Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. [quote name='paros']Kontakt jest w 1-szym poście, podaję nr tel. 0 609 776 794 :lol:[/quote] Zadzwonię jutro gdy skontaktuję się z panem. Przeczytałam, że maluch jest chory na nużycę, czy dobrze zrozumiałam? Czy bardzo dużo futerka stracił? Nie sądzę, aby było to przeszkodą, jednak wiadomo - lepiej człowiekowi powiedziec jaki jest aktualny stan psiaka.
  2. Dzięki za informacje Kako. I tak chcę jechac rano, tak między 8 a 9, bo pozniej bym sie nie wyrobila z czasem. Zadzwonie wcześniej aby uprzedzic wizyte. Kako czy tym razem tez przyjdziesz? :cool3:
  3. Trafiłam na wątek przeglądając dział Przygarne psa. Otóż mam bardzo fajnego człowieka chętnego na przygarnięcie ONka szczeniaka długowłosego (lub podhalana). Chciał kupić w hodowli, ale udało się przekonać go na przygarnięcie. Od już. Proszę o kontakt.
  4. No tak. Więc może ktoś inny zechce towarzyszyć Brutusikowi (....tu uśmiech w kierunku Hanek i Dominiki :cool:). A ja wizytę w urzędzie i tak chętnie sobie podaruję :razz:
  5. Rozmawiałam o Zorce z panią, która interesuje się Sorbonem. Jeśli go nie weźmie (ze względu na kota), obiecała zobaczyć także Zorkę.
  6. Ale ja nie mam numeru do państwa. Powiedziałam pani, że mają czas do wtorku żeby się zdecydować bo pies musi opuścić kopalnie i jedze do hoteliku, a tam znacznie trudniej będzie im go obejrzeć, bo jest dalej. Więc wiedzą, że to pilne.
  7. Sorry, ale chyba info o wpłatach nie jest ważniejsze od wizyty Brytusa u weta? Ludzie napewno poczekają parę godzin i nic się nie stanie z tego powodu... Tak czy inaczej, pasowałoby lepiej rano, bo muszę jeszcze zdążyć później zabrać małą sunię z tymczasu u siostry TZ-ta do weta oraz jechać dać zastrzyk antybiotyk Ponurakowi i chyba też Zorce...
  8. [quote name='Ada-jeje']Dziewczyny nie bawcie sie w posrednikow bo to zajmuje dodatkowo tylko strate czasu i pieniedzy na telefon, dajcie panu ktory pracuje na kopalni i chce przygarnac Sorbona nr. tel. od przewodnika. A pozniej tylko ta z was ktora bedzie nadzorowac ta adopcje zeby pan przekazal telefonicznie czy adopcja dojdzie do skutku.[/quote] Jasne, że tak byłoby lepiej i wiemy o tym. Gdyby to było możliwe. Ale pani zadzwoni do mnie znowu dopiero jutro, być może kiedy mąż będzie już po wizycie. Najwyżej zobaczy go sobie tylko w kojcu. Powiedziałam, że kojec jest niedaleko portierni.
  9. [quote name='hanek']Oby tylko nie uciekał już.[/quote] W obecnym domki nie ma takiej możliwości. Poza tym jak wyzdrowieje zostanie wykastrowany, bo w domu jest suczka.
  10. Niestety potwierdziły się moje początkowe podejrzenia :shake: Sunia ma jakąś infekcję albo zapalenie dróg moczowych. Zauważyłam u niej po sikaniu zieloną wydzielinę, poza tym bardzo rzadko sikała i malutko. Teraz, kedy jest mróz, wogóle nie chce sikać na polu, chyba ją bardziej boli. Na spacerku grzecznie robi kupę, ale z sikaniem czeka do powrotu do domu. Od razu leci na dywan. Jutro idzie do weta. No i niestety trzeba szukać jej domku, okazuje się, że czasem zbyt długo musiałaby siedzieć sama, a to chyba nie ma sensu. Zobaczymy. Najważniejszy jest teraz wet.
  11. Jak będzie przed albo po pracy, zależy kiedy będzie miał więcej czasu. On jest pracownikiem tej kopalni.
  12. Wczoraj znów zadzwonił ten facet z Nysy. Chciał żeby zorganizować dowóz, choćby do Katowic. Nie podobał mi się z rozmowy więc jeszcze raz podkreśliłam, że to jest pies wyłącznie do domu, nie do kojca. Spytałam gdzie ma zamiar ją trzymać. A on... "ja ją chciałem do hodowli, 4 letnia jeszcze się nadaje". Myślałam że napluje w ten telefon :angryy::mad::crazyeye: Powiedziałam, że jest już wysterylizowana i ABSOLUTNIE nie wydajemy psów do hodowli. A ten bezczelnie "to może ten poloicyjny, na dopuszczanie". Wk... się tak, że powiedziałam "człowieku nie rozumiesz co do ciebie mówie - nie dostaniesz od nas żadnego psa do rozmnażania" po czym pięknie się pożegnaliśmy. Baran :angryy::angryy::angryy:
  13. Znaleźli się. Dzisiaj do mnie zadzwoniła jakaś dziewczyna. Opisała psiaka, to napewno ten. Jednak powiedziałam, że znalazł bardzo dobry dom i ona się na to zgodziła. Sami znaleźli go ok 1,5 miesiąca temu i wieszali ogłoszenia. Jednak nikt się nie zgłosił, więc zostawili, ale im uciekał (chyba nie mieli dla niego zbyt dużo czasu). Spytała tylko co mu jest i jak się czuje i czy może odwiedzić. Powiedziałam, że niebardzo, bo mógłby chcieć wtedy uciec z nowego domu. Zgodziła się z tym bez protestów. Także sprawa załatwiona.
  14. Słuchajcie :cool3: Dzisiaj zadzwoniła pani z ogłoszenia Sorbona w Przełomie (taki nasz tygodnik lokalny). Powiedziała, że chce przygarnąć Sorbona by wreszcie sobie odpoczął na emeryturze tak jak zasługuje na to. Rozmawiałam z panią długo, wydaje się naprawdę fajna. Dodatkowo jej mąż pracuje na tej samej kopalni co Sorbon :lol: i jutro pójdzie go zobaczyć. Dobrze by było, aby ktoś zadzwonił do opiekuna i uprzedził go (oraz aby ten opiekun nie nagadał o psie jakichś bzdur). Niestety jest jedna przeszkoda - państwo mają w domu kotkę adoptowaną ze schroniska, która nie boi się psów. Ale są gotowi zrobić "próbę". Gdyby wypadła marnie, zastanowią się nad Zorką lub Brutusem :cool3: Jutro pani będzie znowu dzwonić.
  15. To super. A umowę tego białego podpiszesz czy ja mam za kilka dni iść podpisać do nich?
  16. Tak, trzeba jechać jutro. Brutus czuje się chyba nieźle, jest wesoły i ma apetyt. Usztywniłam mu tą łapkę, żeby tak nie latała i żeby jej nie wyginał bardziej, bo dziwnie układa ją np kiedy pije albo je. Od samego początku karmię go z rąk, bo jak je z ziemi to wygina łapkę. Niestety nie chce pić ze stojaka i miska musi być na ziemi, kiedy pije "klęka" na nadgarstku :shake: Może przez to? Jednak łapka jest mu już obojętna i nawet podczas zmian opatrunku nie interesuje się nią.
  17. Oni by go chcieli na stałe. Jest taki sam jak Szirka tylko ma klapnięte uszka :lol: Powiedziałam, że wpadniemy w przyszłym tyg porobić fotki tamtemu małemu.
  18. [quote name='Ada-jeje']Ulka czy to znaczy ze rozmawialas z panstwem i oni zgodzili sie na niego i pojada do lecznicy jutro go odebrac?[/quote] Już go zabrali, zapewne jakieś 1,5 godz. temu
  19. Widzę, że małe zainteresowanie psiaczkiem... A on już domek chyba znalazł :cool3: u byłych właścicieli Szirki :loveu::multi: Jeszcze tylko trzeba dograć sprawę odbioru.
  20. Niestety chyba nie mam dobrych wieści :shake: Od wczorajszego wieczora wstrzymywałam się, żeby o tym napisać, ale teraz także mama to zauważyła, więc nie jest to moja wyobraźnia.... Brutuskowi chyba odpadła łapka. Wisi bezwładnie na samej skórze, dynda kiedy on kica. Kiedy próbuje się nie podeprzeć jak przedtem czasem uda mu się ułożyć dobrze, czasem znów na nadgarstu albo nawet bokiem. Tak jakby jakieś ściegna puściły :shake: Wczoraj wieczorem mu się zaczęło tak robić a dzisiaj rano już miał bardzo. Nie wiem od czego, bo nic się nie zmieniło. Dalej leży uwiązany, wychodzi tylko na smyczy na sikanie. Chyba że zerwał się jakoś nagle, bo on jest bardzo pobudliwy, krzywo postawił... Naprawdę nie mam pojęcia :shake: Dzwonię do dr-a Gierka.
  21. [quote name='parowka50']jestem myszka chcialam powiedziec ze ciocia ula sie myli wcale nie jest to niesamowite ze zrobilam takie postepy ona nic nie wie jak przyszlam bardzo balam sie ludzi nie chcialam do nich podejsc nawet na krok ale oni swoja cierpliwoscia i wytrwaloscia dozyli do tego zebym mogla zaufac udalo im sie nie jest to jeszcze tak do konca ale juz zaczynam poznawac co to przyjazn jak to fajnie jak ktos cie glaszcze i chce zebym poczula sie bezpiecznie bardzo potrzebuje kogos kto juz mnie pokocha na zawsze i pokaze czym jest zycie bez strachu a cioci uli nie macie co wiezyc bo jej tu nie ma i wcale sie na wszystkim nie zna a chce wszystko zniszczyc zeby to ona byla najlepsza.....[/quote] Wiem jak Myszka się bała, bo ją przez 4 dni łapałam. W deszczu i zimnie, jeździłam nieraz także sama by zastawiać i wymieniać łapki. Wyciągałam jej szczenięta z gniazdka. Więc wiem, jakim psem była Myszka. Jednak to wszystko było po to, aby Myszka ZNALAZŁA DOM, a nie siedziała nieskończoność w DT niezależnie od tego jak cudowny byłby DT. Nie rozumiem czemu odbieracie moje wypowiedzi jako atak osobisty. Na każdym psie fundacyjnym zależy mi tak samo - aby znalazł jak najlepszych właścicieli możliwie jak najszybciej. Dla niej nie będzie problemem znalezienie jej domu. Jaki jest więc sens trzymać ją jeszcze? PS. Zakrywanie się wypowiedzią psa w wyrażaniu własnego zdania jest przejawem infantylności. Pozdrawiam.
  22. Natalia podaj mi proszę na pw numer tel do kogoś z rodziny (albo stacjonarny) kto mógłby rozmawiać na temat kotków - wysyłam je do Przełomu.
  23. Chomik nadal ma jakieś problemy, więc wrzuciłam na innego hosta, troszkę więcej trzeba poklikać ;) Tutaj jest do ściągnięcia [url]http://file4u.pl/download/982400/znaleziony_labek.pdf[/url]
  24. Pasuje. Ale nie wiem czy uda mi się coś wydrukować, dzisiaj mama sie burzyła, że ledwo kupiony tusz a znowu nie ma :razz:
×
×
  • Create New...