Wróciłam o 7 rano. Całą noc czuwałyśmy nad nimi. Goja , Loluś i Lala strasznie wymiotowały całą noc.
Z Tajem ( to ten beżowy, duży) jest bardzo źle. Leje się z niego krew.
Teraz już są w lecznicy pod kroplówkami..
Dziękuję Wam Wszystkim za pomoc i wsparcie.
Po 15 mam do odbioru 7 fiolek surowicy w Czechach. Muszę kupić 2800 koron.
Paliwo płynie litrami:(
Robimy co w ludzkiej mocy. Nasze możliwości się kończą.Druga noc z rzędu czuwania i zajmowania się chorymi psiakami.
Siedzenie w lecznicy i doglądanie 4 psów pod kroplówkami. Jeżdżenie...:(
Jest nas tylko 3:( Madzia i ja siedzimy w nocy , Kasia o 7 rano nas zmienia żeby zawieźć psy do lecznicy (25 km w jedną stronę) i tam z nimi siedzi.
Czy ktoś ze Śląska mogłby się włączyć do pomocy logistycznej?
Nie spałyśmy już dwie doby, dzisiaj jeśli stan psów się nie poprawi nie udźwigniemy trzeciej nocy bez snu.