A, bylam wczoraj u Pralindy. Ma sie dobrze, chociaz polknela balon sylwestrowy chyba...
W swieta kotka siedziala sama, bo jej pani pilnowala psa w domu u znajomej i tylko raz dziennie przychodzila do kota, wiec jest steskniona.
Odpukac nie choruje, oczy i nos czyste, nic sie nie dzieje, no poza tym, ze niedlugo peknie.
Dostala zapas karmy, obcielam jej pazury - coraz mniej walczy ze mna.
Pralinka pozdrawia wszytskie ciocie, ktore o niej pamietaja ;-]
PS Rozliczenie wkleje niedlugo.