gagama, w schronisku nie wykazywał agresji, po jakims czasie rzucał się przez kraty na facetów, ale jesli tylko probowalo się otworzyć boks to uciekał w popłochu :-( :shake: Był psem, ktorego w ogóle się nie bałam.... Na spacery wychodziła z nim 16 letnia wolontariuszka, któraz zabierała go na pola ze swoim amstaffem, bo zastanawiała się nad jego adopcją, ale mama sie nie zgodziła... Myślę jednak, ze to już naprawde nie jest ważne :shake: Tassmana już nie ma :placz: Ja go zapamiętam jako wspaniałego psa, bo osobiście poznałam go tylko z dobrej strony.... Biegaj szczęśliwie za TM
[*]
PS.
Uważam, że winę za to wszystko ponosi piwerwszy własciciel Tassmana, ktory wisdocznie coś pominoł i nie zadbał o odpowiednie wychowanie :shake: