No to zapraszamy z całego serca Nutusiu :)
Wczoraj był pierwszy samodzielny Mimisiowy dzień w domu. Dała radę, wszystko ok, troszkę porysowała szklaną wstawkę w drzwiach wejściowych (być może wyglądała czy ktoś nie idzie) i szklaną wstawkę w drzwiach wewnętrznych przy których na wieszaczku wisi jej smyczka. A przecież trzeba ją było pogryźć :P - że z powodu swej niskopienności nie mogła do niej sięgnąć to musiała bidulka troszkę popodskakiwać. No tak ją te smycze wnerwiają, że nawet jak wisi to trzeba ją zlikwidować :)
Legowisk raczej nie używa - chyba że na dworze na trawce. Domowe zajęła jej kotka Pusia bo co ma się marnować. Mimisia i tak leży w zasięgu naszych rąk na kanapie. A ja się do legowiska nie zmieszczę przecież :)
Za domem na ogródku puszczamy ją powoli bez smyczy. Ale jak zrobi co ma do zrobienia, wytarza sie w trawie to zasuwa do tylnych drzwi aż się kurzy.
Jest najukochańsza, przecudowna. :loveu: :kiss_2: :loveu: