Jump to content
Dogomania

wanda szostek

Members
  • Posts

    6627
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wanda szostek

  1. 2010-06-07 PRZELEW UZNANIOWY (NADANO 07-06-2010) EMILIA2280- NA BORYSA ONKA Z LASU 30,00 zł 2010-06-07 PRZELEW UZNANIOWY (NADANO 07-06-2010) OD MARI23 DLA BORYSA Z LASU 15,00 zł
  2. [quote name='kizimizi']własnie dostalam od kasifiony super wiadomosc na pm. Kasia ty ja dodaj bo mi dzis juz nerwow brak. Mam kota z otwartym ropniakiem i pani wet, ktora miala go dzis przyjac sie nie odzywa. Zaraz mnei szlak jesny trafi!!!!![/QUOTE] Czyżby chodziło o domek?
  3. Szukam kogoś z okolic Augustowa - sytuacja [url]http://www.dogomania.pl/threads/187103-M%C5%82ody-psiak-w-typie-onka-na-statoil.-Pomocy[/url]
  4. Szukam kogoś z okolic Augustowa [url]http://www.dogomania.pl/threads/187103-M%C5%82ody-psiak-w-typie-onka-na-statoil.-Pomocy[/url]
  5. [url]http://www.dogomania.pl/threads/187103-M%C5%82ody-psiak-w-typie-onka-na-statoil.-Pomocy[/url] Kto może pomóc bo sytuacja się powtórzy.
  6. Pomoc pilnie potrzebna. Kto tam jest w pobliżu?
  7. Muszę dopytać panią jak wagowo wyglądają u niej te pieski. Lili do 10 kg. Ten mały grubasek pewnie dziesiątkę przekroczył, ale nie wiem jak z tym trzecim pewne, że po dwudziestce, ale ile nie mam pojęcia, pamiętam tylko, że duży a psy były dobrze utrzymane. Ja dla swoich kupuję na Allegro fiprex największy 5,5 odmierzam strzykawką i zakraplam odpowiednią ilość. Nie widzę możliwości na większą oszczędność portfela. Pani wspomniała, że u nich są obróżki, ale po 50 zł i ona nie miała. No i dylemat czy w takiej sytuacji jak widać, braki finansowe oddawać pieska czy nie. Serca tam nie brakuje, głodne nie są, leczenie do tej pory jakoś ratami spłacają. Problem, że to wieś i do weta trzeba dojechać do Łukowa a do stacji daleko. Wet zna panią i dlatego do niej przyjeżdża, ale za to sobie musi coś doliczyć. Zakraplanie jednak prawidłowo trzeba robić co miesiąc lub właśnie obróżki to może dłużej trzymają. Może malagoś coś tu dopowie bo bardziej w temacie zorientowana.
  8. Bardzo Wam współczuję, że ta adopcja nie wypaliła. Ja się zastanawiam, czy tam rzeczywiście chodziło o szczeniaka czy raczej dotarły do świadomości trudności z pieskiem. Jakby nie było dobrze, że tak się skończyło i zaoszczędziłyśmy na kłopotach związanych z odbiorem pieska. Charakter to rzeczywiście wielki problem. Wiem coś o tym, bo sama mam sznaucerkę z charakterem dziewczynę chociaż nie gryzącą (tu chętni są, ale bez sterylki ewentualnie do budy na stróżującego) i piękną sunię kudłatą o którą są zapytania, ale jak usłyszą, że sunia jest nieufna do obcych i trzeba będzie nad tym jej zaufaniem popracować to każdy się wycofuje podając najróżniejsze powody. Sunia nie gryzie tylko chowa się i powarkuje ostrzegawczo, aby zostawić ją w spokoju. No i wszyscy zostawiają ją w spokoju u mnie a trzeci mój rezydent trochę tchórzem podszyty (po przejściach) i też nikt sobie głowy nim nie chce zawracać. No i tak pieski stopniowo w lata wchodzą, bo czas ucieka i u mnie siedzą.
  9. [quote name='lucyfcia']Pani Wanda mówiła, że Dajtusia kładzie się na ziemię, gdy czegoś się zlęknie. Poprostu jest wrażliwa. Moja Babunia, gdy była młoda, też tak robiła. Nawet gdy wiatr zawiał na Nią przypadkiem reklamówkę ze śmietnika (pomimo, że była ze mną od ślepego szczeniaczka i nigdy nie została w żaden sposób skarcona). A i owszem, warczała, gdy coś Jej nie spodobało się, nawet ucięła. Potrafiła się też pięknie obrażać (siadała wtedy pleckami do świata, buzią do ściany, i nie skusił Jej żaden smakołyk. Przechodziło dopiero wtedy, ....gdy przeprosiłaś. [B]Z obejrzanego filmu wnioskuję, że Dajtusia potrzebuje Kogoś tylko dla siebie. Nie chce dzielić się z innymi psiakami.[/B] [B]Dopiero wtedy będzie sobą.[/B] Napewno nigdy do domku z dziećmi, lub innymi stworzeniami. Jest typem jedynaczki. Dajtulka, masz dziewczyno piękny charakter. Będziesz wierną towarzyszką, kogoś, kto Cię zrozumie. Wspaniała dziewczynka. Wspinaj się do góry maleńka ;)[/QUOTE] Z moimi pieskami niby czuje się dobrze, ale jedzenie muszę jej zawsze stawiać przy budce, bo jak wszystkie jedzą w kuchni to ona tam nie wejdzie. Nie pomogą żadne zachęty. Ludzie chcą od razu przytulankę a Dajtusia taka nie będzie. Ja na prawdę tego nie rozumiem. Z nią trzeba poczekać, okazać miłość a powoli i ona się otworzy choć chyba zawsze z pewną rezerwą będzie. Najlepiej w/g mnie gdyby ktoś był na emeryturze i w domu, dom z ogrodem i jeden piesek do towarzystwa. Na początku Dajtusia będzie się bardzo bała a tym samym założenie smyczy na spacer niemożliwe i dla niej ogromny stres, ale jak teren ogrodzony to przy otwartych drzwiach za drugim pieskiem pobiegnie. Powoli by się oswoiła tylko teren musi być dobrze ogrodzony aby się nie podkopała i pilnować, aby nieopacznie przez furtkę nie uciekła. No i spokój potrzebny i dużo do niej mówić. U mnie pisałam , że zdarza się, że przy zakładaniu smyczy Dajtusia położy się na boczku i posikuje. Myślę, że to się dzieje jak ja jestem czymś poddenerwowana i ona to wyczuwa. Moje na to nie reagują ale ona zaraz się boi.
  10. Pani dzisiaj w skowronkach. Sunia zjadła kurczaczka. Siusiu już jakby normalne. Niestety Pani przyznała się, że sunia nie była zakroplona z powodu braku pieniędzy. Tam jest jeszcze nieduży choć zapasiony piesek i trzeci duży na podwórku. Wszystkie przygarnięte. Taka sytuacja. Coś do zakroplenia potrzebne, bo sytuacja się powtórzy. Od rana już o tym myślę.
  11. Może go jednak dać z powrotem na miesiąc, aby linii nabrał ? A gdzie te obiecane zdjęcia?
  12. Próbowałam opisać ostatnio zainteresowanego sunią, ale nie chciało mi zapisać i wyrzucało jakiś komunikat. Pierwszego czerwca byłam na badaniach w Warszawie a potem na kawie i pogaduszce u pixi. Zadzwonił pan z Włodawy. Właśnie doczytał o Szymi a ponieważ był gdzieś stosunkowo blisko to chciał zajechać i sukę zabrać. Tylko po co Pani chce ją wysterylizować? Pan ma doświadczenie ze sznaucerami, bo ma psa tej rasy. Pies jest uczepiony przy budzie, ale pan go spuszcza żeby sobie pobiegał. Sunia by mu się do towarzystwa przydała. Ma gospodarstwo i psy są potrzebne do pilnowania, ale mają u niego dobrze. Suka mu leży i gdzie to jest dokładnie to on zaraz po drodze przyjedzie. Więc mu wytłumaczyłam, że to nie tak hop siup bo ja bym chciała zobaczyć jak to u niego jest i co w trawie piszczy. No więc pan stwierdził, że nie tak po drodze to może wziąć a sprawdzać to nie ma co. To tak z grubsza wyglądała rozmowa.Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Na maila wysłanego w Sandomierskie brak odpowiedzi a ludzie wydawali się tacy zainteresowani. Czas ucieka w lipcu sunia skończy trzy lata.
  13. [quote name='malagos']Rzeczywiście , koszty są różne, i to raczej zależy od miejsca leczenia ( w Warszawie krocie, u nas ok. 50 zł za kilka dni nawadniania, tej osłony watrobowej, ew. Betamoxu i oczywiscie Imaverolu)[/QUOTE] Lilusia troszkę zjadła i wypiła. Pana doktora jak przyjechał powitała. Dostała zastrzyki. Gorączki nie ma. Pan doktór powiedział, że będzie żyła. Za wczorajszą wizytę wziął 50,00 zł a dzisiaj 20,00 Jutro nie przyjedzie i zrozumiałam, że to koniec leczenia. Pani Wiesia pytała o kroplówkę, ale powiedział, że jak sunia trochę pije to nie trzeba, bo byłoby drożej
  14. Sunia noc przeżyła. O 17:00 ma przyjechać znowu lekarz. Czy ktoś orientuje się jaki może być w przybliżeniu całkowity koszt leczenia suni? Oby było lepiej i sunia jeszcze pożyła sobie. Dobrze jej tam, (bardzo ją kochają) choć ludzie ubodzy i pan chory na raka. Lekarz przyjeżdża do domu i leczy na kredyt bo zawsze powoli, ale wszystko regulują.
  15. 2010-05-31 PRZELEW UZNANIOWY (NADANO 29-05-2010) DLA BORYSA, MAGENKA 1 - 5,00 zł
  16. U suni był wet . To pokleszczówka. Dostała zastrzyk bardzo bolesny na pokleszczówkę, rozkurczowy i od gorączki. Sunia ma dużą gorączkę i powiększoną wątrobę. Jeżeli przeżyje noc to lekarz przyjedzie jutro znowu.
  17. [quote name='Helga&Ares']Bardzo dziękujemy za wieści:multi:[/QUOTE] Dzisiaj mam bardzo przykrą wiadomość. Dzwoniła zapłakana Pani Lilusi, że sunia odchodzi. Właśnie odjechał wet, który do suni przyjechał
  18. No i wizyty nie będzie. Przed chwilą dzwonił ojciec p. Justyny i zakomunikował, że właśnie wrócił z zagranicy i przywiózł córce szczeniaka. Mają już jednego pieska i ten przywieziony szczeniak a więc wystarczy.
  19. [quote name='kizimizi']a wiadomo juz kiedy wizyta?[/QUOTE] Na wizytę umówiłam się na jutro. Dzisiaj nie zastałabym mamy Justyny. Rozmawiałam z koleżanką, która mieszka w Białkach i Justynę uczyła. Dom zapowiada się dobrze i chyba jedynym problemem może być agresja pieska. Najmłodszy brat p. Justyny ma 11 lat sama zainteresowana 28. Z przyjazdem po pieska nie będzie problemu. W sobotę trochę problemu jest z autobusami, bo rzadziej kursują i na powrotny trzeba będzie czekać będę miała 3 godz.
  20. [quote name='Niebieska713']Sunia po domek...[/QUOTE] Wydawało mi się, że już domek się kroi. Pani rano zadzwoniła do mnie i chciała już po sunię przyjechać. Wyjaśniłam, że to nie tak już bo potrzebna wizyta przed adopcyjne. No i wieczorem dostałam telefon, że przeprasza, ale na razie nic z tego, może za jakiś czas.
  21. Doszły wpłaty: 2010-05-24 PRZELEW UZNANIOWY (NADANO 23-05-2010) DLA BORYSA-CZERDA 30,00 zł 2010-05-21 PRZELEW UZNANIOWY (NADANO 21-05-2010) WLICZUR Z LASU OD MTF ZALESIE 50,00 zł
  22. [quote name='Niebieska713']Czemu nikt nie chce takiej slicznej suni...????:shake:[/QUOTE] Chcą tylko jak usłyszą, że sunia może powarkiwać to boją się kłopotu i rezygnują. Ona nie do każdego domu może pójść i trzeba liczyć się z tym, że początki mogą być trudne. Ja często namawiam na próbę, że w razie czego sunia do mnie wraca, ale to też jakoś ludzi nie przekonuje. Jak daleko to transport powrotny jest zbyt kłopotliwy.
  23. Dzisiaj dzwoniła Pani w sprawie Dajtusi. W domu pięcioro dzieci. Podsunęłam Pani wątek z pieskami do adopcji. To nie warunki dla bojącej się suni.
  24. W sprawie adopcji Borysa dalej cisza. Cierpliwie czekamy.
×
×
  • Create New...