Jak dobrze że ja mam jamniki :evil_lol:
Ale swoje przygody też miałam :evil_lol: Był początek zimy i na kałużach lód się robił.. Trzymałam koleżanki psa (tylko 20 kg:D) i się ślizgałam:) Koleżanka nagle zawołała psa, ten mnie tak pociagnął z zaskoczenia, że wyrwał mi smycz a ja hop do tyłu na dupala :evil_lol: Siła uderzenia była tak duża, że lód się złamał i wylądowałam dupalem w kałuży :evil_lol: Dobrze, że miałam blisko do domu, bo myślałam że mi się odmrozi co nieco :eviltong: