-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
W naszym nadleśnictwie jest zapotrzebowanie na pracowników - do sadzenia lasów. Myślisz, że się ktoś zgłosił? Ani żywej duszy....Nikt nie ma czasu, bo jeden ma 2 kury inny świniaka, a w jednym domu - prababka, babka i córka mają dziecko. To samo dziecko i muszą go pilnować.
-
Mieszkam na wsi...tu masa ludzi jest bez pracy, a nikogo nie znajdziesz do roboty. Najeździłam się, naprosiłam. Każdy się miga, wymyśla, kręci. Wreszcie trafiłam na firmę, która robi ogrodzenia i zamówiłam stelaż, który na początku miał być spawany z pojedyńczych elementów. Myślałam, że tak taniej, okazało się, że razem ze spawaniem wyjdzie koszmarnie drogo.
-
Właśnie dzwoniłam do firmy, która robi stelaż, miał być na jutro, a tu facet zaczyna mi coś smęcić. Jak się nie wnerwię, że ma być na jutro, bo w sobotę zalewamy. Z Fokitą problemy....:(
-
Jak by był, to bym o tym napisała :stormy-sad: Ale nikogo.... *** Dziś rano Sabiszon pogonił kociczkę. Spały razem w pracowni, tzn Misiek wtulony w kociczkę na łóżku, a Saba na swoich kocykach. Wszyscy gromadnie gęsiego podążyli na poranne sioo. Grzecznie poczekali, aż zaspana trafię kluczem w dziurkę. Kulturalnie przysiedli każdy w najwygodniejszej dla siebie pozycji, po czym Saba przypuściła szczekający atak na biedną kocicę... *** Saba i Rex kiedy tak dostojnie leżą przed domem robią bardzo imponujące wrażenie na przyjezdnych. Kiedy np na podwórze zajeżdża listonosz, to każdny normalny pies obszczekuje jego samochód, a przynajmniej podnosi zad i idzie za nim obwą****ąc koła. Tymczasem moje onki ani drgną 8). Samochody muszą stawać przed leżącym w pozie sfinksa Rexem, bo ani myśli ruszyć doopsko. Saba głuchawa, kiedy leży tyłem, to nawet nie słyszy, że coś nadjechało i spokojnie liże łapę. Jest to odbierane jako totalne lekceważenie przyjezdnych. Widziałam jak listonosz podjechał do leżącego na drodze wjazdowej Rexa bardzo blisko z nadzieją, że ten się ruszy i pójdzie, ale kiedy sywletka psa zniknęła mu pod przednią szybą, wyszedł i przemawiając do Rexa starał się go usunąć. Dostał łapę, liza jęzorem, wywalone puste worki po dżądrach i nic poza tym. Musiałam interweniować :evil_lol:
-
No właśnie - po kastracji Rex miał na worku kilkucentymetrowy szewek Tu na wsi podsłuchałam, że mówi się o "wypruwaniu jajek". Jak pies jest zbyt romansowy, to gospodarz bierze ostry nożyk/żyletkę i sam własnoręcznie wypruwa. W zaszywanie nikt się nie bawi.
-
Otóż Rex maiał swoje jajka w czarnym worku. Były duże i twarde ( jakkolwiek to nie brzmi). Po usnięciu ostał mu się ino wór. Może zaniknie, nie wiem...postaram się kiedyś fotę zamieścić. Kiedy myje - do tak namiętnie tam operuje jęzorem, wdusza tam nos i wącha, że zapada mu się ten wąchający nos. Się napisałam :)
-
Eee, Ania....Rex chyba nawet nie zauważył, że mu wory opustoszały. Teraz, kiedy je myje to tak śmiesznie mu się w nie nos zapada :):):)
-
Tu na szczęście jest Poland ;) I raczej silikonowe dżądra naszym psom nie grożą.To chyba byłby większy obciach niż z pustymi worami iść na żebry pod hipermarket :)
-
Tylko niech pomyślę, gdzie by tu iść z tym worem na żebry...żeby obciachu nie było.
-
Przyjacoel Koni sprytnie zauważyła, że ten pusty worek może być niezłą rekalmą...bo pusty, a Rex potrzbuje grosza :)
-
No cóż - dla jego dobra.