Dzwoniła joanka, która jest po rozmowie ze swoim wetem, który jest po rozmowie z wetem dojeżdżającym do schronu. Joanka też rozmawiała z wetem ze schronu. Podobno psu ma się na życie, jest duża poprawa i nie ma sensu go przenosić teraz z miejsca na miejsce. Nie wiem na ile to prawda a na ile ściema, tu by się musiała wypowiedzieć Modliszka bo ona zna chyba najlepiej prawa jakimi rządzi się pabianicki schron.