Chyba marne szanse u mnie... książki na półkach składam i czekają biedne,,, a ja tylko nitki i papierki, papierki i nitki, i tak w kółko i na wariackich papierach, zawsze na ostatnią minutę...
Dobrze, że Karolcia już wkrótce wyjeżdża do hoteliku. Skoro to hotelik z kuracją odchudzającą, to może i moje suczydło tam wyślę, hi hi hi :)