[quote name='AlKil']jesteś spostrzegawcza, przeżyć Killusia chyba jeszcze nie opisałam. Wyniknęły one z mojego niedbalstwa, muszę to stanowczo stwierdzić. Miałam dwa zajęte dni i nie przyjrzałam sie dobrze psu. killuś tego dnia ci,ągle właził pod łóżko i zaczęło mnie to zastanawiać. Coś tam gotując kazałam Magdzie uczesać Kllerka. usłyszałam komunikat "mamo g... mu sie przyczepiło". nakazałam wycięcie paskudztwa. Następny komunikat zbił mnie mocno z tropu. "mamo nie da się". Porzuciłam czynności , zajrzałam pod ogon i mało nie dostałam zawału. Killusiowi kupka przykleiła się do kudełków i ... go zatkała. naprawdę, pierwszy raz w życiu coś takiego widziałam. część tkwiła na zewnątrz, część w środku, zachnięte na amen, odbyt szeroko otwarty. killerek wiedział, że mu pomagamy i był grzeczny. próby obcięcia włosków nie dały rezultatu. Szybko do ciepłej wody, rękawiczki na ręce i delikatnie probowałyśmy go odkorkować. Po chwili sie udało.
Killerek zostal wykąpany i w szale rzucając przekleństwa typu "piep..ę wystawy", złapałam za nożyczki i maszynkę. killuś stracił lwią grzywę i zyskał od Tz-a przydomek "Tyfusik"....
o mały włos nie straciłabym psa, bo na pewno już się źle czuł. gdybym nie zainteresowała się tym jego chowaniem, to nie wiem czy rano miałabym psa...[/quote]
Najważniejsze, że w porę zareagowaliście:p:p:p:p