Jump to content
Dogomania

Amanita

Members
  • Posts

    987
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Amanita

  1. Jakieś pół godziny temu Azunia została nieszczęśliwą posiadaczką kagańca:cool3: A jaką walkę z nim stoczyła;) Pan w sklepie powiedział, że to potrwa i że najlepiej zakładać kaganiec, kiedy pies jest zmęczony, bo wtedy nie ma siły do walki. Pożyjemy, zobaczymy;) Dzisiaj na wieczorny spacerek zabieramy TŻ i będzie sesja zdjęciowa. Komu mogę przesłać później zdjęcia?;) Mam jeszcze jedno bardzo ważne pytanie: czy pomiędzy szczepieniem przeciwko wściekliźnie a innymi szczepieniami musi zostać zachowana jakaś przerwa? Tak mi się coś kojarzy, że wet mojego psa coś takiego kiedyś mówił, ale nie jestem pewna. Za wszelkie wskazówki będę bardzo wdzięczna;) Pozdrawiamy gorąco!
  2. Pierwszy spacer - zaliczony:multi::multi::multi: Azunia naprawdę spacerowała. Co prawda co jakieś dwie minuty musiała się zatrzymać, sprawdzić, czy to aby ja idę obok niej i domagała się pieszczot, przytulania. Zrobiła też swoje pierwsze siczku;) Jaka ja jestem z niej dumna:loveu: Najgorsze jest wyjście i wejście do klatki - Azunia właśnie w klatce zaczyna pełzać, przykleja się do najbliższej ściany i koniec. O windzie nawet nie wspomnę. Ale co tam, pańcia ma niezłą kondycję - to może zanieść maleństwo na czwarte piętro:lol: I to, co dla mnie osobiście najważniejsze - na tym spacerze poczułam, że Aza mi ufa, że już wie, że jestem jej pańcią na zawsze i nigdy nie pozwolę jej skrzywdzić. Dobrej nocy, Kochani, i oczywiście buziaczki dla wszystkich Waszych maleństw:buzi:
  3. Witamy wszystkich:lol: Jestem jak najbardziej za spotkaniem:cool3: Oczywiście, najpierw Azunia musi się nauczyć chodzić na spacerki, bo w przeciwnym razie będę ją musiała cały czas nosić na rękach:placz: A ona wcale nie jest taka lekka;) Cóż, przed chwilą wróciłam z pracy i jak na razie o żadnych postępach Azuni nie mogę napisać. Dzisiaj spróbuję ją znowu wynieść na dwór. Siostra wyjdzie z naszym Hugusiem i mam nadzieję, że obecność innego pieska, spowoduje, że Azunia nie będzie tylko leżeć na zimnym śniegu. Zobaczymy - wieczorem zdam relację;)
  4. Dziękujemy za tyle miłych słów:lol: Dzisiaj Azunia po raz pierwszy była sama w domku dłużej - ok 4 godzin. Wróciłam z pracy, a ona przybiegła do mnie, machając swoją szczotusią. Nie słyszałam żadnego szczekania (zresztą jak na razie w ogóle nie szczeka), płaczu - grzeczniutki aniołek, chyba faktycznie przespała te cztery godziny. Ale jak ja za nią tęskniłam... Zamiast omawiać "Nad Niemnem" opowiadałam uczniom o mojej dziewczynce;) (Cóż, jutro zamiast godziny wychowawczej będzie język polski, bo trzeba wszystko nadrobić:eviltong:). Próbowałam założyć dzisiaj Azuni obrożę, ale niestety, obraziła się na mnie i na jakiś czas przestała merdać ogonem na mój widok:placz: Mam takie pytanie do Was - widziałam na jednym zdjęciu, że Azunia - Szczoteczka miała założoną obrożę - czy ktoś z Was próbował ją zabrać kiedykolwiek na spacer? Jeśli tak, to jak się zachowywała? Pozdrawiamy wszystkich cieplutko:loveu:
  5. Jnk - zarówno siostra jak i koleżanka mają już swoje pieski. Pracuję w liceum i też pytałam, czy ktoś nie chciałby uratować pieska, ale niestety nie było chętnych:-( A teraz coś dla fanów Szczoteczki: piszę "Szczoteczki", bo wczoraj doszliśmy do wniosku z TŻ, że to imię, które dla niej wybrał, jednak się nie przyjęło i nie do końca do niej pasuje; doszliśmy też do wniosku, że Kinia pasuje do bezbronnego maleństwa, ale nie do damy o tak zabójczym spojrzeniu;) Stwierdziłam, że Szczoteczka przypomina mi takiego lewka z bajki i że czuję, że pod tym lękiem kryje się mały diabełek;) I wyobraźcie sobie, że to jest taki mały urwisek;) Niby taka cichutka, niby taka spokojna, a dzisiaj o trzeciej w nocy obudził mnie hałas i słowa TŻ: "Ona szaleje". No i cóż się okazało. Otóż Niunia lubi sobie w nocy pobuszować i ma napady apetytu. Nie daję jej kości z kurczaka, bo słyszałam, że kaleczą żołądek i wczoraj też kostki wylądowały w śmietniku, po czym worek ze śmieciami zaniosłam do przedpokoju, żeby TŻ rano nie zapomniał go zabrać (worek był oczywiście zawiązany). Ale cóż, nasze Maleństwo postanowiło coś zjeść o 3 w nocy, zrobiło sobie w wroku otworek i poczęstowało się kosteczkami:evil_lol: A jaka była ożywiona - zaczęła potem przybiegać do nas, do sypialni - a właściwie do TŻ i domagała się miziania. A to bestyjka słodka.:eviltong: Niestety teraz znowu taka trochę wylękniona, leży na swoim posłanku, ale widzę, że jest coraz lepiej. A co do imienia - wymyśliliśmy, że jednak będzie nazywać się Aza - byłam zapytać ją, czy podoba jej się imię Aza, Azunia, a ona pomerdała swoją szczotusią, więc uznaliśmy, że tak;) Więc teraz mieszka z nami niejaka panna Aza Kinia Szczotka K. (nazwisko ma na razie po mnie;))
  6. To Kinia jest kochana:loveu: Dzisiaj po raz pierwszy przybiegła do mnie i pokazała mi, że chce iść na balkon (w wiadomej sprawie;)). No i jadła mojemu TŻ z ręki, czego wcześniej nie chciała robić. Ach, ona jest taka śliczna, taka słodka. Wierzę teraz w przeznaczenie;) To był zupełny przypadek, że trafiłam na dogomanię, znlazłam stronę azylu w Żorach i te jej zdjęcia - ten pyszczuś kochany i ogonek schowany pod brzuszkiem:loveu: Wtedy jeszcze nie myślałam, że aż tak zmieni się moje życie, a jednak... ;)
  7. Nie jestem zazdrosna o miłość TŻ-Kinia:lol:Gdyby Kinia bardziej jego kochała niż mnie, wtedy byłabym zazdrosna;) A dzisiaj mój TŻ mial nockę i całe 12 godzin miałyśmy dla siebie;) I gdzieś o północy usłyszałam tupotanie małych stópek i za chwilę Kinia była już w sypialni, z łapkami na łóżku i lizała mnie po policzku:loveu: Oczywiście nic za darmo - musiałam ją później długo miziać;) I później przychodziła już tak średno co dwie godziny do rana;) Teraz też siedzę w pokoju tzw. "komputerowym" i ona do mnie przybiega, macha tą swoją szczotusią i podaje mi łapkę. Teraz widać, ile jest w niej radości i życia, a w dzień... wygląda jak maskotka przyklejona do swego kocyka:-( Na spacery jej w ogóle nie wynoszę - Kinia na razie załatwia się na balkonie. Nie mogę jej absolutnie do niczego zmuszać, bo ona zaraz się wycofuje - powiedziałabym nawet, że obraża;) Wczoraj np. kiedy ją zaniosłam sama do sypialni, to zaraz uciekła i nawet nie chciała położyć się na kocyku, nawet mizianie nie pomagało. To samo jest, kiedy otwieram drzwi wejściowe albo pokazuję jej obrożę - zaraz odwraca swoją śliczną główkę i przez chwilę udaje, że mnie w ogóle nie widzi. Na razie plan mam taki: wołać ją, zachęcać do chodzenia po całym mieszkaniu także w ciągu dnia i wtedy, gdy jest TŻ; kiedy się oswoi, założę jej obróżkę i będziemy chodziły na smyczy po domu, na balkon i dopiero wtedy pokażę jej cały świat. Dzisiaj też po raz pierwszy widziałam, że zaczęła się bawić - maskotką-myszką (usiłowała odgryźć jej nos;)). Tak bym chciała,żeby już przestała się bać. Cały czas do niej mówię - opowiadam jej o wszystkim, o tym, jak będziemy chodzić na spacerki, jakie piłki jej kupię i jak będzie je aportować;) Chyba zaczęła mnie słuchać;)
  8. Jnk - TŻ jest w niej zakochany. Gdybyście widziały to jego spojrzenie, kiedy wrócił z pracy, a tu taka słodycz na niego zerka... Stwierdził, że w rzeczywistości jest piękniejsza niż na zdjęciu;) Zresztą Kinia ma tutaj całe grono wielbicieli - moja koleżanka, moja siostra, moja mama i ... mój pies:cool3: On to się chyba nawet w niej zakochał, ale Kinia niestety na niego akurat warczy;) Może z czasem, coś zaiskrzy...:lol: Czas - to jest nam wszystkim potrzebne, choć nie ukrywam, że zdarza mi się po cichu płakać, kiedy ją przytulam i gdybym tylko dorwała tego, który ją skrzywdził, to :mad: Idę ją teraz pomiziać;)
  9. Dziękujemy wszystkim za ciepłe słowa:buzi: Właściwie do tej pory chyba to jeszcze do mnie nie do końca dotarło, że moje ukochane Słoneczko jest ze mną. Jestem naprawdę szczęsliwa - to była miłość od pierwszego wejrzenia;) Przed nami jeszcze jednak długa droga, bo Kinia nadal jest bardzo lękliwa - w zasadzie cały czas leży na swoim kocyku i tylko, kiedy otwieram balkon, nagle się ożywia. Nie zwiedza mieszkania - wołam ją, ale ona choć patrzy na mnie, merda ogonem, nie chce przyjść do innego pokoju. Widzę też, że jeszcze boi się mojego TŻ - kiedy chce ją pogłaskać, ona kuli się, przybiera taką pozę owieczki, pozę pt. "mnie tutaj wcale nie ma". Martwię się o nią, ale mam nadzieję, że niedługo zrozumie, jak bardzo ją kochamy, zrozumie, że świat jest ogromny i piękny... Będę tutaj pisać o jej postępach i mam nadzieję, że już niedługo zamieścimy zdjęcia ze spacerku;)
  10. A i zapomniałabym - przytulam ją... za wszystkich, za wszystkie te dni, kiedy nikt tego nie robił. Zresztą Kinia uwielbia mizianko, a o czesaniu to już nawet nie wspomnę;)
  11. Ja tylko tak na chwilę. Chciałam tylko ogłosić, że Kinia zrobiła siczku i kupkę na balkonie:multi: Ale mi ulżyło, a ona jak się cieszyła - zaraz wróciła na swój kocyk i smacznie śpi. W ogóle na balkonie tak się ożywia - widać, że nie mieszkała w mieszkanku. Odezwę się później - idę ugotować jej coś smacznego, bo suchej karmy raczej nie rusza, ciasteczka też na nią nie działają - tylko mięsko;)
  12. Kinia jest aniołkiem - grzecznie spała całą noc. Jej postępy: już wie, że kocyk jest dla niej i układa się na nim, ale chyba jest jej bardzo ciepło, bo ułożyła się w najchłodnieszjym miejscu i często kładzie się na zimnych kafelkach, właśnie przed chwilą po raz pierwszy się napiła;) Tym też się już martwiłam, bo Admin powiedział, że będzie dużo piła, a wczoraj nic nie chiała, no i najważaniejsze, macha ogonkiem jak się do niej zbliżam, teraz np. podeszła do mnie już kilka razy tak odważnie, bez kulenia się. Ach, żeby tak jeszcze pokazała mi jakoś, że jest gotowa pójść na spacer. Zobaczymy, nie będę jej zmuszać... Przyniosę dzisiaj swój aparat i będzie pierwsza sesja zdjęciowa - tylko że za bardzo nie wiem, jak załączyć zdjęcia? Do kogo mogę je ewentualnie przesłać?;)
  13. Hello! Jesteśmy;) No więc Szczoteczka to teraz Kinia (pomysł TŻ). Niunia jest przesłodka, kochana i kiedy tak na nią patrzę, to miałabym ochotę ją zjeść. Niestety jest bardzo wystraszona. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o psy - naszego wzięliśmy jako szczeniaczka. W każdym razie wydaje mi się, że Kinię ktoś bił. Kiedy na początku chciałam ją pogłaskać albo tylko obok niej przejść, natychmiast się kuliła. Teraz jest trochę lepiej - nawet położyła mi pyszczuś na kolana i wręcz domaga się miziania. No i mogłaby jeść cały czas. Na początku nie chciała w ogóle - skusiła się dopiero na faworka;) Później wręcz wchłonęła ryżuś z mięskiem i warzywkami, później karmę z puszki, a teraz pochłania kanapkę;) Ale największy problem jest z wychodzeniem na dwór - ona kładzie się na ziemi i nie chce iść. Zresztą Admin wie coś na ten temat - musial wnieść ją do mojego mieszkania. Zatrudniłam koleżankę i wyniosłyśmy ją na dwór, ale ona nie chce chodzić, nie chce się załatwiać - kładzie się na ziemi i wygląda to tak, jakby się totalnie poddawała... Strasznie mnie to martwi - chodzi o kwestie załatwiania się - przecież ona musi zrobić siku i kupkę. Otwieram jej balkon - wychodzi, interesuje się dochodzącymi odgłosami, nawet stanęła na tylnych łapkach, żeby zobaczyć, co tam się kryje za balustradą, ale za Chiny nie chce się załatwić. Dziewczyny, pocieszcie mnie jakoś albo dajcie jakieś wskazówki. Ja wiem, że ona potrzebuje czasu, że musi się do nas przekonać, wszystko sobie poukładać, ale co z tym jej załatwianiem? Przecież ona się męczy:-( Chciałam przesłać jakieś zdjęcia, ale na razie się wstrzymam - chcę, żebyście zobaczyły Kinię piękną, wesołą i kwitnącą.
  14. Ja też już nie mogę doczekać się 14;) I jednak już nie zasnęłam... Trudno, będę straszyć worami pod oczami:lol:
  15. Tak, można usuwać ogłoszenia i co najważniejsze, proszę przenieść Szczotusię do piesków, które już znalazały dom. Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia - trochę jestem dzisiaj zestresowana i w zasadzie od 3.00 już nie śpię;) Już obmyślam, gdzie Słonko będzie spało, jak ją nazwiemy, bo raczej nie zostaniemy przy Szczotce - nowe życie, to nowe imię:cool3: , jak ją poznam z moim osobistym piesiem, który mieszka z moimi rodzicami, czy on będzie zazdrosny... 1116 problemów;) A co do jej wielkości - no cóż, mój TŻ bardzo lubi mieć rację, więc jest zadowolony;) A ja się zastanawiam, czy Niunia jest na tyle mała, że można ją nosić na rękach. Byłam pewna, że nie, ale teraz sama już nie wiem;) Dobrze, już uciekam i spróbuję się chociaż trochę zdrzemnąć, bo Szczotusia przerazi się moich worów pod oczami;)
  16. To znowu ja:cool3: My już żyjemy przybyciem Szczotusi, analizujemy z TŻ zdjęcia i tak się zastanawiam nad wielkością maleństwa. Ja jestem przekonana, że to duże Słoneczko - no nie wiem tak gdzieś wielkości dobermana, a mój TŻ uważa, że ona jest maleńka, że nie sięga nawet do kolan... Dziewczyny, zakończcie nasz spór:lol: Wielkość "naszego dziecka" (już tak o niej myślę;)) nie jest ważna - teraz chodzi tylko o to, kto ma rację:lol:
  17. Cześć dziewczyny! Jutro zabieram Szczotusię do domu:multi: Mojemu TŻ powiedziałam, że to domek tymczasowy, ale ja już wiem (chociaż nawet jej nie widziałam na żywo), że zostanie z nami na zawsze. :loveu: No i jeszcze kwestia najważniejsza: czy my się jej spodobamy? Czy będzie umiała nas pokochać?
  18. Dziewczyny, jestem... Prosiłam chyba ponad godzinę, nie obyło się bez małego szantażyku, ale najbardziej zadziałało jednak przekupstwo:cool3: Nie będę podawać szczegółów:evil_lol: W każdym razie - zwycięstwo!!!:multi: Szczoteczka idzie do nas!!!! Juppi! Juppi! Tylko teraz tak, dzisiaj już nie dam rady po nią przyjść - kończę późno, no i muszę spakować swoje manele i zaprowadzić jako taki ład w mieszkanku. Mogę przyjść po nią w piątek po pracy - tak ok. 14. Tylko co ja mam ze sobą zabrać? Boże, ale ja jestem podekscytowana. Szczotunia u mnie - marzyłam o tym:loveu:
  19. Marmar zaraz do niego idę - idę go poinformować, że dzisiaj się wprowadzam do niego i zrobię wszystko, żeby go przekonać do zabrania Szczoteczki. Trzymaj kciuki, bo on jest tak uparty, że czasami doprowadza mnie do szału. Wiesz, martwi mnie tylko jedna sprawa: czy Szczoteczka może być sama w domu? Oboje pracujemy - mój TŻ po 12 godzin; na szczęście ja pracuję w szkole, więc nie ma mnie góra 4 godziny w domu, ale i tak się boję, że Słoneczko może wtedy płakać, wyć, szczekać, tym bardziej, że to byłoby dla niej nowe miejsce.
  20. To jeszcze nie mój mężuś, ale może niedługo;) Jeszcze nawet nie mieszkamy razem, bo dopiero się urządzamy.Ale ściany są i dach nad głową też, i jestem zdecydowana zaraz się tam wprowadzić, jeśli weźmiemy psinkę. Mówiłam mu o domku tymczasowym, ale na to też nie chciał się zgodzić. On w gruncie rzeczy ma miękkie serducho i wie, że gdybym przyprowadziła psiaczka, to pewnie zakochałby się w nim, a tego nie chce. Dziewczyny będę jeszcze dzisiaj z nim rozmawiać, ale nie mogę nic obiecać. Gdyby to mieszkanie było moje, to nawet bym się nie pytała, ale tak... Kurczę, że też człowiek musi być uzależniony od innych przez całe życie... Natomiast co do pieniążków - Marmar, do kogo mogę się zgłosić? Jakiś numer konta, czy może osobiście przynieść?
  21. Dziękuję Anillko :buzi: Już pytałam o kwestie finansowe, ale bezskutecznie. Może podasz mi jakiś nr konta, adres, cokolwiek - chciałabym Cię wesprzeć, bo jak wiesz Szczoteczka jest taką moją niespełnioną miłością:loveu: Jeszcze próbuję rozmawiać ze swoim TŻ, ale jak grochem o ścianę. Chce mieć psa, ale w odległej przyszłości. A ja tak bym chciała właśnie Szczotkę:-(
  22. Ale ten domek tymczasowy? To nadal aktualne?
  23. Szczoteczka ma dom? Naprawdę mogę się już cieszyć?
  24. Wróciłam... i nadal nic nie wiem. Co w końcu ze Szczoteczką?
  25. To znowu ja! Boże powinnam w tym czasie robić 116 innych rzeczy, ale nie mogę przestać myśleć o Szczotce:loveu: Co z tymi pieniążkami - gdzie ja mam się z nimi udać i kiedy? I jeszcze kilka pytań: czy Anillka mieszka w bloku? Czy Szczoteczka będzie przez 12 godzin sama? Czy to znaczy, że Szczoteczka może być w domu sama? Pytam, bo mój piesio np. nigdy nie zostaje sam - płacze wtedy przeraźliwie. A dlaczego o to wszystko pytam - wyjaśnię w następnym poście, teraz już muszę uciekać na konferencję. Najchętniej cały czas siedziałabym na dogomanii...
×
×
  • Create New...