Figusia była na swój sposób szczęśliwa w schronisku, cały dzień biegała, spała z dyżurnymi pracownikami, była ogromnie hołubiona przez wolontariuszy...
A mimo wszystko zabrakło Jej trochę szczęścia...
Odwiedzający patrzyli na jej siwy pyszczek, czasami pytali o wiek i przechodzili dalej...:-(