Maćka...wiem o czym piszesz...kiedyś czuwałam nad moim pieskiem kilka nocy śpiąc z nią na terakocie w kuchni...a ona tak cierpiała, tak jak mówisz ppłakiwała sobie, że poprostu serce krwawiło...że człowiek nie może pomóc....wyszła z tego, ale nigdy nie zapomnę tych dni...
Mam nadzieję, że dasz radę...i że jednak mimo wszystko Jaśminka wyzdrowieje...cholera WYZDROWIEJ....
...o której jutro wizyta?...