Stonko, wcale Ci się nie dziwię. Jak ja znalazłam swojego Cypisa - kot, na dworcu to pomyślałam: mały, to odchowam i znajdę dobry dom. Ale nie mam serca go oddać. On troszkę szaleje, tu coś pogryzie, ściągnie firankę, kwiaty w doniczkach rozkopie i tak myślę, że jak ktoś się wkurzy za to i będzie na niego zły... to niech już u mnie zostanie, ja go akceptuję takim jakim jest.