-
Posts
6627 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wanda szostek
-
[quote name='Cantadorra']Bela założyła wątek na moją prośbę. Nic o psie więcej nie wie. To ja miałam kontakt z rodziną oddającą Elzę. Oferty dla suni były, ale tylko podwórkowe. Sunia została wysterylizowana jeszcze w swoim starym domu. Wanda nie musisz nic przyjmować na wiarę. Jeśli uważasz, że nie jest wysterylizowana, to trudno. Jak będę mieć zdjęcia z nowego domu, to wstawię. Wszystko wyjaśniłam i stanowiska nie zmienię. Jak adopcja się nie powiedzie, to wrócę do tematu i jak dam znać, to mam nadzieję, że panie pomogą czynem a nie tylko pismem.[/QUOTE] Cantadorra ja od 2005 roku pomagam również czynem na tyle na ile mogę a nawet więcej. Na swoim koncie mam wiele adopcji a jak prowadzonych to link wkleiłam. Przez mój dom przewinęła się też spora liczba psów z różnymi problemami. Z domami utrzymuję kontakt a wiadomości i zdjęcia są wklejane aż do momentu odejścia psa. Wejście na wątek i zwrócenie na nim uwagi , że coś wygląda nie tak to też jest duża pomoc, bo rzeczą naszą jest doskonalić się w tym co robimy. Uczyć na błędach i korzystać z doświadczeń innych jeżeli to ma być z dobrem dla psa. Miałam wątpliwości, mam i napisałam. Ty postąpisz zgodnie ze swoim sumieniem. Jeżeli jesteś pewna, że będziesz miała rzetelne i prawdziwe informacje o psie. (Przecież nie zrobisz nalotu i nie sprawdzisz co tam będzie). Chciałabym wierzyć, że jak coś będzie nie tak będziesz miała odwagę napisać o tym na wątku Jedno jest pewne, ze pies godzinami będzie siedział zamknięty sam. Chyba nie sądzisz, że będzie chodził na wykłady i grzecznie ich słuchał, lub spokojnie pozował do portretu. Jak zdemoluje coś w domu z nudów a masz to jak w banku to sytuacja dla suni może stać się trudna. Pożyjemy - zobaczymy jak będzie z informacjami (zdjęciami). Słowa to tylko słowa muszą mieć pokrycie.
-
[quote name='rencia42']Ryzyko zawsze istnieje nawet w tych pewnych adopcjach, czasem trzeba zaryzykować.dziewczyna wygląda na odpowiedzialna,i jeśli wie o problemie i będzie z nią pracować to myślę ze będzie dobrze.[/QUOTE] Piszesz, że sunia po sterylizacji. Dziwny to wątek na którym nic na ten temat nie napisano, nie zrobiono zdjęć, nie przedstawiono jak sunia sterylkę znosi i u którego weta była sterylizowana. Tak powiedzieć może każdy a sunie szczególnie rasowe i bardzo w typie pójdą do rozmnażania. Dlatego robi się to jawnie. Tu dowodów na zrobioną sterylkę nie widziałam więc mogę snuć najróżniejsze domysły. Wszystko jest robione poza wątkiem i tylko Contadorra wie jak to właściwie wygląda i co właściwie z sunią będzie się działo. My mamy wszystko przyjąć na wiarę. Ja na wiarę nic nie przyjmuję. Potrzebuję dowodów. Na wiarę, to pies może nie żyć , być wyrzuconym, oddanym do schroniska a na wątku można pisać jak jest cudownie. W sprawie sterylki mnie już chyba nie będziesz miała jak przekonać. Pani z Tobą jest w kontakcie stałym a dlaczego nie z nami na wątku? Kiedy pies jest na Dogo to nie jest to sprawa jednej osoby, ale wszystkich będących na wątku. Czyżbyśmy zostały zlekceważone? Ryzyko zawsze istnieje, ale w tej sytuacji jest jego za dużo. Praca z sunią to czas, który temu trzeba poświęcić. Nie wiem co będzie ważniejsze studia czy zabawy i szkolenie z psem. Czy właściciel mieszkania wyraził zgodę na przebywanie tam psa? Czy wszyscy zostali poinformowani, że może on zdemolować mieszkanie? Co będzie jak i tam zje drzwi, powygryza ściany ... ? Proszę tu o jasną odpowiedź jak często i w jaki sposób będziemy dostawały informacje co będzie się działo z sunią i czy będzie to poparte zdjęciami. Dogo kieruje się pewnymi zasadami. Wszystko odbywa się jasno na wątku, bo to wspólne działanie no i wspólna odpowiedzialność za dobrą adopcję. Żeby działać na własną rękę to istnienie tego forum byłoby zbędne .
-
[quote name='rencia42']To ja bylam na wizycie przed adopcyjnej.Dziewczyna mieszka w sporym wynajmowanym mieszkaniu z dwoma innymi osobami tez studentami,których w momecie wizyty nie bylo wiec nie wiem jakie jest ich nastawienie do nowgo lokatora.Domek jest juz po belgijskiej stronie granicy,to niszczenie rzeczy trochę komplikuje sprawę według mnie. tak młoda sunia potrzebuje bardzo duzo czasu ,pracy i cierpliwości.To ze żadna z pan mama ani córka nie wchodzą na dogo trochę mnie dziwi ale może kontaktują się z Cantadora..[/QUOTE] Z tego widać, że i Ty masz obiekcje. Mieszkanie wynajmowane a więc nie wiadomo też jak właściciel podejdzie do zamieszkanie w jego mieszkaniu psa i do tego takiego który może mu zrobić "generalny remont". Miałam nie jednego takiego psa na DT w tym jeszcze z ADHD i wiem czego można się spodziewać i jak to wygląda. Dla mnie to jest adopcja w 99% skazana na niepowodzenie. Wiele aspektów na to wskazuje a tu przecież chodzi nie o wypchnięcie kłopotliwego psa, ale znalezienie mu wspaniałego domku i danie szansy na szczęśliwe życie. Kontaktowanie się tylko z Contadorą to za mało. W adopcji biorą udział wszystkie osoby na wątku, bo jeżeli tu wchodzą to są zainteresowane dobrem pieska. Gdyby mnie nie interesowało dobro tego psa to nie weszłabym na wątek, nie śledziła jego przebiegu i przede wszystkim nie zabrała głosu. Może ktoś się obrazi, ale dziwi mnie, że przy tylu osobach nikt nie dostrzega tych ujemnych stron. Ja nie widzę dodatnich.
-
Zaglądałam na wątek, bez zabierania głosu. Jednak ponieważ mam pewne obawy poproszę o wyjaśnienie. 1. Poproszę o informację czy sunia jest po zabiegu sterylizacji. Nie ma o tym wzmianki a czytam, że już jedzie do domu. Czyżbym to przeoczyła? 2. Bardzo niepokoi mnie ta adopcja do Holandii. Sunia widać, że nie jest psem łatwym. Potrafi capnąć i to boleśnie. Niszczy w domu (książka to nic, ale rozebrała na części drzwi, to już poważna sprawa). Potrzebuje więc doświadczonego opiekuna, konsekwentnego, mającego czas i doświadczenie w układaniu psa i umiejącego radzić sobie w tej sytuacji. Znam Onki i tak jak napisałyście, potrzebują one bliskiego kontaktu z człowiekiem, ale również wspólnej pracy. Wtedy są to mądre i cudowne psy. A jak ja widzę dom zainteresowany? Pani, która odezwała się w imieniu córki weszła na wątek tylko raz. Córka wcale się nie odezwała. Nie można było zadawać pytań i coś więcej o domu się dowiedzieć. Jeżeli takie zainteresowanie, kiedy występuje się o adopcję to podejrzewam, że pies zginie nam z horyzontu i o jego losach nic wiedzieć nie będziemy. Wprawdzie w domu był onek, ale to wcale nie świadczy o doświadczeniu. Miałam możność się o tym osobiście przekonać gdy niedawno wy adoptowałam sunię też takiej młodej osobie. Dziewczyna wychowała się w domu gdzie był deberman, rotwelier i wydawać by się mogło, że wie jak radzić sobie z psem. Sunia w/g dogomaniaków to coś w typie posokowca, może rodezjana tylko mniejszego lub amstaffa. Trochę zalękniona, ale nie agresywna. No i wróciła z adopcji, bo dziewczyna przestraszyła się, kiedy sunia przy próbie brania ją na ręce, złapała ją za rękę, ale nie ugryzła. Adopcję mogłam zaryzykować, bo to w moim mieście i blisko ode mnie. Miałam więc to pod kontrolą. W tej sytuacji wiemy, że sunia będzie w mieszkaniu. Osoba studiuje a wiec wiele godzin spędza poza domem. Musi się też do zajęć przygotować. Córka studiuje sztukę. Kto nie miał z tym do czynienia nie wie ile to pochłania dodatkowo czasu. To nie tylko wiedza książkowa, ale trzeba się wykazać pracami. Tereny do biegania są, ale czy będzie czas na dłuższe spacery, zabawę a przede wszystkim pracę z psem. Co będzie jak z nudów pies zniszczy mozolnie przygotowaną pracę i nie tylko? Czy wtedy wróci z adopcji do Polski. Jak pomożecie, jeżeli okaże się, że dom nie daje sobie rady? Dla mnie to jest wielkie ryzyko i ja bym jego nie podjęła. Dla dobra psa i spokoju własnego sumienia. Kiedy ja prowadziłam adopcję do Niemiec, to nie tylko dom został dokładnie sprawdzony. Ja i obecni na wątku mieliśmy możność na bieżąco zadawać pytania, rozważyć wspólnie różne sytuacje, które mogą mieć miejsce i zastanowić się nad ich rozwiązaniem. Osoba została na wątku i informacje o psie, zdjęcia były na bieżąco, aż do odejścia psa. [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19307&goto=newpost[/url] Nawiązałam też kontakt z organizacją, która miała czuwać nad psem, wspomagać dom na miejscu a jeżeli by coś nie wyszło to miała pieska przejąć i pomóc w szukaniu mu tam na miejscu odpowiedniego domu. Musiałam o swoich wątpliwościach napisać. Sunia jest młoda kochana. Początek życia jej okazał się nie ciekawy więc tym bardziej trzeba wszystko rozważyć i nie śpieszyć się a znaleźć to co da pewność, że sunia będzie już szczęśliwa na zawsze.
-
[quote name='Luzia']Książka to "Opowieści z Narnii" 2 wydanie z 1996 roku. Oto zdjęcie zamymlanej okładki: [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/Zdjcie-0070-1.jpg?t=1301334453[/IMG] Była bym bardzo wdzięczna gdyby gdzieś udało się namierzyć taki egzemplarz - oczywiście zapłacę. I fotka Elzy rozrabiary ( dziś dla odmiany zjadła mi drzwi...). [IMG]http://i287.photobucket.com/albums/ll136/luziek/Zdjcie-0067-1.jpg?t=1301334455[/IMG] Zdjęcia drzwi ( a raczej tego co z nich zostało w najbliższym czasie ).[/QUOTE] Oj to z suni niezły numer. Pewnie samą nie bardzo będzie można ją w domu zostawić. Potencjalny domek musi się z tym liczyć, bo nie sądzę, że oddacie ją gdzieś do kojca lub budy.
-
Na pewno dziewczyny zajrzą. Rozumiemy ,że często długo brakuje jakichś wieści z domu o piesku, ale zawsze bardzo się cieszymy z każdej informacji. PW przeczytałam i bardzo dziękuję. Czy możemy tez liczyć na jakieś zdjęcia Trampusia - seniorka? Trampek miał szczęście. Trafił do wspaniałego domu i ma przy sobie dwie kochające go Panie. Pozdrawiamy domek i z niepokojem będziemy czekali na informacje o stanie zdrowia pieska.
-
Ratowanie psa z urazem kręgosłupa. Podzielcie się wiedzą.
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Chirurgia
Bardzo dziękuję za przekazane informacje. Może komuś w podobnej sytuacji pomogą. Szkoda, że nie wiemy co dalej dzieje się z Perełką -
[quote name='beataczl']a jak idzie socjalizacja Aszy ,sa jakies wiesci?[/QUOTE] Aszka w domu zachowuje się poprawnie. Bywa, że czegoś się wystraszy ale problemów nie ma. Córka mieszka w domu z ogrodem więc Aszka wybiega na dwór, zrobi co trzeba i szybciutko wraca biegiem do domu. Czuje się więc w nim bezpiecznie. Spacerki po mieście też nie ma problemów to znaczy, że jak się czegoś wystraszy to nie fiksuje. Cóż dla takiego psa po przejściach trzeba często wiele czasu, aby stał się radosny i pewny siebie. Mimi jest u mnie cztery lata i ona dopiero teraz się zmieniła. Postęp taki, że wskakuje mi na kolana po pieszczoty. Wskakuje do łóżka, żeby się poprzytulać i w tym jest wiele radości. To moja pwrełka a Tojcia to słoneczko. Jeżeli macie ochotę poznać i pooglądać maje małe brzdylki to zapraszam na ich wątek : [url]http://www.dogomania.pl/threads/26049-List-otwarty-do-Cioteczek-Ostrowskich.-Zagin%C4%85%C5%82-Tori-%C5%BBuczek.-Nie-%C5%BCyje-[/url]!
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Franca81']Wandziu nie odbierz tego jak mądrzenie się ale mam kilka mysli. Pies w kojcu może zachowywać się do drugiego psa agresywnie (może to wynikać z niepewności, lęku, rzadko terytorializmu - bo tak często określa się niestety agresywne zachowanie psa będącego po drugiej stronie siatki). Pies w kagańcu również może się zachowywać agresywnie do innych psów gdyż nie ma jak się bronić. W takich przypadkach pies nie musi być agresywny a po prostu w ten sposób reaguje ze strachu. Bo widzi, że wszyscy schodzą mu z drogi więc nie ma nic lepszego niż pokazać kły i warczeć. Tak mają psy z problemami (i nie tylko te bezdomne ale i od szczeniaka mające dom). To jest kwestia złego ułożenia psa (niedostosowane do jego psychiki). Oczywiście nie jest to w żaden sposób Twoja wina. Bo to było u Borysa już wcześniej zakorzenione. Podejrzewam, że jak był bezdomny bez problemu dogadałby się ze sforą innych bezpańskich psów. Nad Borysem dobrze by było popracować ale potrzebny jest do tego fachowiec.... Zwłaszcza, że psy mają już w sobie zakorzenioną wrogość do siebie. Kurcze a może by pomyśleć nad hotelikiem dla niego (są takie prowadzone przez osoby znające się na trudnych psach). Tylko skąd pieniążki....[/QUOTE] Wybacz, że od razu nie odpowiedziałam. Borys jak był bezdomny i latał luzem, atakował psy i kilka pokaleczył. Ma też na koncie jednego zagryzionego. Dlatego u nas jest tak pilnowany i separowany. Jak wrócił po kastracji i okresie rekonwalescencji to rzucił się na podwórku na Puśkę. Mąż go rozdzielał już z psem i on działa wtedy jak w amoku. Nic do niego nie dociera. Inaczej zachował się teraz w obecności syna. Co opisałam powyżej. Jutro jedziemy z synem na wieś. Spróbujemy sprawdzić na smyczy pięciometrowej. Jeszcze jedna mi została nie pogryziona przez DT. Jak będzie się zachowywał przy drugim psie. Nie odważę się sprawdzania na żywioł. Jest osoba zainteresowana Borysem. Dom daleko, teren i buda, ale uzależnione jest od tego czy podoba się mężowi. Mąż ma wrócić w połowie kwietnia. -
Był z nami tak krótko, ale pozostał głęboko w pamięci.
-
A ja ciągle widzę go w tej siatce. Miałam nadzieję, że uda się jego uratować. Nie udało się. Szkoda, że tylko tyle wziął ze swego krótkiego życia. O nim nie da się zapomnieć i chociaż nie piszę na wątku to z pamięci wymazać tego obrazu nie mogę .
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Franca81']Wandziu a jak kontakt z innymi psami i z sukami? Zmieniło się coś? Co jakiś czas przeglądam wątek "przygarnę psa" i mam na uwadze oczywiście Borysa.[/QUOTE] Dzięki. Wiesz to trudno powiedzieć. Ja pilnuję, żeby zawsze jak on biega (i tylko po sadzie) inne psy były w domu lub na werandzie. Sara sobie podskoczyć Borysowi nie da. Aszka pod kontrolą z nim biegała. I tylko z nimi miał kontakt. Z samców jest Pufi i Rudy. Kiedy ich wypuszcza się do sadu to Borys jest w boksie i do nich się rzuca. Czasami mam wrażenie, że nie jest to tak zajadle jak kiedyś. W grudniu czy styczniu, gdy mąż był w szpitalu i przyjechał do mnie syn wychodził z nim na spacer do lasu i musiał wejść na siedlisko. Wszedł z Borysem w kagańcu, ale biegnącym luzem. Borys podobno rzucił się w kierunku budy Rudego, ale jak syn krzyknął to odpuścił. Fakt, że Rudy nie ma postawy wojownika i ucieka do budy. Gdyby się postawił, to przypuszczam, że nic by Borysa nie powstrzymało. Byłam obecna jak wrócili ze spaceru. Borys luzem wbiegł na siedlisko i od razu pobiegł do furtki i do sadu. Ani ja ani mąż nie zaryzykujemy próby. To mógłby zrobić tylko syn jak będzie mógł tam wpaść, ale to nie prędko. -
Viki szaleje już w nowym domu. Asza mieszka teraz chwilowo na DT u córki i socjalizuje się do życia w mieście. Ja zabieram się za nową serię ogłoszeń i staram się mieć nadzieję, że wreszcie psy znajdą swoje super domki, na siedlisku zrobi się ciszej, nadejdzie ciepła wiosna a ja znajdę czas, aby z książką i kawą usiąść nad oczkiem i cieszyć się relaksem
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Borys ciągle czeka. Czeka na ten jedyny najlepszy dom dla siebie. Borys bardzo lubi kontakt z człowiekiem a nade wszystko kontakt z pełną michą, którą człowiek trzyma w rękach. Wygląda teraz pięknie. Duży, masywny, czarny, błyszczący.