-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kakadu
-
frodo vel okruszek czuje sie juz dobrze, dzis jest 10. dzien od operacji, wygryzl co mial wygryzc, a reszta wyglada jakby byla na ostatnim juz etapie do zagojenia wiec zdjelam mu abazur; moze arek przestanie mowic na niego kloszard (ze niby ma klosz na glowie, baaaardzo smieszne ;)) czarna mamba juz mu nie wystarczala, musial wyjechac z kloszardem, ach ta wena tworcza :diabloti:; frodek juz sobie zaczyna pozwalac, wczoraj pogonil w parku mlodego jakiegos, mysliwskiego chyba, z 5 razy wiekszego psa; warczy jak dobek na inne psy i musze na niego uwazac bo za bardzo fika; kilka dni temu praktycznie sie pogryzl z sasiadem z bloku obok, tej samej postury i masci i tez ze schroniska; znamy sie z ta pania wiec wybaluszylysmy na siebie oczy w zdumieniu i skonstatowalysmy, ze trzeba bedzie uwazac, po czym kazda poszla w swoja strone; ucze go, ze nie mozna sie zatrzymywac co 3 sekundy (jest zimno i trzeba sie ruszac) szczegolnie na srodku ulicy; moze to wygladac troche brutalnie jak pociagam za smycz, ale wiem, ze on sobie doskonale radzi z chodzeniem i nie zatrzymuje sie dla odpoczynku; kiedys jeden behawiorysta powiedzial mi, ze to wazne, zeby pies wiedzial kto jest szefem i ktora strona smyczy jest wazniejsza; karcil mnie kiedy zatrzymywalam sie co chwila na spacerze bo piesek chcial cos powachac; mowil, ze jest czas na wachanie i czas na 'iscie' i, ze kiedy ja mowie idziemy to idziemy i sie nie zatrzymujemy; frodo troche lubi porzadzic wiec odrobina zasad mu sie przyda; przy okazji dodam, ze nie jest latwo pociagnac frodka do przodu; ma tak silne przednie kopyta, ze trudno uwierzyc; no, ale ogolnie sprawy maja sie dobrze; tylko pogoda taka parszywa, a z frodzia prawdziwy wicehrabia: jak pada to na czubkach paluszkow stapa, zeby w kaluze nie wejsc, i zaraz chce do domu; jak on by wytrzymal w schronisku przez zime to nie wiem; jakos by musial; ale nie musi :) wczoraj zlapal w zeby gumowego kurczaka i warczac i potrzasajac glowa kilka razy przelecial jak burza po mieszkaniu; szkoda, ze nie mialam mozliwosci sfilmowania tego wyczynu, na slowo mi nie uwierzycie jaki on jest sprawny; a, i schudl do 6.10, bo sie duzo rusza i nie dostaje tlustego tylko royalka wiec jest bardziej 'fit' no i latwiej go dzwignac; pozdrawiamy kakadu i frodo juz nie kloszard :eviltong:
-
ulka - pw tosia na maila (bo sie boje, ze cos sie znowu stanie z dogo i nie bedzie innego kontaktu, tak jak dzis nie bylo i wczoraj :(); mail zawsze pewniejszy;
-
dziewczyny zaraz wam wysle cos na pw, bo dopoki nic nie wiem na pewno to nie bede nic pisac na forum; generalnie i doraznie (to do obserwujacych watek) z pieskiem wszystko ok;
-
czekamy zatem, tymczasem sa male komplikacje; wyslalam mail do murki (bo tylko do niej mam kontakt, a dogo nie dzialalo), jeszcze mi nie odpisala;
-
ulka, czy ta aukcja jeszcze jest aktualna? bo tam cos bylo napisane, ze koniec; ja sie nie znam na tym, ale czy mozna ja jakos odswiezyc? mimo tych 470 wejsc nikt sie nie odezwal :shake:
-
wstawilam malego na przygarnij pomoz na portalu gazety; oto link do jego watku: [url]http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=71900183[/url] moze ktos sie zakocha :) a, maly coraz bardziej pewny siebie, zaczyna szczekac na wieksze psy, ale glos ma taki zachrypniety, ze to wcale nie jest irytujace; nalezy jednak na niego uwazac, bo ma swoje humorki ;) i sugerowalabym raczej domek bez kota po trzytygodniowych obserwacjach :cool3:
-
dzwonilam wczoraj do pana doktora modrzewskiego i faktycznie okazalo sie, ze frodo ma zalozone takie szwy, ktore potem same sie wykrusza; wzielam tez namiary na tego ortopede, zobacze jak bedzie z kaska i do niego zadzwonie; zadzwonilam tez do pani stachowicz z fundacji sfora i podziekowalam jej za pomoc w swoim i waszym imieniu; frodo vel okruszek czuje sie juz calkiem dobrze, ale ciagle chodzi w kolnierzu bo wylizuje szew; dzis bylismy w parku bez klosza, bo na spacerze tyle nowosci do obwachania, ze nie mysli o lizaniu; nawet slonko nam zaswiecilo przez chwile; zaraz bedzie psi obiad, ale to po spacerku; pozdrawiam was ka.
-
[quote name='Ulka18']Allegro zmienione, do konca jeszcze jeden dzien. Wystawie ponownie jak sie tylko skonczy.[/quote] dzieki ulka, wyslalam ci wiadomosc na pw
-
pies czuje sie dobrze, juz sie przyzwyczail do kolnierza, szew i okolice nie sa juz tak bardzo czerwone; mysle, ze w ogloszeniach mozna dodac informacje o kastracji; jutro wykonam te dwa obiecane telefony i napisze moze cos wiecej;
-
jestem jestem, dopiero wrocilam z pracy; nic nie pisalam rano, bo te pierwsze 24 godziny byly bardzo, bardzo ciezkie; praktycznie nie spalam bo maly sciagal z glowy ten abazur i nie moglam dopasowac odpowiedniej srednicy obrozy, raz bylo za ciasno, raz za luzno; wreszcie kolo czwartej nad ranem frodo znalazl sobie miejsce do spania przy moim brzuchu (spalam z nim na kanapce) z glowa na mojej rece; dzgal mnie raz po raz abazurem w twarz, ale jakos dospalismy do 6 rano; z dusza na ramieniu zostawilam go o 12:30 i poszlam do pracy, nie wiedzialam co bedzie bo maz wraca do domu przed 17:00, a wiec ponad 4 godziny psy byly same; ale nic sie nie stalo, teraz frodo znowu poluje na mojego kota :( sluchajcie ja to juz chyba pojde spac bo oczy mam na zapalkach; jak tylko sie pozbieram to zadzwonie do pani stachowicz z podziekowaniami i do pana doktora zapytac czy dobrze zrozumialam, ze tych szwow nie trzeba zdejmowac? :crazyeye: no i zapytac o tego ortopede; dobranoc juz wasza ka.
-
no, udalo sie, ale czeka nas dluga noc bo maly ciagle sciaga abazur z glowy; odebralismy go o 21, byl przytomny, ale troche kolowaty (do tej pory jest); byly male klopoty ze znieczuleniem, frodo nie chcial usnac tylko wychodzic i wychodzic na zewnatrz, potem leko zwiotczal mi na rekach co bylo przykrym uczuciem, ale usnac nie chcial; w koncu pan doktor wzial go na stol i podal jakis srodek dozylnie (poprzedni byl zastrzyk domiesniowy); po tym specyfiku frodo rozplaszczyl sie na stole; pytam ze strachem: - panie doktorze, czy on oddycha? no co pan doktor: - nie,zrobil sobie taka przerwe na chwile; malo nie zemdlalam ze strachu, a jak wreszcie odetchnal to ja tez dopiero chyba zaczelam oddychac; a pan doktor powiedzial: - no i co? zaskoczyl gazniczek? potem pomoglam w przywazywaniu froda do stolu i pojechalismy do domu; okazalo sie, ze panu doktorowi udalo sie zrobic tylko jedno ciecie wiec mniejsza jest dlugosc szwu; pan doktor wyczyscil tez malemu za w sumie 1/3 normalnej ceny zabki i zrobil mu hollywoodzki usmiech numer 5; zeby mial frodo w oplakanym stanie, calkiem jakby ktos pokryl je w calosci jakas zywica epoksydowa (przepraszam - tak mi sie skojarzylo); teraz jest ganc pomada :) co do jednego pan doktor sie jednak pomylil: powiedzial, ze kolnierz raczej nie bedzie potrzebny; frodo jednak bardzo interesuje sie szwem i pierwsze co zrobil to wbil sobie zeby w brzuch; na szczescie na przeciwko mamy calodobowa klinike wiec maz polecial po kolnierz; jutro przesle zdjecia do murki, a teraz sama nie wiem co robic, czy isc z nim na chwile na dwor czy dac sobie spokoj... ale pewnie mu sie chce, a jak nie to do rana mu sie zachce jak nic; a i jeszcze jedno: pan doktor powiedzial, ze da nam namiar na dobrego ortopede, zeby na 100% stwierdzic czy tych frodowych nozek nie da sie wyleczyc; ale zapomnialam po tym wszystkim go zapytac, wiec jutro zadzwonie; i jeszcze jedna wazna informacja: [B]bezplatna katracje udalo sie zalatwic dzieki pomocy pani elzbiety stachowicz z fundacji sfora, a zabieg wykonal wspanialy pan doktor adam modrzewski;[/B]
-
no, juz coraz trudniej ignorowac zblizajaca sie godzine zero (czyli 19:00) wiem, ze nasza ciocia misia007 z forum zwierzeta na portalu gazety, trzyma od przedwczoraj za frodo kciuki za co jej slicznie niniejszym dziekujemy :Rose: teraz prosimy inne nasze ciotki o wsparcie bo nam mina rzednie z minuty na minute :-?; to znaczy mnie rzednie mina, bo frodo (od wczoraj zwany przez mojego meza czarną mambą :)) spi sobie po spacerku na srodku pokoju i cos mu sie chyba sni bo pedzi bidulek przed siebie i popiskuje; jak nic goni jakas wiewiorke; chociaz w snach sobie pogania bez ograniczen bo tam, rzepki trzymaja sie kolanek, nozki ma proste i wszystko moze dogonic (chyba, ze akurat mu sie nie chce)
-
o operacji jeszcze cicho sza, nic nie mowilismy frodziakowi, sami o tym nie rozmawiamy, to dopiero jutro wieczorem wiec udajemy, ze zadnej operacji nie bedzie; jutro bede blagac o kciuki, a dzis jak gdyby nigdy nic siedzimy i sie miziamy :)
-
w zyciu nie kupilabym psom kaczki; era kaczek szczesliwie minela i oby nie powrocila :razz:
-
no i patrzcie jaki milusinski piesek - ciotka ulka poprosila tylko, a on z miejsca sie walnal na nowe spanko :eviltong:; zaraz wysle zdjecia do murki bo do niej mam adres mailowy, to wstawi jak bedzie mogla :)
-
ano podoba sie, ale spi tam tylko w nocy; wczoraj jak sie na chwile polozyl wieczorem to sie okazalo, ze baterie w aparacie wyszly, a potem to juz go nie widzielismy jak spal bo jak szlismy spac to byl pod kanapka; rano go widzialam z gory (mamy lozko na pieterku z okazji rozbuchanego metrazu) to znowu nie mialam aparatu, teraz znowu jest pod kanapka... w koncu go zlapie jednak, a wtedy zdjecia murowane :) dzis maly zrobil kupke nieopodal kosciola; kupke jak zwykle zgarnelam do woreczka, a i tak uslyszalam od pewnej dzidzi piernik, ze przychodze pod kosciol smrodzic z psami; powiem wam szczerze, ze takie baby robia ze mnie powoli, ale sysytematycznie straszna suke; jak sie nie opanuje to wyladuje albo w pierdlu za pobicie, albo w zakladzie dla psychicznie i nerwowo chorych; wasza ka.
-
...ze wlasnie wrocilam ze sklepu (hurtownia odpadla z tej przyczyny, ze reanimacja meza nie przyniosla zadnych rezultatow) i frodo ma nowe poslanko :) zaraz mu je wyszykuje i jak tylko sie polozy to cykne mu fote; na razie wszedl pod kanapke jak zwykle na dzienna pospacerkowa drzemke;
-
jestesmy umowieni na zabieg tez na wtorek tylko troche pozniej :multi: pan doktor sie zasmucil zla kondycja frodka okruszynskiego, ale zdecydowal, ze nalezy sprobowac; wiec niech beda wielkie dzieki naszej magicznej tosi2 za jej czarodziejstwo :modla: bo to wylacznie jej zasluga, ze nie trzeba bedzie placic za zabieg; to ja teraz lece reanimowac meza bo cos niedomaga, zeby pojechac potem po to spanie dla frodeusza; o rany, jak sie ciesze, ze sie udalo!!!!!:bigcool: no, przynajmniej pierwszy kroczek sie udal; potem zobaczymy;
-
ja tez mam nadzieje, jutro bede dzwonic; pojedziemy tez kupic malemu jakies poslanko bo juz patrzec nie moge na te prowizorke :cool3:; oby wszystko jutro bylo otwarte jak w powszedni dzien; jak ja nie cierpie tych przedluzanych weekendow :angryy:, niby normalny dzien, a wszystko dziala na pol gwizdka i nigdy nie wiesz, czy cos ci sie uda zalatwic;
-
nie ma murko, ale nie smuc sie :calus: ja teraz mysle o tym jak doprowadzic do konca kastracje frodka na warunkach jakie wyczarowala tosia2 czyli za kompletna darmoche :crazyeye:; znalazlam juz dane tego pana doktora w necie i jutro bede dzwonic; jak tylko sie czegos dowiem to dam znac; ale nie obawiam sie niepowodzenia bo ewentualnie gdyby trzeba bylo zbyt dlugo czekac (chcialabym to miec jak najszybciej za soba), albo wyczuje jakiekolwiek wachanie w glosie pana doktora (moze miec naprawde duzo pracy) to mam zaklepany termin na wtorek i tak czy owak frodo bedzie mial zabieg; (wyslalam ci male co nieco na pw)
-
zadzwonie dzis do ciebie wieczorem bo pacuje do 19:00, potem musze wpasc do sklepu wiec troche mi to zajmie; powiedzmy tak 20:00 - 20:30; bo teraz jest 10 rano wiec chyba troche za wczesnie i moze jeszcze nic nie wiesz;
-
nie, te na modzelewskiego; tutaj trudno by bylo rozmawiac o ewentualnych ratach, to duza klinika i nikt sie nie bawi w rozczulanki, a tam jest zacisznie i mozna liczyc na lepszy kontakt z wetem
-
no to nie wiem, nie chcialabym nadwerezac tosi mamy uprzejmosci... moze sa psy bardziej potrzebujace i jesli ona ma jakies limity to lepiej moze nie wykorzystywac tego na froda? jesli nie, to oczywiscie, ze bym wolala zrobic to taniej, a za reszte wyczyscic mu zeby z kamienia na przyklad, albo kupic porzadne spanie, bo nie moze ciagle spac na spiworku... no nie wiem, a co ty o tym myslisz tosiu? i jeszcze tak mysle, ze ta moja lecznica jest stosunkowo blisko i akurat dzien mi pasuje bo mam wolny i godzina jest ok, bo sobie pojde na 16:00, a potem z arkiem pojedziemy odebrac frodka juz samochodem;
-
hau hau hau hau hau hau odszczekuje bo jestem pod ogromnym wrazeniem po wizycie; pani doktor wspaniala, pan doktor zbadal malucha za darmo i powiedzial, ze caly koszt operacji razem z komplikacjami zwiazanymi z wnetrostwem nie przekroczy... 200 zlotych, a wiec hau hau hau hau bo widac, ze faktycznie normalna kastracja kosztowalaby pewnie 150; tylko skad na boga taka roznica miedzy lecznicami? tu 270 tam 150, zwariowac mozna; no nic w kazdym razie jestesmy umowieni na zabieg na 6. listopada (wtorek) :multi:; tosia wlasnie dzwonila, ale cos nam przerwalo wiec: tosiu, juz zalatwione :) ale dzieki!
-
zanim nabiore powietrza w pluca i po raz kolejny rusze do boju, musze sie wam wygadac; strasznie mnie denerwuje marnowanie pieniedzy opiekunow psow; jak wiecie bylam u lekarza dwa razy; pierwszy wet, bardzo uprzejmy, zbadal okruszka, zainkasowal 3 dychy po czym wyslal mnie na badanie do ortopedy; konsultacja u ortopedy kosztuje 60 zlotych; czy ten pierwszy, ktory nota bene nawet nie potrafil stwierdzic wywichniecia rzepek bo nie jest ortopeda, nie mogl po prostu powiedziec (a wiedzial, ze nie mam kasy do wywalenia na darmo) niech pani mi nie zawraca glowy, i nie zabiera czasu tylko zapsztala sie spotkac z ortopeda? bo ja sie nie znam tak dobrze, po co wydawac pieniadze na te wizyte jak i tak bedzie niezbedna wizyta u specjalisty; czy ja za duzo wymagam? podobno myslenie nie boli, ale tylko jak sie mysli o zarobionych pieniadzach; teraz dzwonie do innej przychodni (daj boze tanszej) i pytam o kastracje; pan doktor "o ile sie orientuje" informuje mnie, ze to koszt rzedu 150 zlotych; sratatata, na sggw zaplacilam 270 bez zdjecia szwow, wiec jakim cudem tu 150 (najwyrazniej zle sie orientuje); pytam czy to robi wielka roznice, ze pies jest wnetrem; - oj to robi wielka roznice prosze pani; - jak wielka? - pytam - no nie wiem, musialbym psa zobaczyc; - wie pan, pies jest ze schroniska, ja nie mam za duzo pieniedzy, czy mozna by jakos stwierdzic ile to bedzie kosztowac? - tak, takie 'stwierdzenie' kosztuje ok. 30 zlotych; a w ogole to jesli jest ze schroniska, to mozna go zawiezc do schroniska i oni go wykastruja; - nie moge, pies jest z mielca... - no, ale jakby byl z wawy to by bylo mozna tak zrobic - ale on nie jest z wawy, jest z mielca, nie bede go wiozla na odjajczanie do mielca - no tak... - no to dziekuje, do widzenia mimo to pojde tam dzis, ale zastanawiam sie, czy jesli stwierdzenie jaki charakter ma wnetrostwo frodka bedzie wymagalo tylko namacania tego jadra, to czy to by sie nie moglo odbyc z dobrego serca; tak po prostu pomacac, powiedzic jak to wyglada i umowic sie na zabieg; czy znow odbede wizyte, wet zbada, zainkasuje 3 dychy i powie, ze psa i tak musi obejrzec np. chirurg... a konsultacja u specjalisty.... chyba mam deja vu; do tego moja suka cos sobie zrobila dzis na spacerze z noga i wracalam do domu z dwoma kulawymi psami, przy czym raz nioslam dla odpoczynku jednego, raz drugiego, a pewna staruszka mijajac mnie powiedziala: 'co to za okrutny czlowiek musial tak zbic tych psow, az chodzic nie moga' po czym zmierzyla mnie zlym spojrzeniem spod krzaczastej brwi; przyznam, ze bylam bliska powaznej proby samobojczej; do tego suka caly czas nie staje na przednia lapke, boje sie po prostu wyjsc z nimi na spacer, zeby mnie przechodnie nie zlinczowali...