Jump to content
Dogomania

lewkonia

Members
  • Posts

    1557
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lewkonia

  1. [SIZE=5][COLOR=darkorange]Sarenka[/COLOR][/SIZE] to najpiękniejszy pies na dogo. Kto sądzi inaczej, będzie zmuszony ze mną walczyć na ubitym polu:evil_lol:
  2. A moja ulubienica jeszcze u KarOli? Domku pokaż się!
  3. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia kilka lat temu w Łodzi. W domu siedział zamknięty dalmatyńczyk - Lopez. Uratowała go łódzka straż miejska. Po wyciągnięciu go przez okno wyglądał jak szkielet obciągnięty skórą. Zaczął się juz proces samotrawienia organizmu! http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23193&highlight=Lopez http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=18931&highlight=Lopez Długo szukał swojego stałego domku, jeździl po Polsce, ale trafił w dobre ręce w okolice Szczecina. Co z jego okrutnym i bezmyślnym właścicielem? Nie wiem!
  4. Niestety z wielu postów na dogo mamy obraz TOZów. Zazwyczaj to są jedynie "kółka wzajemnej adoracji" i synekury dla osób ustosunkowanych.
  5. Oktawia - wszystkim się wydaje, że w schroniskach są tylko kundelki. [SIZE=4][COLOR=red]27% bezdomnych zwierząt to psy rasowe[/COLOR][/SIZE] [SIZE=4][/SIZE] [COLOR=black]Pochodzą z "rozmnażalni":angryy::angryy::angryy:[/COLOR]
  6. Zamknęli swojego psa w domu i pojechali sobie na wakacje Piotr Żytnicki 2008-07-19, ostatnia aktualizacja 2008-07-18 19:41 W mieszkaniu w centrum Gorzowa przez trzy dni ujadał wycieńczony pies. Policja odmówiła wejścia do środka: - Moglibyśmy wyważyć drzwi, gdyby chodziło o człowieka. Fot. Daniel Adamski / AG Właściciele kundelka, dwaj bracia, wyjechali w odwiedziny do krewnych. Psa zostawili bez opieki. Ujadanie słychać było przez otwarte okno na całym podwórku. - Wył w dzień i noc - opowiada kobieta, która pierwsza powiadomiła policję. Kamienica w centrum Gorzowa. Odrapane ściany, skrzypiące schody. Po raz pierwszy policja przyjechała w czwartek po godz. 19. - Nawet nie wysiedli z radiowozu. Popatrzyli i odjechali - opowiada jedna z mieszkanek. W piątek rano kobieta znów zadzwoniła po policję. Policjanci porozmawiali z sąsiadami, spisali notatkę i odjechali. Wtedy zawiadomiła Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Inspektorzy z TOZ przyjechali na miejsce z reporterem "Gazety". Drzwi zamknięte, pies wciąż wyje. - Wzywamy policję - postanawia Anna Dryglas, szefowa TOZ w Gorzowie. Po godz. 10 policjanci znów są na miejscu. Z relacji sąsiadów wiemy, że pies jest zamknięty od trzech dni. Nie był wyprowadzany. Może nie mieć jedzenia i wody. - Trzeba go uwolnić - przekonuje policjantów Dryglas. To samo mówią sąsiedzi: - Jest otwarte okno. Można wezwać strażaków - podpowiadają. - Możemy jedynie spisać notatkę i zacząć szukać właścicieli - rozkładają ręce policjanci. - Ile to potrwa? Nie wiemy. Rafał Niedźwiecki, inspektor TOZ, postanawia dostarczyć psu jedzenie. Wchodzi na klatkę schodową i przez otwarte okno wrzuca do mieszkania parówki. Po chwili wlewa wodę do worków foliowych i wrzuca do mieszkania. Przed południem w mieszkaniu pojawiają się właściciele, dwaj bracia dwudziestokilkulatkowie. Z policją wchodzimy do środka. Od drzwi uderza odór odchodów. Na podłodze miska z wodą. - Właśnie sprzątaliśmy - mówią zaskoczeni lokatorzy. Pies jest wychudzony, wygląda na niedożywionego. Nie ma też szczepienia na wściekliznę. TOZ rozważy, czy powiadamiać prokuraturę. Dlaczego policjanci nie zdecydowali się wejść do mieszkania pod nieobecność właścicieli? - Gdyby chodziło o ratowanie zdrowia lub życia człowieka, moglibyśmy wejść do środka - odpowiada rzecznik gorzowskiej policji Sławomir Konieczny. - Ale nie będziemy wywalać drzwi tylko dlatego, że pies szczeka. Gdyby policjanci to zrobili, przekroczyliby swoje uprawnienia. Policja mogła wystąpić o zgodę prokuratora na wejście do mieszkania. Ale, jak ustaliła "Gazeta", nawet o to nie zapytała. Dryglas: - Wiem, że zdrowie i życie człowieka chroni konstytucja, a psa "tylko" ustawa o ochronie praw zwierząt. Ale w preambule tej ustawy jest napisane "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą". To powinno policjantom wystarczyć. Ten pies błagał o pomoc. Zachowaniem policji jest zdziwiony mecenas Jerzy Synowiec: - Tłumaczenie w tej sytuacji, że własność prywatna jest świętością, jest absurdalne. W prawie istnieje pojęcie stanu wyższej konieczności. W tej sytuacji dobrem ważniejszym od drzwi było życie zwierzęcia. "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą" - dlaczego policja nie skorzystała ze swoich uprawnień? Policjanci powninni odpowiedzieć za swoją bezczynność!
  7. Wyrzucili psa przez okno, później dobili rd 2008-07-18, ostatnia aktualizacja 2008-07-18 11:58 Policjanci z Tomaszowa zatrzymali dwie osoby, które wyrzuciły z okna na II piętrze kundelka. SERWISY Zwierzęta Zatrzymani to 51-letni mężczyzna i 24-letnia kobieta. Jak ustalili mundurowi, nieludzcy właściciele wyrzucili zwierzę w nocy pomiędzy godziną 2 a 3. Po upadku pies najprawdopodobniej jeszcze żył, świadkowie słyszeli straszliwy skowyt dobijanego kundelka, a pod oknem były widoczne ślady krwi. Martwe zwierzę właściciele podrzucili do sąsiedniego ogrodu. Sprawcy wpadli w ręce policji - w chwili zatrzymania mieli w organizmie ponad 1 promil alkoholu. Trafili do policyjnego aresztu - dzisiaj, po wytrzeźwieniu prawdopodobnie usłyszą zarzuty znęcania się nad psem, za co grozi do 2 lat więzienia. Ja już nie mam siły na ludzką głupotę i okrucieństwo. Jeśli wyrok znowu będzie symboliczny... ze względu na niską szkodliwość społeczną... to takie przypadki będą jeszcze częstsze.
  8. Jakie to dziwne czasy nadeszły:shake::shake::shake: Dalmatyńczyk szuka domku i znaleźć nie może:shake::shake::shake: Młody, odchowany, odtuczony przez bunię:evil_lol:, odjajczony - też przez bunię:evil_lol::evil_lol::evil_lol: .... po prostu psi ideał.
  9. Pewnie część pójdzie "pod igłę" :placz: Jeśli to spore pieski to szanse znalezienia domku są bliskie zeru. Niestety. Ja zawsze będe powtarzała, że sterylizacja jest lepsza od eutanazji.
  10. [URL]http://video.google.com/videoplay?docid=-7105458742770657802[/URL] Tylko jest długi - trwa 1,5 godziny. Narratorem jest Joaquin Phoenix, muzyka - Moby:loveu:
  11. [URL]http://video.google.com/videoplay?docid=-7105458742770657802[/URL] Dla wszystkich, których nie przekonał film Roberta Valentine. Narratorem jest Joaquin Phoenix, muzyka jest autorstwa Moby'ego. [COLOR=red][B]27% rasowych psów jest bezdomnych![/B][/COLOR]
  12. [URL]http://video.google.com/videoplay?docid=-7105458742770657802[/URL] Długi - trwa 1,5 godziny - ale warto go obejrzeć. Narratorem jest Joaquin Phoenix, muzyka Moby.
  13. Mam tylko nadzieję, że wrzawa medialna wokól sprawy Mago wpłynie na sytuację zwierząt we wszytkich polskich ogrodach zoologicznych. W Łodzi padają po kolei ze starości duże zwierzęta - nie ma już hipopotama, nosorożca, jednej ze słonic indyjskich... i nowych na pewno nie będzie, bo nie ma do ich hodowli odpowiednio dużych wybiegów. Na razie zaczęto planowanie powiększenie terenu łódzkigo ZOO, aby można bylo wybudować wybiegi dla słoni, nosorożców i hipopotamów. Ale taka rozbudowa bardzo dużo kosztuje, a inwestycja nie przynosi dochodów miastu. Co dalej będzie ... zobaczymy. Ale na pewno nikt nie będzie przetrzymywal dużych zwierząt w betonowym ciasnym bunkrze. W Łodzi jest jedyna w Polsce hodowla lwów azjatyckich, które mają rozległy i wygodny wybieg. Warto wzorować się na dobrych rozwiązaniach.
  14. Tak dawno nie zaglądałam na wątek[SIZE=5][COLOR=darkorange] Sarenki[/COLOR][/SIZE]:oops::oops::oops: No i co? Jeszcze nikt się nie poznał na urodzie i wdzięku tej sunieczki?
  15. Laster baardzo potrzebuje stałego domku. Jak każdy dalmatyńczyk, pragnie pokochać tego swojego jedynego właściciela na zawsze.
  16. Buniu - nie jest łatwo o domki dla twoich milusińskich. Ale może choć jeden wielbiciel kropeczek pojawi się u ciebie?
  17. Tak, owszem, pan Gucwiński widzial w Mago reproduktora. Ale w dzisiejszych czasach jest jeszcze możliwość przechowania nasienia i późniejszej inseminacji. Za niewykorzystaną możliwość bycia reproduktorem Mago zapłacil wieloletnim pobytem w karcerze. Czy tak powinno być?
  18. [quote name='Dragonova']Podobno te koty zostały wywiezione na wieś(gdzieś nawet była podana jej nazwa) i tam porzucone z zarządzenia obecnego dyrektora oraz kierownika terrarium. Oczywiście dla tych kotów to oznaczało pewną śmierć ale z drugiej strony w ostatnim czasie(jeszcze za rządów Gucwińskiego) kotów w wrocławskim ZOO namnożyło się tyle, że trzeba było coś zrobić. Nikt niestety nie pomyślał nad znalezieniem kotom nowych domów(i tu winne są wcześniejsze i obecne władze ogrodu zoologicznego) - myślę, że wystarczyło by kilka ogłoszeń w prasie/mediach elektronicznych + na terenie ZOO i chętni by się znaleźli. quote] Dziwne jest to, że za dyrekcji państwa Gucwińskich nie zdecydowano się na wasektomię Mago, ani na kastrację kotów. Czy to jakaś osobista niechęć do takich zabiegów? Lepiej było więzić niedźwiedzia w karcerze, a koty rozmnażać do gigantycznego stada niż poddać zabiegowi kastracji? Dziwne:razz:
  19. ulv - jesteście na miejscu - i możecie działać. Jeśli nowy dyrektor nie ma odpowiedniego poziomu etycznego, by opiekować sie zwierzakami - protestujcie. Dogo pomoże.
  20. Najsmutniejsze jest to, ze pan Gucwiński zaczął właśnie działać pod wpływem owego hałasu. Zmarnował wiele lat i nie widzial potrzeby aktywnego poszukiwania odpowiedniego miejsca dla niedźwiedzia. Ciekawe, jakie zwierzę nie byłoby agresywne, gdyby było skazane na przebywanie w takich warunkach? Pan Gucwiński, jako długoletni dyrektor ZOO, doskonale wiedział, że ciasne pomieszczenie wzmaga u zwierzęcia frustrację i agresję. Nie robił nic, dokąd nie rozpoczęła się wokół sprawy misia wrzawa prasowa. I to go, moim zdaniem, najbardziej obciąża.
  21. Wasze glosy uważam za ważne, ale zastanawia fakt, że nowy dyrektor ZOO we Wrocławiu znalazł nowe miejsce dla Mago w ciągu 3 miesięcy. Pan Gucwiński nie zdołał tego uczynić w ciągu 6 lat. Tu na dogo mamy wiele przykładów, jak zwierzęciu - z pozoru nie do adpocji - można znaleźć kochający dom. Ale, wiemy też ile w to trzeba włożyć wysiłku. Po owocach poznajemy ludzi. Pan Gucwiński nie dołożył starań, aby nowe locum dla Mago znaleźć. I to pozostaje jego winą - niestety.
  22. Sąd: Gucwiński nie znęcał się nad niedźwiedziem asz, PAP 2008-07-15, ostatnia aktualizacja 15 minut temu Antoni Gucwiński, b. dyrektor wrocławskiego ogrodu zoologicznego, nie jest winny znęcania się nad niedźwiedziem Mago - uznał wrocławski sąd. Wyrok nie jest prawomocny. http://bi.gazeta.pl/im/7/5145/z5145187N.jpg http://wiadomosci.gazeta.pl/i/37/lup2.gif Fot. Łukasz Giza/AG W sądzie Hanna Gucwińska towarzyszyła mężowi B. dyrektor wrocławskiego zoo został oskarżony przez Fundację Viva. Fundacja zarzucała mu, że "długotrwale przetrzymywał" Mago w bunkrze, bez światła, wybiegu i możliwości przebywania w naturalnych dla niedźwiedzia pozycjach oraz o to, że nie dołożył starań, aby te warunki poprawić. Niedźwiedź żył w betonowej klatce od chwili, gdy zaatakował karmiącego go pracownika zoo. Sędzia Anna Orańska-Zdych w uzasadnieniu wyroku powiedziała, że chociaż niedźwiedź rzeczywiście przetrzymywany był w złych warunkach, nie można uznać tego za znęcanie, ponieważ Gucwiński stara się cały czas poprawić te warunku m.in. szukając dla Mago miejsca w innym ogrodzie zoologicznym. Ponad 70-letni Gucwiński, który od 2007 roku jest na emeryturze, przyjął wyrok z wyraźną ulgą. Na sali sądowej była z nim żona - Hanna Gucwińska. Pełnomocnik fundacji Viva zapowiedziała apelację od wyroku. Kochani - musimy wspomóc Fundację VIVA w staraniach o apelację. Taki wyrok to skandal!
  23. Domek musi się znaleźć, bo zaczniemy Bunię posądzać, że chce sobie zrobić z dalmaśków futro :evil_lol::evil_lol::evil_lol:tyle ich przecież ma, że to chyba rekord Polski.:eviltong: [SIZE=5][COLOR=darkslategray]Laster[/COLOR][/SIZE] ma prawo być tym jedynym i wyjątkowym... choć wszyscy podopieczni Buni są przez nią traktowani wyjątkowo, to domek baaardzo jest dla Lastera potrzebny.
  24. Poprawność polityczna zeszła w Szkocji na psy Maciej Kuźmicz 2008-07-04, ostatnia aktualizacja 2008-07-03 21:46 http://bi.gazeta.pl/im/5/2822/m2822615.gif Psiak na policyjnym plakacie w Szkocji rani uczucia muzułmanów - taki zarzut z ust jednej osoby wystarczył, by plakat poszedł na przemiał. A w Wielkiej Brytanii odżyła dyskusja o granicach poprawności politycznej http://bi.gazeta.pl/im/4/5422/z5422884N.jpg http://wiadomosci.gazeta.pl/i/37/lup2.gif Policyjny plakat z psem zranił uczucia religijne muzułmańskiego radnego z Dundee Policjanci z regionu Tayside w Szkocji sfotografowali psiaka w czapce policyjnej z leżącym obok telefonem. Na ulotce szczeniak "Rebel" ("Buntownik") miał informować mieszkańców o nowym numerze policyjnej infolinii. - Pies to w islamie stworzenie nieczyste - zaprotestował Mohammed Asif, radny i przedstawiciel społeczności muzułmańskiej w Dundee, głównym mieście regionu Tayside. - Te ulotki mogą być obraźliwe dla muzułmanów. Nie wszyscy sklepikarze będą chcieli je wystawiać w witrynach, więc akcja będzie mniej skuteczna. Asif uważa, że policja wyrzuciła pieniądze, bo na pocztówki z pieskiem żaden muzułmanin dobrze nie zareaguje. Policja natychmiast wycofała psie pocztówki. I się pokajała. - Niestety, nie zasięgnęliśmy opinii doradcy ds. różnorodności, zanim wydaliśmy pocztówki. Powinniśmy to zrobić - tłumaczył się rzecznik policji z Tayside. Reakcja ta szczerze zdumiała mieszkańców Dundee, również muzułmanów. - To posunięta do absurdu poprawność polityczna. Pies od setek lat jest na Wyspach symbolem przyjaciela człowieka, pomocnika. Na pocztówce nikogo nie obraża - mówili mediom mieszkańcy. - Policja powinna działać delikatnie w sprawach mniejszości, ale nie powinna przepraszać za to, że żyje. - Te kartki są neutralne. To zwykłe informacje - mówili dziennikarzom także muzułmańscy sklepikarze. Zakłopotani rozmiarami afery są liderzy społeczności muzułmańskiej w Szkocji. - W islamie nie ma podstaw, żeby robić awanturę z powodu obrazka ze szczeniakiem - mówił dziennikowi "The Scotsman" Osama Saeed, szef Scottish-Islamic Foundation. - To raczej kwestia kulturowa niż religijna. Każdy ma inną wrażliwość, może czyjeś emocje ucierpiały. Ale to nie jest obraza islamu. Sprawa wykroczyła daleko poza granice Szkocji. Konserwatywny dziennik "Daily Telegraph" poświęcił jej spory tekst. Media w Wielkiej Brytanii podkreślają, że poprawność polityczna i dbałość o uczucia religijne nie mogą przesłaniać zdrowego rozsądku. Podobny przykład nadwrażliwości dały władze Birmingham, które w 2006 r. zabroniły dekoracji świątecznych w ratuszu, by nie urazić uczuć religijnych muzułmanów, hinduistów i ateistów. Również wtedy dziennikarze nie znaleźli nikogo, kto by się miał obrazić o to, że przed magistratem stanie bożonarodzeniowa choinka. - To po prostu nowoczesna cenzura - protestuje Richard Cook, rzecznik na Szkocję pozarządowej organizacji Campaign Against Political Correctness (CAPC) tropiącej absurdy poprawności politycznej. - Jest groźna, bo nie tylko tłumi wolność słowa, lecz także ośmiesza państwowe instytucje. "To przeprosiny policjantów są obrazą, a nie pies na plakacie" - napisał w czwartek publicysta "The Times", jednego z największych brytyjskich dzienników. I dodał: "Jeśli ktoś próbuje zbyt mocno promować tolerancję religijną, tylko pogarsza sytuację". Radny Mohammed Asif zaszył się w domu i nie odbiera telefonów. Wydał jedynie oświadczenie, że chciał tylko zapobiec napięciom międzyreligijnym. Szczeniak "Rebel" czuje się doskonale. Ma sześć miesięcy, w policyjnym blogu jego opiekunowie regularnie piszą o jego postępach i o tym, że już niedługo ruszy na patrole. Również do dzielnic muzułmańskich. A policja w Polsce się nie obraziła, choć o nich mówimy "psy" :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  25. Od trzech miesięcy nikt tu nie zajrzał:-o:-o:-o A szczeniaków na dogo i w schronach przybywa i przybywa.........
×
×
  • Create New...