A ja już porobiłam dla piesków zakupy w Krakvecie, bo ja leniwa jestem i wygodnicka, żeby to wszystko dźwigać do domu na II piętro. Chrupeczki, zabaweczki i posłanie dla Giny - z wzorem astrologicznym - na szczęście. Poza tym po wyjeździe Jetki nie została Sonemu żadna zabawka, więc dla każdego po jednej, bo teraz to nasze buty nosi w ramach okazywania radości. Przeważnie moje o mam zawsze wyślinione i mokre, więc Gina spada nam jak z nieba, na ratunek butom!!!:evil_lol: