To taki przygnębiający widok - malutkie istotki tkwiące w jednakowych łóżeczkach i kiwające się w przód i w tył, ze wzrokiem utkwionym gdzieś w przestrzeń. Domy małego dziecka pełne są takich nieszczęśliwych istnień cierpiących na chorobę sierocą. W schronisku nie zobaczycie psów rytmicznie odchylających się do przodu i do tyłu, ale to nie znaczy, że choroba sieroca została im oszczędzona. Bo psy tak samo jak mali ludzie z samotności powoli nikną i gasną. Jak Nosek - psiak, który jest w schronisku od dawna i najwyraźniej nie daje sobie już rady w schroniskowych warunkach. Obecność mnóstwa innych, często agresywnych psów, brak zainteresowania ze strony człowieka, pozostawienie na pastwę losu i nieubłaganego czasu potrafią zniszczyć nawet najsilniejszą psychikę. Psychika Noska nie wytrzymała tych warunków - prawdopodobnie ze stresu wylizał lub wygryzł sobie wielką ranę na boku, więc teraz nie dość, że ma rozgryziony nos (stąd imię) to jeszcze krwawiącą ranę...
Nosek ma około 5 lat, dla ludzi jest przesympatyczny. Innych psów nie atakuje, jeśli nie jest przez nie atakowany. Mógłby być oddanym całym sercem towarzyszem, zamiast tego tkwi za kratami kojca i samookalecza się, żeby ból fizyczny zagłuszył ból tego upiornego, schroniskowego istnienia.
Jeśli Wam odpowiada mój tekst, poproszę Supergogę o wystawienie Noskowi aukcji na allegro.