Bruncio napędził mi stracha ponieważ na spacerku (jednym z pierwszych) zrobił 2 podskoki a przy trzecim pisnął i zaczął kuśtykać. Nie chciał iść dalej więc wzięłam bidaka na ręce i zaniosłam do domu. Nie umiał stanąć na tylną łapkę - nie tą którą ma krótszą . ściągnęłam weta z wolnego - dał zastrzyk i tabletki na 4 dni. Jak ja się bałam że mu się coś stało. I Ale byłyśmy z Ewu dobrej myśli. Dziś jest już dobrze, stawia łapkę normalnie ale trzeba uważać żeby z radości zbyt wysoko nie skakał :)
Jest naprawdę wspaniałym psem, przytulanka straszna, łazi z mną krok w krok. Lubi kocie karmy, pięknie chodzi na smyczy, słucha się bardzo. Dzisiaj poszłam do sąsiadki na kawę żeby mógł sobie - bez wygłupów oczywiście - pohasać na ogrodzonym terenie. Dziś mieliśmy mijankę z mężem i Brunuś był sam około 4 godzin. Z nudów chyba obgryzł wycieraczkę oraz z konieczności zrobił siku i koopę.
Zamówiłam mu niebieską obróżkę i smycz żeby miał coś swojego, jest przekochany :)