Kichaczka ustała. Ale zawsze jest jakieś [SIZE="7"]ALE[/SIZE]
Chłód i wilgoć, więc Zoreczka odczuwa swoje stare schorowane stawy....
Bardzo niechętnie wychodzi na spacerki. Chętne natomiast poleguje w łazience, Wyraźnie szuka odosobnienia.
Wiatry, więc Rexiula nie moze zapomnieć o swoim lewym uszku......
Filuś rzadko odkleja się od kaloryfera - szuka ciepełka, a czasem chyba dla rozgrzewki goni jak nakręcony z Febe po mieszkanku. Za każdym razem są jakieś straty :evil_lol:
Franuś -głównie spi. Nie jest źle bo jak wstaje to ślepka ma duże i błyszczące, a jak jest chory to ma tylko szparki. Ale znowu stracił chęć do jedzenia.
Febe - nadal przylepa. Uwielbia jak jej chuchać pod bródkę....:loveu:
O jednej rzeczy nie pisałam...... bo nie rozumiem :crazyeye:
Guzy Zoreczki wyraźnie od jakiegoś czasu sie zmniejszają... Były jak połówki jajek, a teraz są prawie płaskie śerdnicy orzecha włoskiego...
W grudniu - rok po poprzedniej operacji najgorszy miał być wycinany. I nie bardzo jest [SIZE="7"]CO[/SIZE] wycinać...... A ja tylko smarowałam je olejkiem ozonowanym.... tak po doświadczeniach z kotuchami uwierzyłąm w ten specyfik że chyba ....... spełniło sie stare powiedzonko....