dokladnie, nie ma roznicy czy ma sie psa 15 lat, czy 6 dni jak bylo w moim przypadku...
Rocky to był szczeniak, jechałysmy do schroniska pozabierac wszystko co jest w kiepskim stanie. On wygladal calkiem dobrze, nie bylo zadnej oznaki choroby. Ale tak patrzyl, ze nie moglam sie powstrzymac. Nieplanowo wzielysmy i jego (razem 7 psow). Pojechał do mnie na tymczas i już w nocy bylo wiadomo co sie dzieje. Rocky miał parwo. Walczyłam o niego dzien i noc. Przez 6 dni. Ostatniego wieczora juz wiedziałam. Mimo ze dawali mu duze szanse i byly poprawy, on się poddał. Rano poczekal na mnie.. zdarzyłam go pogłaskać i odszedł. Nigdy nie zapomne jak chodził taki szkielecik i machał ogonkiem, cieszył się ze swoich ostatnich dni . Dalej nie moge sie pogodzic z mysla ze odszedł. Był cudownym dzieciakiem. I na prawde mega silnym.