jak mowilam na watku izy: dwa miesiace ma zagwarantowane, zeby nie wiem jaki byl (tyle wyzebralam u tz); pewnie da sie przedluzyc o miesiac jesli maly bedzie cichy (my mamy sznaucerke strasznie rozdziamgotana, wiec dwa glosne potwory to po prostu za duzo); co dalej, zobaczymy i bedzie to zalezalo glownie od mojego tz; oczywiscie pies nie wroci do schroniska - tego zaden tz, ani stu tz-ow ode mnie nie wydebi ;); mam nadzieje, ze domek sie znajdzie, a ja ze swojej strony tylko powiem, ze byle gdzie nie pojdzie, zeby nie wiem co; tosiu, bo moze zajrzysz tu predzej niz wlaczysz telefon: moze potrzebny ci transporterek? bo ja mam taki swojego kota, moze by sie nadal na podroz, jest calkiem spory;
  8. po prawdziwej burzy mozgow i telefonie do schroniska, powstal pomysl, zeby wziac na tymczas... okruszka; jest malenki, nie moze byc w swietlicy ze wzgledu na aktywne psy, ktore moglyby go 'zadeptac', a on jak wiadomo nie jest w pelni sprawny, musi mieszkac w boksie, a tu idzie zima; do tego bardzo przypomina pieska, ktory byl u nas przez kilka miesiecy w dt i to chyba ujelo najbardziej mojego tz; w kazdym razie tz w koncu powiedzial, ze sie zgadza, a ja mysle, ze dla okruszka wbrew jego ulomnosci latwiej bedzie znalezc dom; w schronisku jest od kilku tygodni, podobno umie chodzic na smyczy, ja bede z nim chodzic na spacerki do parku, powinien sie jakos rozruszac, choc pani powiedziala, ze zadnej poprawy nie nalezy sie spodziewac; mysle, ze w razie czego znajdzie przedluzenie dt u mamy mojej przyjaciolki, ktora mieszka w domku z ogrodkiem (ale to jeszcze nic pewnego), ja bym zapewniala mu karme i jakies wspomagajace stawy i miesnie specyfiki; jesli jego kondycja zdrowotna na to pozwoli, zorganizuje tez zabieg kastracji; moze udaloby sie pojechac z nim do doktora galantego na sggw, on jest naprawde znakomity, moze cos by zaordynowal, ale to zalezy od tym razem naszej kondycji (finansowej) ;) jednoczesnie mam ogromna nadzieje, ze bedziecie mnie wspierac w poszukiwaniu domku stalego dla malucha, bo ja tu na dogo nie znam praktycznie nikogo, nie wiem kto umie robic aukcje na allegro itd; ze swojej strony moge powstawiac go do gazety stolecznej i na 'przygarnij pomoz', wydrukuje tez ogloszenia ze zdjeciem i porozwieszam w warszawskich lecznicach; moze uda sie zostawic cos w jakichs sklepach z artykulami dla zwierzat? sama nie wiem, ale balabym sie zostac sama w tej sytuacji i nie ukrywam, ze licze na wasza i innych dogomaniaczek pomoc; jesli uznacie, ze to zly pomysl (a w koncu lepiej znacie wszystkie realia) to zdecydowalismy sie z tz zaadoptowac okruszka na pelen wymiar wirtualnie (wraz z zapewnieniem mu cieplej budki, smakolykow i ewentualnych lekarstw); pozdrawiam ka.
  9. d...pa :shake: nie mam sie z kim zamienic, a na urlop nie moge liczyc z braku osob do pracy (a podobno jest bezrobocie...)
  10. ja wlasnie od pol godziny staje na glowie, zeby sobie zalatwic zastepstwo na sobote, bo przez przypadek zobaczylam, ze tosia jedzie do mielca po goldenka; zostala mi jeszcze jedna szansa, zaraz bede dzwonic; chcialabym pojechac tam do schroniska (o ile tosia sie zgodzi - doplacilabym jej za paliwo) i zobaczyc jak to wyglada; jesli sunia ma dobre warunki, spi w cieple, nie cierpi glodu to faktycznie nie ma sensu jej chyba stamtad ruszac, choc brzmi to paskudnie; widzialam jeszcze jedna mala suczke - zajaczka2, no i przyznam szczerze, ze maly okruszek chwycil mnie za serce, ale to by trzeba bylo sprawdzic je pod katem kotow, szczekliwosci i agresji w stosunku do innych psow; napisz mi co o tym sadzisz, a ja dzadzwonie do ostatniej osoby, ktora ewentualnie moglaby przyjsc za mnie w sobote;
  11. kurcze, dziewczyny, pojecia nie mialam, ze wy tak daleko mieszkacie; nie zwrocilam uwagi, ze to nie wyzalozylyscie ten watek o izie - myslalam, ze jakos sie tym szczegolnie zajmujecie - moja wina, moglam to lepiej sprawdzic; ale te 100 km murki i 40 ulki to jest faktycznie kawal drogi; wyobrazalam sobie, ze mieszkacie nieopodal jakos; no i to, ze pytania o konkretnego psa i wyjazdy z nim na badania sa traktowane jako fanaberie wolontariuszy - to rzeczywiscie kloda pod nogi... nie wiedzialam jak to wszystko wyglada; nie wiedzialam, ze tak zle to wyglada; w niektorych schroniskach wolontariusze zajmuja sie konkretnymi przypadkami, myslalam, ze tu tez tak jest; to oczywiste, ze murka nie bedzie zaprztalala 100 km do schroniska, potem 150 do kliniki i z powrotem; :shake: w tym swietle brak konkretnych informacji jest calkowicie zrozumialy; zrozumiale sa tez watpliwosci murki, ze skoro nikt nie wzial psa dwuletniego to male sa szanse, ze wezmie siedmiolatke; sprobuje zadzwonic dzis do schroniska, moze trafie na osobe w dobrym nastroju; moze uda mi sie dowiedziec sie jakie sa konkretne przeciwwskazania do operacji; na moje oko ona wcale nie jest az tak zapasiona, zeby nie mozna jej bylo operowac; widzialam w klinikach grubsze suki w kaftanach pooperacyjnych; patrzylam jak tam dojechac z wawy... najkrotsza opcja to 6 godzin przez krakow, nie dam rady w jeden dzien, a w tamtych stronach nikogo nie mam, zeby przenocowac; nie wiem, jeszcze pomysle, moze mozna cos poradzic; leb mi peka i szlag mnie trafia z bezsilnosci :angryy:
  12. wlasnie dokladnie o to mi chodzi; w wawie wszystko jest drogie; ja nie potrzebuje pomocy w kupowaniu karmy, zastanawiam sie tylko po pierwsze: czy jest sens wyciagania jej za wszelka cene ze schroniska? i tu oktawio prosze cie o obiektywna ocene (tak dla samej siebie) jakie sa szanse, ze znajdzie dom w ciagu dwoch miesiecy, i co dalej jesli nie znajdzie? po drugie: czy nie daloby sie ustalic przy pomocy weta schroniskowego wszystkich potrzebnych badan i dopiero sie zastanawiac nad ich kosztami i wykonaniem; do tego jeszcze dochodzi problem taki, ze nikt mi nie odpowiedzial na zadawane przeze mnie kilkakrotnie pytanie: [B]czy macie pomysl na dalsze losy suni? bo ja ja wezme i co potem bedzie? [/B]oktawio z wzieciem jej do domu to nie jest zaden problem; ja te dwa miesiace ciezko wynegocjowalalm i one sa do wziecia; myslalam, ze moze to cos pomoze jakiemus psu; psa musze dobierac ostroznie; jakie warunki musi spelnic juz pisalam; (maly, cichy, nieagresywny itd); zanim podejmiemy jakakolwiek decyzje nalezy wiedziec co trzeba zrobic dla ustalenia faktycznego stanu suczki; na razie wiemy, ze jest otyla (czemu?), ze jest duzo starsza niz myslalysmy (z grubsza 3 razy starsza) i ze jej stan nie jest delikatnie mowiac najlepszy; na same badania nie ma sensu jej ciagnac do warszawy; oktawio - jest sens? chyba nie, prawda? nie jest problemem uzalanie sie nad nia; nie zrozumcie mnie zle, tylko zastanowcie sie co sie stanie po tym czasie jaki zaproponowalam; bo moze sie zdarzyc i tak, ze suka zostanie do konca swojego zycia w schronisku; i wtedy nie ma sensu, zeby opuszczala je na kilka tygodni; czy to dla pomieszkania u mnie, czy dla zrobienia badan; murko, czy pieniadze nie maja znaczenia? czy badania mozna wykonac tylko w wawie? czy nie mozna uzbierac odpowiedniej kwoty, wlaczajac w to koszty przejazdu do jakiejs najblizszej kliniki, i ocenic na miejscu w jakim stanie jest pies? czy schroniskowy wet nie moze powiedziec jakie badania sa konieczne? a potem czy mozna sprawdzic w cenniku tej kliniki ile to bedzie kosztowac? i potem uzbierac te pieniadze i zrobic te badania? i zastanowic sie nastepnie co dalej w ich swietle? prosze was, zebyscie spojrzaly na te sprawe szerzej; bo ja sie staram tak wlasnie robic; mysle, ze poza schronem sa jeszcze jacys weci w mielcu? albo nieopodal? nigdy tam nie bylam, nie wiem jakie sa tamtejsze realia; rozumiem, ze to watek izy, ale jesli rozsadniejsza okaze sie pomoc innym psom rokujacym wieksze nadzieje na dom (sterylizacje), to nie zawaham sie im pomoc w pierwszej kolejnosci; sa niestety psy skazane na dozywocie w schronie choc to okrutne; uwazacie, ze jest sens brac ja na same badania? zalatwiajcie transport; moze dam rade finansowo (jesli sprawilam wrazenie osoby majetnej to tylko powiem, ze praktycznie jestem na utrzymaniu tz) uwazacie, ze jest sens ja wyciagac na 2 miesiace? zalatwiajcie transport; zrobie co bede mogla i na ile mi wystarczy pieniedzy; uwazam jednak i powtorze to jeszcze raz choc widze, ze niewiele osob zadaje sobie trud przeczytania moich wypocin i sensownego ustosunkowania sie do zawartych w nich watpliwosci: najlepiej bedzie ustalic stan faktyczny suki przed podjeciem jakichkolwiek dzialan majacych na celu znalezienie jej domu; co to za dwie buly wisza jej na brzuchu na jednym ze zdjec? moze to juz jest nowotwor? chcecie wyadoptowac chorego psa? jesli otylosc jest jedynym problemem to nalezy ja bezzwlocznie odchudzic i zrobic operacje; jestem pelna dobrych checi, ale pewnych rzeczy nie zrozumiem; proponuje regularne wplaty na diagnostyke - pomysl odrzucony; chyba skonczy sie to tak, ze zadzwonie do tego waszego kierownika i po prostu z nim pogadam bo tu sie bez sensu wszystko rozbija o brak informacji przerywany rozczarowniem osob, ktore myslaly, ze to juz po wszystkim i ze pies jest u mnie (tak naprawde to bedzie dopiero poczatek); ale to juz jutro bo teraz ide do pracy i pozostane tam bez przyjemnosci az do 22:00; niskie uklony i bez urazy ka.
  13. moze nie jest idealny, ale lepsze to niz nic; postaram sie wziac maksymalnie duzo nadgodzin, nie wiem ile mi sie uda, bo to nie ode mnie zalezy, ale jutro powiem szefowi, ze jestem potrzebujaca pieniedzy, moze cos sie uda; wszystkie w ten sposob zarobione pieniadze bede wplacac na konto izy, ale z zaznaczeniem, ze sa to pieniadze [B]wylacznie[/B] dla niej; ze nikt nie moze ich wykorzystac na [B]nic innego[/B] niz potrzebne badania suczki; jestem pewna, ze bedzie taniej zrobic te badania w mielcu niz w wawie; nawet jesli po ich wykonaniu okaze sie, ze suczka w zadnym razie nie nadaje sie do operacji to i tak to bedzie jakis pozytyw - przynajmniej bedziemy wiedzialy, ze na pewno nic nie da sie zrobic i, ze nie zaniedbalysmy zadnej szansy na sterylizacje; uprzedzam, ze to moze troche potrwac, wiec prosze o cierpliwosc; moze murka moglaby sie dowiedziec u jakiegos weta mieleckiego czy innego ile takie badania kosztuja (moze schroniskowy wet niech powie chociaz jakie by zaordynowal jako konieczne); napiszcie mi czy to jest dobry pomysl bo mnie sie juz obwody przegrzewaja od kombinowania; teraz trzeba psa uratowac przed ropomaciczem, ktore ma jak w banku za pare lat od tych zastrzykow; to bym uznala za pirorytet, bo to mu ratuje zycie; o dom bedziemy sie martwic jak zalatwimy te sprawe;
  14. to, ze za pieniadze na sterylizacje izy zostala wysterylizowana inna suczka nie robi mi absolutnie zadnej roznicy; nie bylo czasu na zabawy w upewnianie sie czy wyraze zgode czy nie, pieniadze zostaly wykorzystane jak trzeba w trybie pilnym; ciesze sie, ze moglam pomoc i z pewnoscia na tym nie poprzestane; zmartwila mnie bardzo wiadomosc o wieku izuni; dla mnie (jak juz pisalam) to bez roznicy, ale dla przyszlego stalego opiekuna to bedzie wazne; tak samo jak wazne bedzie to, ze nie nadaje sie do sterylizacji i do konca zycia skazana jest na zastrzyki hormonalne, ktore wczesniej czy pozniej doprowadza ja do ropomacicza i guzow gruczolow mlekowych; to mnie bardzo martwi; boje sie, ze i tak skonczy sie to przedzej czy pozniej operacja usuniecia chorej macicy; a wiec zabieg chirurgiczny pod znieczuleniem ogolnym (ktore, jak rozumiem, niesie ze soba najwieksze ryzyko powiklan) to tylko kwestia czasu; wg mnie ma wieksze szanse na jego przezycie teraz niz za 5 lat; ale ja sie nie znam; to wet decyduje; nie wiem jakie sa koszty wszystkich diagnoz jakich wymaga zabieg chirurgiczny; ktos pisal o usg, inny o badaniu krwi, prawdopodobnie na tym to sie nie skonczy; w wawie wszystko jest drogie; jesli mam na to wydac 400 zlotych jednorazowo (razem z samym zabiegiem) to wole (poniewaz naprawde nie spie na pieniadzach) raz w miesiacu, przez cztery miesiace, wplacac 90 zlotych na sterylizacje jakiejs przez was wskazanej, zdrowej suni, ktora waszym zdaniem tylko brak sterylki dzieli od znalezienia domu; do tego dochodzi jeszcze pytanie czy jest sens wyrywac ize na dwa miesiace ze schronu? czy to bedzie rozsadne? jesli uznacie, ze tak, to prosze: moje drzwi stoja dla niej otworem; budka czeka, miska tez juz jest tak samo jak smycz i obrozka (choc moze lepsze bylyby szelki?); ja po prostu nie wiem jak wy to organizujecie; do tej pory bylam skazana na siebie; moze sprawa jest prostsza niz mysle; a moze zazwyczaj psy przebywaja w dt dluzszy okres? moze sie niepotrzebnie wyrwalam z tymi dwoma miesiacami? jesli tak, to bardzo przepraszam za zamieszanie :oops:
  15. a, no i jeszcze oczywiscie tez sama stane na glowie zeby jej znalezc cos stalego - to oczywiste; a teraz ciotki drogie nie gniewajcie sie, ale juz musze isc spac, bo o 3:00 zadzwoni budzik i bedzie mi masakrycznie trudno wstac; te 4 godzinki musze sie kimnac; poniewaz nie bedzie mnie przez 4 dni napisze tylko, ze nie chcialam nikogo urazic i jesli cos zabrzmialo zle to przepraszam; murko dzieki za zrozumienie, oktawio za zaproponowanie chirurga, kasiu, za twoje emocjonalne reakcje ;); ciekawe czego nie spakowalam, hmmmm dobranoc ka. ps. czy ktoras z was moglaby jakos mi wytlumaczyc jak wstawiac kawalki listow na ktore chce odpowiedziec? jak to zrobic, zeby pokazywaly sie w ramce nad moja odpowiedzia... bo tak mi sie robi galimatias i nie wiadomo do kogo pisze :oops:
  16. no nie wiem, ktos pisal, moze i nie ty :oops:; ale to tak bedzie kosztowalo, skoro za kastracje maluskiego pieska sczardzowali mnie 270... czy wet w schronisku jest gorszy niz warszawski? ulka pisala, ze to znakomici fachowcy; nie mam powodu nie wierzyc; a jesli tak to skoro powiedzieli, ze sunia nie nadaje sie do sterylizacji to moze cos jest na rzeczy? mnie sie nie podoba stwierdzenie, ze pies moze nie przezyc operacji; cos mu sie u mnie stanie i juz widze wasze banery: 'zabita w domu tyczasowym:angryy:'; oktawio, ja tu chyba bym mogla zalatwic zabieg z platnoscia na raty, ale teraz to sie boje juz; i jeszcze jedno: jak widzicie dalsza przyszlosc izy? bo mnie to martwi bardzo;ten pies nie bedzie mogl u mnie zostac na stale; co potem? co jak sie nie uda nic znalezc przez te dwa miesiace? nie obraze sie na stwierdzenie: "spokojna twoja siwiejaca rozczoczochrana - my sie tym juz zajmiemy bo mamy doswiadczenie, ty daj dom tymczasowy na dwa miechy i nie zawracaj nam glowy swoimi watpliwosciami"; dwa miesiace to duzo i malo, ale z doswiadczenia wiem, ze trudno jest znalezc domek dla malenkiego, wykastrowanego, zaszczepionego, odrobaczonego, nauczonego czystosci i podstawowych rzeczy mlodziutkiego pieska; dla mnie to nie ma znaczenia jak stara jest iza - moze miec i 15 lat, ale szanse na jej adopcje galtownie maleja - wiemy o tym dobrze; od poltora roku jest w schronie jako mlodziutka suczka, teraz sie okazuje, ze jest w tak zlym stanie, ze moze nie przezyc operacji; znowu: mnie to nie przeszkadza, ale szanse jednak maleja; moze jestem zbyt pesymistycznie nastawiona; jesli przyszlosc psa wyglada lepiej niz ja to widze w swietle niedawno ustalonych faktow, to wyprowadzcie mnie z bledu; jeszcze jedno: nie wycofuje sie, dwa miesiace ma u mnie zapewnione, dam jej dom tymczasowy jak obiecalam na poczatku;
  17. a kto tak, przepraszam, powiedzial? bo ja nie; dwa miesiace ma u mnie zagwarantowane - tak jak powiedzialam; nie wiem tylko co dalej bedzie i to mnie trapi; moze sie uda zalatwic prolongate, ale to max miesiac - wiec bedziemy mialy trzy miesiace; ostatnio szukalam domu dla psa piec miesiecy, ale fakt, ze to byla akcja indywidualna, wiec nikt mi nie pomagal; teraz jestescie wy, ale to i tak nie daje gwarancji; wraca wiec pytanie: co dalej?
  18. dlaczego wolalabym jej nie sterylizowac w domu pisalam juz na poczatku: sunia jest wystraszona, niepewna, boi sie wszystkiego, u mnie bedzie wszytko nowe, bedzie na poczatku zle sie czula, a do tego mam jej sprawiac bol w tym nowym miejcu - to mi nie przysporzy jej zaufania; do tego w schronisku za kwote 300 pln mozna wysterylizowac 3 suczki, a w wawie zadnej (pisalas, ze to kosztuje 350); ja ostatnio (na sggw) kastrowalam swojego tymczasa (od lipca w domku stalym) i zaplacilam 270 pln, a to tylko kastracja - sterylizacja jest duzo drozsza; do tego bede miala dwa miesiace - to duzo i malo, jesli ona nie jest w na tyle dobrym stanie zeby ja sterylizowac teraz, to w ciagu dwoch miesiecy pewnie nic sie nie zmieni; chcialabym wiedziec co bylo przeszkoda do wysterylizowania psa i w jakim wlasciwie jest wieku (choc to w zasadzie jest nie tyle istotne dla mnie co dla jego przyszlego stalego opiekuna); co do pieniedzy, ktore wpacilam to jesli znalazy juz przeznaczenie to dobrze, jesli nie to chcialabym, aby zostaly przeznaczone na moja wirtualna adopcje okruszka -malego pieska z chorymi tylnymi nozkami - najlepiej na jego rehabilitacje, zdaje sie, ze to mu sie najbardziej przyda, bo jedzenia mu pewnie nie brakuje; od jutra przez cztery dni bede off line; w niedziele wieczorem zajrze na dogo i zobacze co nowego udalo sie ustalic w zwiazku ze stanem suni; pozdr. ka.
  19. jednego nie rozumiem: zmienily sie warunki, wiec pies moze dostawac np. gorsze jedzenie, ale chyba mieszkanie sie nie skurczylo:crazyeye:? tak nie moze byc, zeby pies byl przywiazany do rury na klatce schodowej:shake:!!! jak opiekunka to tlumaczy??
  20. czesc dziewczyny, przepraszam za cisze, ale bylam w pracy (oj jak ja nie lubie pracowac w niedziele :shake:) potem robilam grzyby, ktore moj tz uzbieral w sobote, no i troche mi zeszlo; przelew juz zrobiony; teraz trzeba czekac na decyzje weta; jestem zarobiona, ide spac pozdrawiam was, oktawio dzieki za wsparcie ka.
  21. daj spokoj, rozwazania na temat jak wyglada strylka byly czysto teoretyczne, nikt nie chce nikogo obrazac, mam nadzieje, ze nikt sie nie obrazil; oktawia na pewno nie wyssala z palca tego, ze w niektorych schroniskach sterylizacje wygladaja tak, a nie inaczej; to fantastycznie, ze tam sa tacy wspaniali weci, szcuneczek dla nich; coz moge jeszcze powiedziec... chyba tylko: poprosze o numer konta bo trzeba czym predzej mala wysterylizowac :lol:
  22. bo nie ukrywam, ze strach mnie troche oblecial... czy mala wie po co sie wychodzi na dwor? bo smycz to jeszcze nie problem, mozna pewnie nauczyc chodzenia na niej, ale czy ona zalatwia sie na dworze czy (nie daj bog) po prostu na swietlicy?
  23. ciekawe jakie moga byc przeciwwskazania do sterylizacji? moze mala jest chora, albo niedawno miala cieczke? zapytaj tez jesli mozesz czy podczas zabiegu zostana usuniete macica i jajniki; to bardzo wazne; szkoda psa meczyc na jakies polsrodki; co do chodzenia na smyczy to w takim raze bedzie maly problem :-(; sama nie wiem jak sie do tego zabrac...:-(, bedzie trzeba zatrudnic behawioryste przynajmniej na jedna sesje;
  24. o rany, tylko nie podwiazanie jajowodow :-o! ropomacicze to straszna rzecz i tak trzeba potem operowac; jesli tak ma to wygladac to ja ja wysterylizuje w wawie; najwyzej zaplace wiecej, ale naprawde nie chodzi mi o pieniadze, tylko o to jak ona sie bedzie czula: obce w koncu miejsce i do tego ten okropny bol i strach... ona i tak nie jest w najlepszej kondycji psychicznej, boje sie, ze trudno mi bedzie odzyskac (wlasciwie to zdobyc) jej zaufanie...; ja juz mialam na tymczasie pieska, ktorego sie nie dalo poglaskac, bo po prostu sie rozsypywal ze strachu na widok wyciagnietej reki; takie rany trudno sie goja, a to byl mlodziutki piesek; bog jeden wie co przezyla malenka, ma w koncu juz dwa latka... murko czy mozesz sie dowiedziec jak oni to robia tam w mielcu? jesli ona mieszka na swietlicy to moze mozna jej zrobic porzadna sterylke, kupic kolnierz albo ubranko pooperacyjne (moge kupic tu to ubranko i przeslac - zaden problem); niech policza czas od ostatniej cieczki (bo to ewentualnie i mnie bedzie potrzebna informacja), policza koszty porzadnej sterylizacji, takiej faktycznej i pelnej; oktawio dziekuje ci, ze zwrocilac uwage na ten aspekt - nie mialam o nim pojecia :shake: ka.
  25. no to dobrze, to ja czekam na info o kwocie i jak nie dzis to jutro zrobi sie przelew :lol: chcialabym, zeby ta operacja zostala zrobiona jak najszybciej, ale mam nadzieje, ze weterynarz wie, ze jesli izunia miala niedawno cieczke to trzeba poczekac, az organizm sie wyciszy po tej hormonalnej burzy no i tez mam nadzieje, ze oni tam robia tradycyjna sterylizacje z usunieciem macicy i jajnikow, a nie tylko jajnikow, bo usuniecie samych jajnikow nie zapobiegnie ropomaciszu; przeprazam, ze tak sie wymadrzam, ale juz sie czuje odpowiedzialna za to psisko i martwie sie co z nim bedzie;
×
×
  • Create New...