On na razie jest wesoły, ma apetyt.
To są krwawiące guzy , które go jeszcze nie bolą i nie swędzą. Ja się staram ze wszystkich sił dbać o jego komfort ale wiem ,że kiedyś nastąpi taki czas ,że zacznie cierpieć i wtedy na to nie pozwolę.
Teraz walczę o stan skóry ale zaczynam przegrywać. Kocham go nad życie i wiem ,że on jest ważniejszy od mojego strachu.