Ojej.... dziękujemy za odwiedzinki u Mimisi :P Bardzo nam miło.
Życie Mimisiowe płynie powolutku na poduchach kanapowych. Nic jej nie dolega, trochę jej zmniejszyłam porcje jedzeniowe żeby nie była paróweczka a i tak muszę pilnować ją podczas jedzenia bo Chłopaki by jej wszystko zjadły - szczególnie Franio bo żarty taki jakby cale życie głodował - ale w końcu tyle spala że nie dziwota.
Mimisia ciągle jest wielką przytulanką chociaż muszę uczciwie przyznać że Roni jest większą a Franio też się nauczył i nie pozostaje w tyle. Jak nie siedzę na kanapie to czypsy są gdziekolwiek - Roniś zawsze kolo mnie gdzieś na podłodze, Franio w Mimisiowym legowisku (tym którego nie zjadł) a Mimi na poduchach lub we Frankowym legowisku (musiałam mu zakupić - niech ma jakieś wiano). Jak tylko idę w kierunku kanapy rozpoczyna się wyścig - kto pierwszy a potem drugi wyścig kto najbliżej mnie. No śmiechu co niemiara. Nadal Mimisia nie lubi Franka - zdarza się że się popodgryzają w zabawie - ale to Mimi musi chcieć - a rzadko chce. Zabawki wszelakie Mimi ma w nosie - nie bawi się. Teraz szczególnie wieczorem wychodzi na szybkie sioo i do domu - Chłopaki biegają a ona na oduchy :)
Nadal jest najgrzeczniejsza i ma fory - była w końcu pierwsza i jest dziewczynką. Moją ukochaną. Zresztą Chłopaki też są ukochane. Na spacerki chodzi chętnie ale nadal na smyczy - boje się idąc z całą trójką że mi się rozbiegną po polach i w trzech kierunkach nie pójdę.