Kochani dzieki jedynej kompetentnej osobie ze Stowarzyszenia czyli pani Prezes uzyskalam informacje o Kamyku,był u niego znajomy tej pani lekarz weterynarii. Kamyk przebywa w ocieplonej budzie,jest zadbany,nie wykazuje zadnych oznak strachu w stosunku do tego pana,mieso dla niego pan przywozi z jakiejs masarnii,jest tylko jedno ale,teren na ktorym przebywa jest nieogrodzony i pies jest na pieciometrowym łancuchu:roll:na spacery z nim wychodzi corka tego pana.
Na sugestie o zwrocie Kamyka,pan odpowiada,ze to wogole nie wchodzi w rachube.
I to wszystko, nie jestem chyba w stanie zrobic cos wiecej:shake:
Co o tym myslicie ?